Uważam, że na świecie jest dużo osób pokroju Malchusa, sługi arcykapłana, którzy poznają Jezusa dopiero w obliczu jakiegoś nieszczęścia, cierpienia, a nawet śmierci.
Co skłoniło poważnego studenta historii do zajęcia się muzyką metalową?- Muzyką metalową zacząłem interesować się w dzieciństwie. Bardzo szybko chwyciłem za należącą do mojej siostry gitarę klasyczną, na której lubiłem brzdąkać. Zawsze jednak chciałem być jak moi starsi koledzy z podwórka, których podglądałem na próbach. Choć jeszcze wtedy nie potrafiłem dobrze szarpać za struny, moi kochani rodzice sprezentowali mi pierwszą gitarę elektryczną. Mam w życiu szczęście do spotykania właściwych ludzi! Na jednej z prób scholi młodzieżowej poznałem długowłosych muzyków szukających gitarzysty do kapeli. Okazało się że coveruje ona utwory 2Tm2,3 oraz Armii. Dzień po zakupie gitary i wzmacniacza - pomimo braku jakichkolwiek umiejętności - miałem już z kim grać. Tak to się właśnie zaczęło.
- Nigdy nie zastanawiałem się nad tym. Muzyka na pewno przeznaczona jest dla sympatyków nuty rockowej i metalowej. Treść natomiast jest dla wszystkich, którzy szukają prawdy, którzy potrzebują usłyszeć coś pozytywnego. Bardzo chciałbym grać więcej koncertów na imprezach stricte chrześcijańskich. Na razie gramy w miejscach, gdzie ciężko spodziewać się takich słów jak Jezus Chrystus czy Ewangelia. Gdzie chcę z tym dotrzeć? Gdzie Pan Bóg pośle, tam jedziemy. Graliśmy nawet z zespołami, które określają się jako kapele o przesłaniu patriotycznym, choć większość określa je mianem „nacjonalistycznych”. W każdym razie duża część publiki miała wygolone głowy.
- Różnie bywa. Całe szczęście nikt nas jeszcze nie obrzucił pomidorami czy jajkami. Jeżeli gramy na koncertach stricte metalowych, pojawiają się brawa bez żadnych dokuczliwych czy przykrych komentarzy. Jeżeli ludzie nie wychodzą z klubu, to słuchają nas albo się bawią. Zawsze po koncercie znajdzie się jakaś osoba, która chce pogadać o naszym przesłaniu czy muzyce. Jest to bardzo miłe. O to nam chodzi, aby pozytywnie sprowokować człowieka do myślenia.
- Po prostu gramy to, co lubimy, oraz odzwierciedlamy to, co mamy w głębi naszych dusz. Próbowałem kiedyś grać spokojne utwory, jednak osobiście potrzebuję grania muzyki, która pomoże mi okazać swoje emocje. Czad i dynamika to jest fakt, w którym czuję się wybornie.
- Jest to taka moja filozofia. Uważam, że na świecie jest dużo osób pokroju Malchusa, sługi arcykapłana, którzy poznają Jezusa dopiero w obliczu jakiegoś nieszczęścia, cierpienia, a nawet śmierci. Zdarza się w niektórych przypadkach, że nawrócenie nie miałoby miejsca, gdyby nie jakaś przykra okoliczność czy trudność życiowa. Nawiązuje to trochę do powiedzenia „Jak trwoga, to do Boga”.
- Malchus to osoby o różnych charakterach, zainteresowaniach, poglądach. Jesteśmy rodziną mającą swoje zasady oraz cel, jakim jest koncertowanie i nagrywanie płyt. Zdarza nam się wspólnie spotkać poza próbami czy koncertami, ale należy to do rzadkości ze względu na studia, obowiązki domowe itd. Jednak odnajdujemy ciągle wspólne tematy do rozmowy.
- Panuje tu taka sama zasada, jak w wyszukiwaniu nazwy dla zespołu. Inspiracją do zatytułowania tej płyty imieniem apostoła były moje rozmowy z ludźmi. Mam wrażenie, że nie polegają oni na duchowości i wierze. Chcą zobaczyć niezwykły cud, znak z nieba. Potrzebują wręcz dotknąć Boga, tak jak Tomasz dotknął ran Zmartwychwstałego Chrystusa. Wielu jest więc takich niedowierzających Pańskich uczniów wśród nas.
Podczas śledzenia historii mojego zespołu czy moich osobistych perypetii potrafię dostrzec obecność Opatrzności. Gdybym nie wierzył w Boga powiedziałbym, że historia zespołu Malchus to zlepek niewiarygodnych przypadków. Dla mnie jednak są one dowodem, że Bóg czuwa nad nami.
- Dzięki Niemu moje życie ma sens i żadna chwila w moim życiu nie jest przypadkiem. Nie piszę tekstów o Bogu. Gdybym umawiał się z Nim na kawę, to może i bym napisał. Kiedyś, jak Go spotkam twarzą w twarz w Jego Królestwie, to może jakiś tekst napiszę, ale to dopiero po zmartwychwstaniu ciał. Teraz śpiewam o mojej wierze w Boga. Od zwątpienia do wiary, od upadku do powstania oraz od choroby do uzdrowienia.
- Didymos - Dobra Nowina „w metalowej oprawie”. Czadowa muzyka, ciekawe konstrukcje utworów, romantyczno-klimatyczne melodie, spokojne przejścia, ryk zwany growlem zmieszany z pięknymi i czystymi wokalami oraz klawisze i solówki. Czy można chcieć więcej?!
- Pozdrowienia dla wszystkich czytelników! Czekamy na propozycje koncertowe z północnych części kraju.
Jedni mówią, że to polskie P.O.D. inni, że to takie "show na siłę", a dla mnie i pewnie wielu...
Amerykański portal internetowy "Christian Activities" ze względu na dynamikę, jak i przekaz muzyki...
Illuminandi na swojej stronie zamieściło prośbę, aby wspomóc ich wysiłek w drodze na tegoroczny...
25 maja będzie miała premiera nowej płyty Beaty Bednarz zatytułowanej „Zamieszkaj ze mną...
Tegoroczna edycja koncertu, zatytułowana „W domu Ojca”, ma stanowić przestrzeń dla...
Malchus przygotowuję nową płytę, która ma się ukazać pod koniec maja tego roku. „Metanoia...
Nowy krążek Deus Meus nosi intrygujący tytuł „Wniebowianki” i taka właśnie jest ta płyta...
Zespół Strona B otrzymał główną nagrodą koncertu Debiuty 2012. Wydarzenie odbyło się w 15...

Dla mnie najlepsza płyta zeszłego roku. Ostre punkrockowe granie i "miażdżące" teksty. Z...
"Przyłączam się do wyznawców teorii estetycznych, oscylujących wokół roli odbiorcy i w...
Inspiracje. Dzieci – pięknie ufne, zaskakująco bystre, totalnie szczere. Nie boją się...
Wiesz dlaczego nasze płyty, nawet ta pierwsza, się nie zestarzały? Bo ja cały czas wołam...
Dodaj nową odpowiedź