Adam

Dodano: 11 październik 2012 r.

Proszę was o przepis na życie! piszę dlatego że żyć mi się nie chce i długo o tym życiu myślę, i dochodzę to tego że niepotrzebnie przeżyłem dwie śmiertelne operacje i miałem ostatnie namaszczenie mogłem umierać byłem do trzydziestu lat zadowolony z życia, a teraz mam problemy nie fizyczne nie siłowe,ruchowe tylko z głową,pamięcią i z bezpośredniością.Widzę jak to źli ludzie mogą wykorzystywać i obracać przeciwko mnie ja się z tego śmieję z jednego względu ale i to mnie zabija!

dane kontaktowe
Telefon: 
172821207
Portret użytkownika Mryczek
Mryczek, 5 marzec 2013 r.

Nie ważny jest przepis na życie, ważny jest kucharz! A "kucharzem" jest Jezus. Czasem nie wiemy jak ale życie samo przysposabia nas do spotkania z Panem. Wielu ludzi tęskni już na jego spotkanie, ale to co się dzieje jest po coś. Pan sam wybiera godzinę a my musimy czuwać. Cóż mogę więcej powiedzieć jako człowiek młody, wierzę, że z pomocą Boga podoła pan krzyżowi swoich dni. Może śpiewanie/czytanie psalmów, albo brewiarza pomoże.

Portret użytkownika Emilia
Emilia, 18 listopad 2012 r.

Z tych porad można by książkę napisać. Może to jest i dobre, żeby się swoimi spostrzeżeniami dzielić, ale najwięcej dla nas znaczą osoby najbliższe. Poznajemy czasem tu na ziemi piekło naszych rozwiązań, a to co Bóg mówi Stworzyciel nieba i ziemi, nas i tego co wokół nas żyje- nie chcemy słuchać. Dzięki tym, którzy cytują Pismo święte. Wielu z nas staje czasem bezradnym wobec wydarzeń, które nas samych bezpośrednio dotykają. Doradzając innym czasem się wymądrzamy, ale to nie zmienia faktu, że też jesteśmy czasem bezradni. Adam może zamiast tych ucieczek w bezdomność, oddal się na 3 dni skupienia do jakiegoś klasztoru na adorację Najświętszego Sakramentu. i tam pytaj i proś Pana o pomoc. Pozdrawiam

Portret użytkownika kyuzo1313
kyuzo1313, 18 listopad 2012 r.

Kariere bys w polityce zrobila :)... bo pieknie mowisz, tak zeby nic nie powiedziec i nikogo nie urazic. Jednakze w odpowiedzi na twojego posta: Oczywiscie ze moglbym kiepsko wypasc jesli chodzi o robienie tak jak radze, ale wlasnie tak nalezy robic... Nie mozna czekac az sie bedzie idealnym by komus rad udzielac bo nigdy bysmy tego zrobic nie mogli... jedynie sam Jezus moglby wtedy komukolwiek cos powiedziec... Ja wiem ze wiele mi do szczescia brakuje i sam mam problemy (kazdy na swoj sposob), ale to nie zmienia faktu ze rady te sa dobre (przynajmniej w najlepszej wierze dawane). Przeciwne z nas bieguny jesli chodzi o podejscie do problemow... Byleby pomóc... Aczkolwiek jesli ta strona nie jest po to by radzic za pomoca wlasnych spostrzezen to nie wiem jaki jest jej sens... Owijajac w bawelne jak "niktorzy" uwazam ze sie nic nie zdziala , raczej widze sens w szczerej radzie - nawet jesli istnieje mozliwosc ze sie mylimy...

Portret użytkownika kyuzo1313
kyuzo1313, 18 listopad 2012 r.

po 1. to wez sobie zrob test na inteligencje jesli cie to meczy bo moze sie okazac ze przesadzasz i sobie to wszystko ubzdurales (jednak jesli sobie ubzdurales to na tescie tez slabo by ci moglo wyjsc bo nie jestes siebie pewny)... Nie wiem na ile to jest fakt a na ile twoj wlasny wymysl ale w kazdym razie jest to efekt podobny do "trawa jest zielensza po drugiej stronie plotu" teraz kiedy czujesz ze niedomagasz mentalnie, niedoceniasz swoich umiejetnosci fizycznych. tak jak wiele ludzi kiedy jest zadowolonych z siebie mentalnie beda narzekac na fizyczna strone rzeczy... wydaje mi sie jednak ze obie te cechy mozna cwiczyc... moze po operacji straciles troche ale moze to tak samo jak po operacji np. nog kiedy trzeba odbyc rehabilitacje by wrocic do pelni sil... i ty rehabilituj swoj umysl... jak to sam tylko wiesz bo sam wiesz najlepiej w czym niedomagasz - w tym wlasnie sie cwicz...

przed ludzmi nie udawaj ze jest tak samo... wg mnie to tylko ciebie od srodka zniszczy... poprzez klamanie bedziesz zyl tylko po to by zachowac przed tymi ludzmi iluzje samego siebie jakiego kiedys znali... badz szczery i jesli ktos z tego powodu sie odsunie lub skrytykuje to tym lepiej bo wtedy bedziesz wiedzial czego jest wart - niczego. Prawdziwi przyjaciele zostana i cie wespra a ty lepiej sie poczujesz ze jestes z nimi i z soba szczery...

Sam czasami tez czuje ze jakas samotnia by mi pomogla by do wszystkiego nabrac dystansu i odzyc... nie wiem na ile to jest dobre i mozliwe ale z doswiadczenia wiem ze jesli mowimy sobie "teraz jest zly moment na zmiane zycia/ postepowania/ prace nad soba bo nie ma X/ Y lub Z" to to jest tylko oklamywanie samego siebie... Gdy sie odetniesz, te same problemy beda cie dreczyc a wrecz mocniej bo nie beda one odpedzane przez zycie codzienne ktore czesto pozwala nam brnac i "nie myslec" na przyklad praca.

Ty miales 2 operacje i mowisz ze jest zle z pisownia itp...
ja nie mialem ani jednej a i tak widze ze umiejetnosci jezykowe ktorymi kiedys tam wladalem odeszly... i musze sobie przypominac... lapie sie na tym ze nie pamietam/nie jestem pewien jak sie cos pisze... po 4 latach w angli musze zastanowic sie jak sie po polsku poprawnie cos pisze... a znowu nie majac ciaglego kontaktu z pisemnym angielskim lapie sie na tym ze nie pamietam czy to tak czy tak sie pisalo...
nie przejmuj sie tym zabardzo... jesli cie to dreczy to po prostu cwicz sie w tym... i nie przejmuj sie...

Madrosc syracha 30;21+

"nie wydawaj duszy swej smutkowi
ani nie drecz siebie myslami.
Radosc serca jest zyciem czlowieka,
a wesolosc meza przedluza jego dni.
wytlumacz sobie samemu, pociesz swoje serce,
i oddal dlugotrwaly smutek od siebie;
bo smutek zgubil wielu
i nie ma z niego zadnego pozytku.
zazdrosc i gniew skracaja dni,
a zmartwienie sprowadza przedwczesna starosc,
gdy serce pogodne - dobry apetyt,
zatroszczy sie ono o pokarmy... (co oznacza ze jesli sam wpawisz sie w pogodnego ducha to serce poczuje "apetyt" na szczescie i bedzie samo pragnelo zaspakajac ten swoj apetyt - poczujesz chec do zycia - jesli smusisz sie do aktywnego dzialania)

Portret użytkownika Emilia
Emilia, 13 listopad 2012 r.

Polecam Ci książkę "Caterina", którą napisał tata tytułowej Cateriny Socci. Jestem rehabilitantką i będąc jeszcze w szkole medycznej- na praktykach w szpitalu zbliżałam się do różnych ludzi. I przemyślałam sobie to tak, że czasem silimy się na wielkie terapie za kasę, a zapominamy o najważniejszym- naszej obecności. Posiedzieć przy bliskiej osobie, pogłaskać, podać wodę i co tez jest bardzo ważne zapytać sąsiada, czy nie chce pić, a może trzeba by się z nim czymś podzielić, poprawić poduszkę. Może nawet obmyć mu twarz. Ilu takich zaniedbanych chorych leży teraz na oddziałach- bez ubezpieczenia i bliskich. Czasem obcy stają się bliżsi od rodziny. Samotni w tłumie. Przy nich zauważamy, że mamy do kogoś dużo więcej dobra, ale właśnie po to, by się z potrzebującymi podzielić. Żadna wielka filozofia.Każdy człowiek właśnie zależnie od tego w jakim stanie się znajduje modli się albo modlitwą nieprzytomnego, albo człowieka po 2(3,4) operacjach, kobiet w stanie błogosławionym, zatroskanych o swoje dzieci, ojca po wypadku zrozpaczonego z czego utrzyma rodzinę, alkoholików na odwyku, narkomana, który krzyczy do nieba swoją nędzą, bogacza po udarze mózgu itd., itp..Jak jesteś w takim stanie, jak teraz to modlisz się pustką, rozbiciem, obojętnością, rozczarowaniem, bo cały, choć możesz być tego nieświadomy, teraz jesteś zanurzony w Męce Jezusa Chrystusa. On Ciebie niesie na swoich ramionach, niesie twoje słabości i wszystko. Ta świadomość każdego dnia mnie ożywia- i nie ważne, czy byłeś wychowywany w rodzinie katolickiej, Jezus jest uniwersalny- dla wszystkich, masz pełne prawo do JEGO MIŁOŚCI. Pomyśl co byś zrobił, będąc człowiekiem wrażliwym i czułym na ludzkie cierpienie, żeby pomóc komuś, kto jest w stanie podobnym jak ty? Nie myśl o tym co straciłeś, ale o tym nad czym jeszcze masz panowanie i ucz się dobrze z tego korzystać. Czasem mając wiele dobra niszczymy je w nas ze straszną premedytacją. Rusz głową taką jaka jest, a pomysły przyjdą same. Zapytaj Boga gdzie on widzi twoje miejsce. Westchnienie bezradnego do Ducha świętego, to też modlitwa. Pozdrawiam - zatroskana mama, bo każdy jest dzieckiem niezależnie od wieku.

Portret użytkownika kyuzo1313
kyuzo1313, 24 październik 2012 r.

No nieźle... zaczynasz od bardzo szerokiego i wrecz najwazniejszego pytania (problem) a konczysz na konkretnym problemie z pamięcią i bezpośredniością... Specem żadnym nie jestem ale słysze od ludzi że umiem dobrze doradzić więc mogę spróbować (a przynajmniej powiedzieć ci co na ten temat mysle) ale musisz mi coś więcej powiedzieć... jeśli nie chcesz tutaj to napisz na maila... ale tutaj to możemy przez przypadek pomóc innym ludziom :)...
przepisu nie znam (a raczej mam ale wciąż się zmienia wraz z moim własnym rozwojem). Jesli szukasz przepisu to chwyć za Biblię. mi pomogła. nie wiem jakim jesteś człowiekiem więc mogę tylko mieć nadzieję że Bóg tak twoją ręką pokieruje że traficz na właściwy fragment ale mi najbardziej sposobały się księgi mądrości, mądrośc syracha przede wszystkim ponieważ mówi własnie bardzo praktycznie a z czasem olśniewające okazywały się wszystkie księgi :)... ja mam troche mniej lat niż ty i powiem ci że szczęściarzem jesteś że do 30tki szczęśliwy byłeś (a przynajmniej za takiego się uważałeś). możliwe że tym szczęściem była po prostu obojętność... często tak jest że jak się zaczniemy zastanawiać nad tym wszystkim to można stracić siłę.

ale naprawde nic wiecej wartościowego nie jestem w stanie wypocić bez szczegółów...
trzym sie

Portret użytkownika Adamen
Adamen, 18 listopad 2012 r.

Naprawdę ciężko mi bo wiem co miałem i co już straciłem i nie odzyskam, ludzie mnie znają bardzo dobrze w mojej miejscowości i w okolicach i myślą że ja jestem taki jaki byłem przed operacją i w tym się mylą i w tym jestem częstym kłamcą bo ja się do tego nie przyznaję co straciłem i już wiem jak na tych kłamstwach straciłem u ludzi i siebie. Ja po prostu po tych operacjach na głowę jestem prostym człowiekiem nie potrafię dobrze myśleć!nawet prostej instrukcji obsługi jakiegoś sprzętu nie rozumiem, pisownia u mnie jest mizerna ortografia błędy dobrze że komputer jest i poprawia.Na szczęście w pracy fizycznej daję sobie dobrze radę to tylko mnie cieszy. Muszę zacząć od nowa i tego chcę choćby zacząć od bezdomności w nowym środowisko czuję że będzie mi tam lepiej internetu nie będzie telewizora nie będzie ale psychika odżyje, strach tylko będzie przed pobiciem pijaczków.Jestem ze wsi i wiem co to jest bieda chociaż jej jeszcze nigdy nie zaznałem ale ją widziałem teraz to tylko zima w domu mnie trzyma.

Portret użytkownika kyuzo1313
kyuzo1313, 18 listopad 2012 r.

po 1. to wez sobie zrob test na inteligencje jesli cie to meczy bo moze sie okazac ze przesadzasz i sobie to wszystko ubzdurales (jednak jesli sobie ubzdurales to na tescie tez slabo by ci moglo wyjsc bo nie jestes siebie pewny)... Nie wiem na ile to jest fakt a na ile twoj wlasny wymysl ale w kazdym razie jest to efekt podobny do "trawa jest zielensza po drugiej stronie plotu" teraz kiedy czujesz ze niedomagasz mentalnie, niedoceniasz swoich umiejetnosci fizycznych. tak jak wiele ludzi kiedy jest zadowolonych z siebie mentalnie beda narzekac na fizyczna strone rzeczy... wydaje mi sie jednak ze obie te cechy mozna cwiczyc... moze po operacji straciles troche ale moze to tak samo jak po operacji np. nog kiedy trzeba odbyc rehabilitacje by wrocic do pelni sil... i ty rehabilituj swoj umysl... jak to sam tylko wiesz bo sam wiesz najlepiej w czym niedomagasz - w tym wlasnie sie cwicz...
przed ludzmi nie udawaj ze jest tak samo... wg mnie to tylko ciebie od srodka zniszczy... poprzez klamanie bedziesz zyl tylko po to by zachowac przed tymi ludzmi iluzje samego siebie jakiego kiedys znali... badz szczery i jesli ktos z tego powodu sie odsunie lub skrytykuje to tym lepiej bo wtedy bedziesz wiedzial czego jest wart - niczego. Prawdziwi przyjaciele zostana i cie wespra a ty lepiej sie poczujesz ze jestes z nimi i z soba szczery...
Sam czasami tez czuje ze jakas samotnia by mi pomogla by do wszystkiego nabrac dystansu i odzyc... nie wiem na ile to jest dobre i mozliwe ale z doswiadczenia wiem ze jesli mowimy sobie "teraz jest zly moment na zmiane zycia/ postepowania/ prace nad soba bo nie ma X/ Y lub Z" to to jest tylko oklamywanie samego siebie... Gdy sie odetniesz, te same problemy beda cie dreczyc a wrecz mocniej bo nie beda one odpedzane przez zycie codzienne ktore czesto pozwala nam brnac i "nie myslec" na przyklad praca.
Ty miales 2 operacje i mowisz ze jest zle z pisownia itp...
ja nie mialem ani jednej a i tak widze ze umiejetnosci jezykowe ktorymi kiedys tam wladalem odeszly... i musze sobie przypominac... lapie sie na tym ze nie pamietam/nie jestem pewien jak sie cos pisze... po 4 latach w angli musze zastanowic sie jak sie po polsku poprawnie cos pisze... a znowu nie majac ciaglego kontaktu z pisemnym angielskim lapie sie na tym ze nie pamietam czy to tak czy tak sie pisalo...
nie przejmuj sie tym zabardzo... jesli cie to dreczy to po prostu cwicz sie w tym... i nie przejmuj sie...
Madrosc syracha 30;21+
"nie wydawaj duszy swej smutkowi
ani nie drecz siebie myslami.
Radosc serca jest zyciem czlowieka,
a wesolosc meza przedluza jego dni.
wytlumacz sobie samemu, pociesz swoje serce,
i oddal dlugotrwaly smutek od siebie;
bo smutek zgubil wielu
i nie ma z niego zadnego pozytku.
zazdrosc i gniew skracaja dni,
a zmartwienie sprowadza przedwczesna starosc,
gdy serce pogodne - dobry apetyt,
zatroszczy sie ono o pokarmy... (co oznacza ze jesli sam wpawisz sie w pogodnego ducha to serce poczuje "apetyt" na szczescie i bedzie samo pragnelo zaspakajac ten swoj apetyt - poczujesz chec do zycia - jesli smusisz sie do aktywnego dzialania)

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA