Kawa

O czym marzą dziewczyny

wywiad z Melanią i Mają, siostrami z zespołu Emensis

Dodano: 9 listopad 2009 r.

Ostatnio na polskim rynku muzycznym pojawiła się płyta zespołu Emensis pt. "Miejsce startu". Za nazwą zespołu kryją się dwie siostry: Melania i Maja Nowotnik. Dziewczyny nagrały dobrą płytę, która ma pomóc spełnić ich marzenia.

Kawa: Jak na "miejsce startu", to na okładce płyty wyglądacie raczej na osoby, które wylądowały na jakiejś piaszczystej plaży i nie mają ochoty iść dalej...

- Nieprawda, wręcz przeciwnie. Na okładce jesteśmy w takim obrazowym miejscu startu (zdjęcie zostało zrobione na drodze tuż obok naszego domu). Siedzimy na walizkach w oczekiwaniu na podróż - nie mamy ze sobą wiele, za to wiele przed sobą. Droga, przestrzeń. Może na razie niewiele widać poza tą drogą, czeka nas podróż w Nieznane, ale z Przewodnikiem. Zdjęcie zrobione jest z góry, trochę jakby z perspektywy Boga. Nie widać Go, ale jest z nami. A my możemy "wznieść oczy swoje ku górom" i stamtąd na pewno nadejdzie pomoc.

Sam tytuł płyty ma zresztą kilka płaszczyzn znaczeniowych. W każdym wypadku "Miejsce startu" to początek. Początek naszej przygody muzycznej - pierwsze nagranie w studio, pierwsza płyta, pierwszy krok na rynku muzycznym. Drugie znaczenie jest bardziej metaforyczne: start to dynamiczne wejście w coś ekscytującego i wymagającego (jak sportowy wyścig); rozpoczęcie realizacji marzeń. Do tych marzeń można zbliżać się wielkimi krokami, można po nie biec (chociaż czasem przypomina to bieg przez płotki). Ostatnia piosenka na płycie ("Cisza") mówi o miejscu, do którego wracamy z Bogiem, by zacząć bieg od nowa. Druga szansa. Nawet gdyby się okazało, że tracimy wszystko, co mamy, i musimy zacząć długą i ciężką drogę od początku, to z Bogiem warto, bo miejsce startu to początek prawdziwego Życia.

Domyślam się, że nad takim zgraniem tytułu albumu z pomysłem na okładkę trzeba było długo się zastanawiać, szukać pomysłu?

- Racja. Zanim powstał ostateczny projekt, było parę pomysłów, na które poświęciłyśmy dużo czasu i energii, ale żaden nie spełniał naszych oczekiwań. Po kilku dniach spędzonych przed obiektywem martwiłyśmy się, co będzie dalej: "Boże, od rana do wieczora pstrykamy zdjęcia i nic. Co mamy zrobić?" I wtedy Melanii przyszedł do głowy pomysł, żeby zrobić fotografie z góry. Na drodze. Bez zbędnych charakteryzacji. Normalne dziewczyny, polna droga, blisko domu. Spróbowaliśmy - wyszło. Czasem to, co najprostsze, okazuje się najlepsze.

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA