Wojtek Kułak

Przed nami ogień i woda (6. zwykła)

refleksja na 6. niedzielę zwykłą roku A

Dodano: 25 lipiec 2011 r.

refleksja na 6. niedzielę zwykłą roku A

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go, On sam poznaje każdy czyn człowieka. Nikomu nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć. - Syr 15,15-20

Wybory. Każdego dnia zmagamy się z nimi. Jedne przychodzą łatwiej, inne... bolą latami. Chcielibyśmy w momencie decydowania mieć pełnię wiedzy, a mamy tyle, ile mamy. I czasami z jej garstką trzeba powiedzieć w głębi duszy „tak” lub „nie”. Potem pozostaje czekać na odpowiedź, którą przyniosą minuty, godziny, a czasami miesiące bądź wręcz lata. Nikt z nas nie lubi zawieszenia, bo zawieszenie jest oczekiwaniem, a zatem niepewnością. Niepewność zaś kosztuje, męczy, nawet jeśli u jej kresu dojrzymy szczęśliwy finał.

Niektóre wybory potwierdzamy każdego dnia. Także te, które nie przynoszą radości, a czasami wręcz są tylko podtrzymywaniem życiowego „paktu o nieagresji”.

Kiedy decydujemy źle, a więc nasze wybory są strzałem obok tarczy, wtedy pojawia się pokusa znalezienia odpowiedzialnego. Wielu wówczas do sklejonej na szybko sądowej sali obrad wciąga samego Boga i wyznacza Mu miejsce dla oskarżonego. - To Ty jesteś winny! – takiego oskarżenia w milczeniu musi wysłuchać Stwórca.

Syracydes w dzisiejszym pierwszym czytaniu stawia się w sytuacji obrońcy Boga wobec wspomnianych rozpaczliwych sądów człowieka. Biblijny autor wyraża to szczególnie w jednym zdaniu: „Nikomu nie przykazał być bezbożnym i nikomu nie zezwolił grzeszyć.” Przypomina tym samym prawdę o tym, że do naszych złych wyborów Bóg nie przykłada ręki, nie pochyla się z nieba nad naszym uchem, podpowiadając wybór drogi, na której nie doświadczę szczęścia. Przy czym jasno sobie trzeba uświadomić: szczęście nie oznacza tzw. łatwego życia, co niestety dla niektórych jest równoznaczne. Konkretni ludzie i ich życie tego nie potwierdzają, wręcz przeciwnie. Ileż razy droga do szczęścia wiedzie przez różnego rodzaju cierpienie.

Trystan Owain Hughes, Walijczyk, anglikański duchowny, kapelan Uniwersytetu w Cardiff, zachorował na bardzo ciężką chorobę kręgosłupa, która została rozpoznana pięć lat temu, kiedy miał 33 lata. Musi z nią żyć. Pozostaje jednak nadal wykładowcą uniwersyteckim i aktywnie żyjącym człowiekiem. W wywiadzie został zapytany o to, czy swoją chorobę traktuje jako plan Boga wobec niego. Odpowiedział: „Nikt nie wie, jakie Bóg ma plany wobec człowieka”. Jednak – jak dalej twierdzi – Bóg ma plan, ma wobec nas jakiś zamiar, nawet jeśli my w danym momencie zupełnie nie potrafimy tego zamiaru rozpoznać i nazwać.

Ów Boży zamiar, z którym musimy się konfrontować każdego dnia, wyrażają inne słowa z pierwszego czytania: „Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę”. Fajnie jest móc wybierać. Czasami ręką sięgamy po ogień, jednak nie po to, aby się ogrzać, raczej żeby się oparzyć. Dlaczego? Może z ciekawości? A może z intuicyjnego przeświadczenia, że nieopodal jest woda, która oparzonemu ciału przywróci pierwotne piękno? Duch będzie się goił jednak zdecydowanie dłużej.