Kinga

Dziewica u ginekologa

Dodano: 4 czerwiec 2012 r.

Po wizycie poczułam dziwny wstyd i to nawet nie dlatego, że trzeba było się do badania rozebrać, ale dlatego, że ginekolog zobaczyła we mnie mamuta, który przegapił moment wymierania gatunku.

Polska, choć jest krajem umiarkowanie tolerancyjnym, swoją niechęć przejawia zupełnie nie tam, gdzie można by się spodziewać. Na przykład w gabinecie ginekologicznym.

Mam 23 lata i stwierdziłam, że najwyższy czas udać się na badanie kontrolne do ginekologa. Trochę późno, ale jakoś nigdy nie narzekałam na bóle w "tych" okolicach. Na szczęście mogłam sobie pozwolić na wizytę prywatną, która obniżyła stan mojego portfela, ale podniosła zapewne komfort psychiczny. Wiedziałam z opowieści, jak wyglądają wizyty w przychodniach państwowych, wolałam więc nie ryzykować.

– Czy jest pani dziewicą? – zapytała ginekolog, patrząc w moją metrykę urodzenia.
– Tak – odparłam nieśmiało i patrzyłam jak na twarzy pani doktor rośnie zdziwienie.
– Wie pani... to będzie mi trudno panią zbadać. Ale postaram się być delikatna. – pokręciła trochę głową i zabrała się do badania.
Po wizycie poczułam dziwny wstyd i to nawet nie dlatego, że trzeba było się do badania rozebrać, ale dlatego, że ginekolog zobaczyła we mnie mamuta, który przegapił moment wymierania gatunku.

Moja znajoma, starsza o kilka lat ode mnie, też z gatunku mamutów, musiała tłumaczyć się przed ginekolog ze swojego dziewictwa. I w końcu, w przypływie złości, a może i lekkiego zażenowania sytuacją, powiedziała: "Czy pani uważa, że powinnam się przespać z pierwszym lepszym facetem, tylko po to, żeby mnie rozdziewiczył?" Lekarkę zatkało i już więcej nie poruszyła tego tematu.

Inna koleżanka, moja rówieśniczka, też mamut, wybrała się na wizytę w ramach NFZ. Trafiła na pana ginekologa, który, gdy usłyszał, że jest dziewicą, całe badanie wykonał z ironicznym grymasem na twarzy. Bardzo obrażony, że czyjś wybór zachowania czystości uniemożliwia mu wykonanie badań.

Mam świadomość, że na tym portalu nie zrobię większej furory takim tekstem, ale gdybym opublikowała go na portalu społecznościowym, zostałabym wyśmiana i zlinczowana. Choć sama nie upieram się przy kulcie dziewictwa, niestety trochę wbrew nauce Kościoła, to jednak próbuję uszanować i zrozumieć prywatne wybory. Ale sprawa współżycia to temat-rzeka, minimum na odrębny artykuł.

Reklama
Portret użytkownika Anonymous
Anonymous, 27 maj 2014 r.

ja bardzo polecam panią dr Iwonę Rawicką ze Szczecina, super ginekolog :-)

Portret użytkownika nh
nh (anonimowy), 24 październik 2013 r.

czym Wy się tak szczycicie?.. ja dziewicą nie jestem i to nie z wyboru ale tego nikt, NIKT nie weźmie pod uwagę...
najważniejsze to mieć godność i szacunek dla samej siebie... i samoakceptacje...
przestańcie... po prostu nic nie wiecie.. a bynajmniej mało... Żaden facet nie doceni tego że chcecie z tym czekać aż do ślubu

Portret użytkownika Anonymous
Anonymous (anonimowy), 27 czerwiec 2012 r.

Ja mam na koncie w miarę regularne wizyty u ginekologów od nastolęctwa, ale za każdym razem wygląda to tak samo. Nie pada pytanie o stosunek (mam już nieco więcej niż 16 lat), więc informuję uczynnie, że nie było. Na co, że się posłużę hiperbolą, szczęka im opada do podłogi i pada z kolei pytanie: ile pani ma lat? Zawsze :D I drugie pytanie wisi w powietrzu: jak to się stało??? :)

No ale żarty na bok, faktem jest, że wizyta u ginekologa wywołuje u mnie niechęć i wolę ją odkładać do granic rozsądku, niż się dać przebadać. A ze względu na podwyższone ryzyko nowotworu powinnam to robić raz na pół roku. W związku z tym chciałabym się udać do ginekologa, którego rzeczone mutanty nie dziwią. Czy ktoś może polecić takowego w Warszawie?

Co do problemów z dokładnym badaniem, to żyjemy w XXI wieku - lekarz może w takim wypadku zlecić usg ginekologiczne. Miałam takie badanie, szybko, nieinwazyjnie i wszystko widać. Tyle że się pan wykonujący mocno zdziwił. ;) Co do rutynowego badania cytologicznego, to nie ma z tym problemu. Dziewczyny, chodźcie się badać!

Pozdrawiam

Portret użytkownika Krusza
Krusza (anonimowy), 5 sierpień 2012 r.

W Warszawie SS Urszulanki mają swój gabinet ginekologiczny i Siostra Elżbieta na pewno nie zdziwi się takim mutantem :) gabinet mieści się na ul. Wiślanej 2 - na przeciwko Boblioteki UW, tel. 22 826 59 02
Bardzo miła z poczuciem humoru, no i gabinet pierwsza klasa!

Portret użytkownika ursus
ursus (anonimowy), 17 czerwiec 2012 r.

Też mam 23 lata i jestem dziewica, jestem w narzeczeństwie i czekam by oddać się po ślubie:) co do lekarzy,to polecam, jak ktoś już wcześniej wspomniał "białą listę ginekologow",albo popytać koleżanki w środowiskach katolickich. Nie moglabym chyba powierzyć swojego zdrowia komuś kto np.dokonał aborcji.a to,że lekarz pomyśli,że coś ze mną nie tak,to już jego sprawa! Dziewictwo to powód do dumy moje drogie!;)

Portret użytkownika nie dziewica
nie dziewica (anonimowy), 24 wrzesień 2013 r.

głupia jesteś. jaka to duma jak tego nie pokarzesz. możesz każdemu mówic że jesteś w błonie. i nib z każdym stracic.

Portret użytkownika Anonymous
Anonymous (anonimowy), 13 listopad 2013 r.

hahahah co za prymitywny komentarz! :D
pójdzie na wiocha.pl :D

czasem jednak jestem za samooczyszczeniem społeczeństwa...

Portret użytkownika S.
S. (anonimowy), 17 czerwiec 2012 r.

Pytanie o dziewictwo nie wynika z chęci linczu czy jakiegoś szufladkowania, ale jest elementem wywiadu po prostu i przygotowania lekarza do badania... Wydają mi się przesadzone określenia (samookreślenia) takich dziewcząt jako "mamutów"... Raczej mnie to skłania do podejrzenia, że same czują się "nieswojo" ze swoim dziewictwem...
Czy nie lepiej w takiej sytuacji cieszyć możliwością dana świadectwa?

Portret użytkownika szczesliwa
szczesliwa (anonimowy), 10 czerwiec 2012 r.

mam 26 lat i także jestem dziewicą, bylam prywatnie u ginekologa, wspaniałej kobiety, która po opisanych przeze mnie dolegliwościach powiedziała, że wie co mi dolega ( zwykłe zapalenie), ale jeśli ( jeśli!) się zgadzam to ona by jeszcze mnie zbadała, była bardzo miła, delikatna, na pewno będę jej stałą pacjentką.

Portret użytkownika Jarek
Jarek (anonimowy), 13 czerwiec 2012 r.

spóźniłaś się o jakieś 8-10 lat z pierwszą wizytą, nigdy lekarz rodzinny nie wysłał Ciebie wcześniej? powinno się iść jakoś około 18 roku życia....
gdzie matka?

Dodaj nową odpowiedź