Pedagogika - moja misja

Relacja ze Światowych Dni Młodzieży w Panamie

Dodano: 9 luty 2019 r.

To cudowne doświadczenie, że ludzie, którzy cię nie znają, którzy nigdy cię nie widzieli, tak bardzo przygotowywali się do twojego przyjazdu, że zdążyli cię pokochać, zanim jeszcze postawiłeś stopę w ich domu.

Następnego dnia (jak się domyślacie po kilku godzinach snu) pojechaliśmy na kolejną wycieczkę. Przyjechaliśmy trochę spóźnieni, bo w Panamie wszyscy się spóźniają, więc nasi kierowcy także i przyjechali po nas 40 min później, niż było to uzgodnione, ale ważne, że pan przewodnik na nas zaczekał. Nawet w snach nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam na końcu naszej godzinnej przygody pływania łodzią. Przed naszymi oczami ukazała się całkowicie bezludna wyspa z palmami i lazurowa woda. Takie obrazki widziałam tylko jako proponowane tapety na tło monitora komputera, a teraz byłam tam i moje stopy dotykały tego jakby „raju". Na plaży leżały kawałki rafy koralowej, po piasku raz na jakiś czas przeszedł krab, ja mogłam pograć w beach soccera z instruktorami nurkowania i ogólnie tak zdefiniowałabym szczęście. Z tą grą w piłkę wiąże ciekawa historia, bo grałam z chłopakiem, który miał na imię Jair, a Ewangelia o córce Jaira jest mi bliska i dobrze ją znam, ale dzięki temu chłopakowi rozważyłam ją jeszcze tego samego dnia. Czułam spokój i radość, bo to przerosło moje oczekiwania... Osoby, które nurkowały widziały ogromne żółwie i kolorowe rybki. Każdy z nas doświadczył czegoś pięknego i zapamiętał tę wycieczkę jako wyjątkową, ale wyspa postawiła przede mną jedno trudne pytanie: Gdybyś miała zabrać na bezludną wyspę tylko jedną osobę, to kto by nią był? Bardzo trudne pytanie... jakie kategorie musiałabym przyjąć, żeby podjąć decyzję? Kto jest dla mnie najważniejszy? Ostatecznie nie potrafiłam udzielić sama sobie odpowiedzi, bo KOCHAM moją rodzinę, z kilkoma osobami bardzo się przyjaźnię i im ufam... w sumie to dobrze, że nie umiałam podjąć decyzji, bo to świadczy o tym, że mam wokół siebie ludzi, na których mi zależy i którym na mnie zależy. Na wyspie nasi księża również odprawili dla nas Mszę Świętą. Ołtarzem była skała. Nie zapomnę tej scenerii. Żadnego kościoła nie można tak udekorować, żeby był równie piękny jak tamten kawałek ziemi.

Kolejny dzień był równie bogaty w atrakcje. Dzień rozpoczęliśmy wspólnym śniadaniem i specjalnie dla nas nasz panamski dziadek przyjechał na chwilę z pracy, aby przygotować kokosy. W białej koszuli, krawacie i eleganckich spodniach maczetą odcinał fragmenty skorupy, abyśmy najpierw mogli wypić kokosową wodę, a potem zjeść łyżką „to białe" ze środka. To zdecydowanie mój ulubiony panamski smak. Uwielbiam kokosy i ananasy, ale panamskie ananasy, bo one są zupełnie inne niż te w polskich sieciówkach.

Po śniadaniu pojechaliśmy do wioski Parara puru, którą zamieszkuje plemię Embera. To ludzie o ciekawej kulturze, historii, tradycjach i tam znowu zagrałam w piłkę. Największe wrażenie zrobiły na mnie stroje mężczyzn. Byli oni ubrani w spódniczki, które były zrobione w całości z drobnych koralików i różnego rodzaju biżuterię. Uwagę zwracały także tatuaże, które były jakby z henny, ale atrament pochodził po prostu z jakiegoś owocu i utrzymywał się na ciele przez 8 dni. W wiosce zjedliśmy obiad – ryba i ryż (chyba) zawinięte w rożek zrobiony z dużego liścia i mnóstwo owoców. Ludzie z plemienia Embera są nieśmiali i małomówni. Nie dziwię się, bo turystyka ich wioski została im po prostu narzucona. Przyjeżdżają do nich ludzie z różnych państw, żeby ich oglądać... to przykre i nawet zawstydzające dla mnie, gdy kobiety musiały tańczyć swoje tradycyjne tańce, a my siedzieliśmy dookoła w 150 osób i patrzeliśmy. One na nas nie spoglądały, miały wzrok raczej utkwiony w ziemię, a z ciszy pomiędzy tańcami dało się wyciągnąć wnioski... Dzieci z tego plemienia również były bardzo nieśmiałe, potrzebowały dużo czasu, aby zacząć się z nami bawić. Ja prawie cały czas spędzony w wiosce grałam z moimi rówieśnikami w piłkę. I znowu... Piłka i w ogóle sport to kolejna przestrzeń, która pomija różnice a sprawia, że ludzie stają się sobie bliżsi, że zaczynają współpracować i po prostu spędzają ze sobą czas, chcą ze sobą być. To był długi dzień, ale pełen nowych doświadczeń i ważnych lekcji.

Przyszedł dzień, w którym musieliśmy opuścić Chitre i wyjechać do Panama City, gdzie miały się odbyć główne uroczystości Światowych Dni Młodzieży i spotkanie z papieżem Franciszkiem. Bardzo nie chciałam wyjeżdżać z Miasta Aniołów, czułam się tam jak w domu... otoczona miłością, poczuciem bezpieczeństwa i przelewającą się radością. Jeszcze przed samym wyjazdem Luis włączył mi piosenkę Sławomira „Miłość w Zakopanem", bo to przecież polski hit. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, czekało mnie jeszcze dużo wrażeń w stolicy. Płakałam, jadąc autokarem... myślałam, że już nie zobaczę mojej panamskiej rodziny, ale na całe szczęście się myliłam.

Panama City to miasto kontrastów. Gdy tylko przyjechaliśmy, kierowca naszego autokaru pokazał nam na mapie, gdzie absolutnie nie wolno nam chodzić, bo są to ulice, z których możemy już nie wrócić... Tam wycinają narządy. Pomyślałam: "Uhu hu, pięknie się zaczyna!". Na pierwszym planie pokazały nam się ogromne drapacze chmur. Piękne wieżowce. Przypomniałam sobie „Przedwiośnie" i utopię o szklanych domach, ale to znowu było złudne. Panama City to z jednej strony luksusowe domy i samochody. To także ludzie ubrani w kolekcje znanych projektantów i dzieci bawiące się pistoletami na wodę, które przykładają sobie nawzajem do skroni, to bezdomni śpiący na kartonach. Panama to ludzie niepełnosprawni, głodni, ale też tacy, którzy mają w domu służbę. Ten kontrast widać, bo w Panamie slumsy nie są wyrzucone poza miasto, to po prostu niektóre ulice i uliczki i tak bardzo chce się je schować. My w Panamie czuliśmy się bezpiecznie, bo wszędzie było pełno policjantów i wojska. Eskortowali nas, gdy szliśmy grupą. Często nas liczyli i eskortowali też nasze autokary, ale ja zadawałam sobie pytanie: Dlaczego w Panamie jest taka przestępczość skoro mają takich policjantów? Nasze rodziny powiedziały nam, że policjanci są skorumpowani np. przez dilerów narkotykowych... udają, że nie widzą, że nie słyszą, że ich tam nie ma. Smutne... Hmm w sumie prawo w Panamie też jest dziwne, bo np. nie wolno pić na ulicy alkoholu i palić papierosów. W ogóle nie wolno! I naprawdę w Panamie nie widziałam ani jednej osoby, która np. paliłaby papierosa, idąc gdzieś sobie. Oni naprawdę nie palą i nie piją na widoku, ale za to prawo pozwala im prowadzić samochód po spożyciu alkoholu i tak również robią tam wszyscy. Nie możesz pić i palić „legalnie", ale możesz prowadzić samochód pod wpływem. Tak samo paradoksem jest liczba miejsc w samochodzie, bo okazuje się, że zawsze można jechać w więcej osób, niż samochód teoretycznie może zabrać. Nasze rodziny w Panamie też były inne. To dobrzy ludzie i o wielkich sercach, ale z inną mentalnością niż ci w Chitre. Właściwie z nami nie rozmawiali, tylko przy śniadaniu zamieniliśmy parę zdań, a potem szłyśmy do swoich pokoi i robiłyśmy jakieś swoje rzeczy. Nie potrafiłam tam nawiązać relacji, choć oni naprawdę byli dla nas dobrzy. W Panamie znów mieszkaliśmy obok siebie. Wszyscy mieszkaliśmy jakby w jednym miejscu, więc łatwo się umawialiśmy i wszędzie wychodziliśmy razem.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

polecamy

Masz wątpliwości co do swojego uczucia? Nie wiesz, czy to miłość, czy przelotne...

17,60 zł

Ta mała antologia powstała z pragnienia docenienia jego nauczania o codziennej modlitwie...

15,90 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

Ze śmiercią spotykamy się wszyscy i wszyscy ją przeżywamy, jednym razem łatwiej, innym...

10,90 zł

Mocne świadectwo Katarzyny ukazuje, jak łatwo człowiek może oderwać się od Boga, licząc...

23,00 zł

Opowiadania Bruno Ferrero w sposób obrazowy i czuły ukazują różne sytuacje, a ich...

13,90 zł

św. Jan Bosko

Albumowe wydanie biografii św. Jana Bosko zawierające zdjęcia archiwalne Świętego. Po...

18,90 zł

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Z typowej, niektórzy powiedzą banalnej, biografii Świętego Lodovico Gasparini (reżyseria...

4,99 zł

Ta mała antologia powstała z pragnienia docenienia jego nauczania o codziennej modlitwie...

15,90 zł

Książka ta nie jest biografią Księdza Bosko, lecz zbiorem faktów i wyjątkowych dokumentów...

35,00 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

książka

„Wspomnienia Oratorium” św. Jana Bosko są jedną z najbardziej osobistych, być może...

25,00 zł

Ta książeczka pragnie opowiedzieć najmłodszym o pięknie i znaczeniu Eucharystii....

12,20 zł

Kolejna pozycja z serii ilustrowanych książek autorstwa B. Ferrero, zawierająca małe...

13,90 zł

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

Kolorowanka o Eucharystii, która wyjaśnia Mszę Świętą, odwołując się do codziennego życia...

9,90 zł

Opowiadania Bruno Ferrero w sposób obrazowy i czuły ukazują różne sytuacje, a ich...

13,90 zł

opowiadania dla ducha

365 krótkich opowiadań, historii i złotych myśli, które dotychczas były porozrzucane po...

38,00 zł

Bruno Ferrero próbuje dowieść, że chrześcijaństwo jest najprostszą droga do prawdy, a...

18,00 zł

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

12,90 zł

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

13,90 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

przypinki

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł