"Ja wierzę, że życie ma sens. Wiem, że mój głos, to głos wołającego na puszczy, ale w tej słabości jest jakaś moc." "Jezus Chrystus podtrzymuje moje życie. Gdyby nie On moje życie byłoby bez sensu."

Wyciąć w pień, poniszczyć i zbuntować się, bo takie były nastroje jego młodości, bo tak robili wszyscy, bo młodzi się buntowali... To był cel (choć nie dosłownie, a bardziej ideologicznie) "siekierowej" przeszłości Budzego. Punk rock w nim żył, a on żył muzyką. "Ciągle ktoś przychodził i pytał się, czy jesteśmy punkami, czy skinami, ale Siekiera to było coś więcej. Był to na polskiej scenie zespół absolutnie oryginalny." Na Mazury uciekał przed wojskiem po roku "studiowania" (i to na KUL-u!). Choć nie lubi dobudowywania ideologii do własnego postępowania z tamtego czasu, można powiedzieć, że szukał i do czegoś dążył. Tak naprawdę szukał sensu - życia, istnienia, wyrażania swojej tożsamości. Próbował go odnaleźć w sztuce, w kobietach, w pseudomistycyzmie czy wreszcie w gnozie. I prawie znajdował. Ale prawie, jak wiemy, robi dużą różnicę...
- sam tak o sobie powiedział, gdy znalazł się na ścieżce duchowości chrześcijańskiej i chciał krzyczeć całemu światu o Bożej miłości. I niekiedy wydaje się, że Budzy taki pozostał - "gniewny i narwany", ale on po prostu nie zniewieściał, nie stał się mniej męski. Wszystko to znalazło nowe podłoże i nowe źródło i dlatego Budzy (z Armii w jej dzisiejszym wydaniu) nie zmienił się, ani nie utworzył jakiejś nowej tożsamości, ale odkrył ją na nowo w świetle Słowa Bożego. To ktoś, kto wie, że czasem po prostu trzeba głośno huknąć, by do kogoś dotrzeć, by ktoś usłyszał...
Na pytanie o sens życia - podczas, gdy kiedyś nie znajdował go w niczym - odpowiada teraz:
"Kochać i być kochanym- poznać Boga! To jest sensem mojego życia." Odpowiedź - jak zwykle - radykalna. Nic dodać, nic ująć. Inną piękną wartością jest dla niego żona. Wiele słów o niej jest np. na płycie "Taniec szkieletów". Podkreśla zawsze: "Z moją żoną jesteśmy razem już 10 lat, a ja zakochałem się w niej po raz czwarty. Wiele razy wchodziłem w śmierć. I żyję. Bo na końcu okazuje się, że śmierci nie ma, że nie umierasz. Jest na odwrót i to jest cudowne. A jak są dzieci, to jest już naprawdę cud." Sielankowo? Nie! Prawdziwie... Bo kto tak naprawdę jest we współczesnym świecie "bohaterem", jeśli nie mąż i ojciec, który na co dzień dokonuje "wielkich-małych rzeczy"? A z próbą codzienności czasem najtrudniej się zmierzyć.
Sam przyznaje, że przez zawirowane niekiedy życie Bóg jednak go prowadził, bo albo brzydził się brudnych strzykawek, albo fascynowało go środowisko artystów... I to wszystko trzymało go na względnej powierzchni. I przy tym Bogu trwa i chce trwać. Znalazł wspólnotę, w której można odnaleźć życie. W jednym z wywiadów powiedział: "Bo mnie nie interesuje Kościół jako potęga i instytucja. Ja wierzę w Kościół jako wspólnotę braci, która daje znaki wiary: miłości i jedności- miłości, która jest silniejsza od śmierci i w której objawia się duch Jezusa Chrystusa. Taki Kościół istnieje we współczesnych katakumbach."
"Nieprzystępny" - takie opinie można czasem o nim usłyszeć. Prawda, jak zawsze, leży pośrodku. "Narwany" Budzy na scenie nie musi kolidować z tym, że po własnym koncercie potrafi stać za sceną z żoną i po prostu ją przytulić. Krzyk stał się orężem i sztuką na scenie. Ale nie jest sensem życia. Co do tego, jak czasem jest postrzegany, komentuje: "Czuję lęk przed swoim medialnym wizerunkiem kreowanym przez ignorantów, których jedyną pasją jest tworzyć fałszywą rzeczywistość." Więc może "nie taki Budzy straszny..."
Przez ilość środowisk, z jakimi się spotkał, a także, w jakich sam siedział, wykształcił się u niego szczególny rodzaj tolerancji. Nie przekreśla ludzi, próbuje coś w nich dostrzec. Pomaga mu w tym wiara i specyficzny dystans, który wyraża się w słowach z utworu "Anielo, mój aniele": "u ludzi to niemożliwe, u Boga na wszystko jest czas."
Litza: "Miałem operację serca i co z tego? Ono jest inne? Nie, jest takie samo, jak było."...
- Ukształtowały mnie wartości, rodzina i wiara. Koleje życia ciągnęły mnie w złych kierunkach,...
Do końca nie da się zapanować nad tym, co z piosenki się wykluje, kiedy każdy doda swoje. Po...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
"Przyłączam się do wyznawców teorii estetycznych, oscylujących wokół roli odbiorcy i w...
Inspiracje. Dzieci – pięknie ufne, zaskakująco bystre, totalnie szczere. Nie boją się...
Wiesz dlaczego nasze płyty, nawet ta pierwsza, się nie zestarzały? Bo ja cały czas wołam...
Dodaj nową odpowiedź