Gusia

Dodano: 22 marzec 2013 r.

Zacznę od początku: kiedy byłam w 2 klasie podstawówki pierwszy raz w mojej głowie pojawiła się myśl: a gdybym została zakonnicą? Z czasem myśl, jak to myśl, zniknęła. Ale za jakiś czas powróciła, silniejsza. "Zbyłam ją". W gimnazjum sytuacja się powtórzyła. Wtedy powiedziałam sobie, że jeżeli do końca technikum spotkam mężczyznę mojego życia, założę rodzinę, jeżeli nie, to wstąpię do zakonu. Dlaczego tak zdecydowałam? Bo nie wiedziałam, czy to istotnie jest powołanie, czy jakieś moje myśli. Teraz uczę się w technikum i od ponad pół roku jestem w związku. Kocham Andrzeja, mojego chłopaka, jest idealny, troszczy się o mnie i chciałabym z nim stworzyć rodzinę. Ale gdzieś w mojej głowie, w moim sercu błąka się myśl, że urodziłam się, by służyć Bogu. Sama nie wiem jak to jest... Kiedy miałam z Andrzejem kryzys, pomodliłam się jednego wieczoru, aby jeżeli Andrzej jest tym jedynym, to aby moje serce napełniło się miłością do niego. Następnego wieczora płakałam, bo tęskniłam za nim, jak nigdy wcześniej... Ale zakon nadal krąży. Jednego dnia chcę założyć rodzinę, dwa dni później chcę całe moje życie oddać Bogu i wstąpić do zakonu. I jest to silne pragnienie. Wtedy analizuję wszystko, wyszukuję argumenty przeciw zakonowi i myśl znika. Ale za jakiś czas pojawia się znowu. Nie umiem już tak żyć. Chciałabym jak inne dziewczyny być pewna swojej przyszłości... Nie wiem co robić, nie wiem jak żyć, nie umiem tak żyć... Bóg od zawsze był mi bliski, ale nie wiem czy w zakonie dałabym sobie radę... Dzisiaj w mojej głowie zjawiła się myśl, że duszę w sobie głos Boga... Kiedyś przeczytałam, że powołanie to takie ciche, ale stanowcze wzywanie Boga... A jeżeli właśnie On już od lat tak stanowczo i cicho mnie woła, a ja Go tłumię? Wyrzucam Jego słowa, bojąc się ich? Bojąc się, że nie podołam? Nie chcę ignorować Boga... Chcę mu służyć... Nie mam z kim porozmawiać, duszę wszystko w sobie... Nie umiem tak żyć... Ale jak poznać czego właściwie ode mnie chce Bóg? Tego już nie wiem kompletnie... I przepraszam, że tak się rozpisałam...

dane kontaktowe
Portret użytkownika wokul
wokul, 13 kwiecień 2013 r.

Nie powinno się - tak myślę - przeciągać w nieskończoność podjęcia ostatecznej decyzji. To bardzo męczy, czego już jak widać doświadczyłaś. Jeśli sama nie potrafisz dojść do chwili, w której podejmiesz ostateczną decyzję, poszukaj osoby, która na czas rozeznania stanie się Twoim przewodnikiem. Powinnaś takiej osobie zaufać, jeśli już uznasz, że jest ona godna zaufania. I proś Boga, aby On udzielił Ci światła potrzebnego do pełnego rozeznania drogi życia. Jeśli jednak już podejmiesz decyzję, to rób wszystko, aby nie dopuszczać ponownie wątpliwości. Na przykład droga życia zakonnego zakłada odpowiedni i z góry przewidziany czas na dokonywanie refleksji. Zaufaj więc - jeśli tę drogę wybierzesz - mądrości Kościoła.

Portret użytkownika D.
D., 11 kwiecień 2013 r.

Bogu służyć można również będąc w małżeństwie ;)

Portret użytkownika ruda_nelka95
ruda_nelka95, 10 kwiecień 2013 r.

Moim zdaniem jeśli rozwazasz pójście do zakonu to powinnaś to przemodlić. Pytaj o to gorąco. Możesz wybrać się też na rekolekcje o rozezaznanie powołania. Pamiętaj że powolanie to też malrzenstwo i życie w samotności. To tyle z mojej strony.

Portret użytkownika molly
molly, 28 marzec 2013 r.

Właśnie, powołanie do Małżeństwa nie jest gorszym powołaniem niż zakonne :)Za przykład może posłużyć życie bł. rodziców św. Tereski od Dzieciątka Jezus.

Portret użytkownika kyuzo1313
kyuzo1313, 27 marzec 2013 r.

hej,
Zamiast zastanawiac sie czego od ciebie chce Bog w taki doslowny sposob zastanow sie czego ty chcesz... Powolanie bierzesz chyba zbyt doslownie... Bog nas powoluje poprzez nasze wlasne uczucia... nie mysl w kategoriach "Bog mnie powolal, wiec musze to powolanie przyjac"...

Wielu proroków odmawialo Bogu klocilo sie z nim a on tym bardziej do nich wolal i przez to poznawali ze to Bog do nich mowi...
Czuje ze w sercu bardziej cie pociaga bycie z twoim chlopakiem... Wiec z nim badz daj temu czas i nie mysl o tym a jesli naprawde w sercu gdzies chcesz oddac cale zycie Bogu jako zakonnica to to wolanie powroci...

Pamietaj rowniez ze zeby oddac zycie Bogu nie trzeba byc zakonnica. Jest wiele sposobow zeby mu sluzyc...

Ktos tutaj w temacie ladnie powiedzial o tym jakie to czasem mamy stereotypowe spojrzenie na zakon i zakonnice... moze dobrze by bylo gdybys sama zobaczyla jak to jest, poznala pare zakonnic... pogadaj z jakims znajomym ksiedzem lub zakonnicami i zorganizuj sobie cos takiego...

A jesli chodzi o twoje mysli to pamietaj ze sa dwa rodzaje Szatana na tym swiecie... jeden nazywa sie "Swiat" a drugi "ja sam"... Czasem swiat bedzie ci mowil jaka masz byc... ze byc zakonnica jest obciach... - nie sluchaj tego diabla..

a czasem ty sama - twoj wlasny diabel - bedzie ci mowil ze sie do niczego nie nadajesz - jego tez nie sluchaj...

Pomysl o swoim zyciu w kategorii "co chce robic, kim chce byc?" - I rob to... nic nie stoi ci na drodze po za toba i wylacznie toba...

a z psychologicznego punktu widzenia zastanow sie kiedy te mysli o zostaniu zakonnica pojawialy sie u ciebie... mozliwe ze bylo to w zwiazku z konkretnymi emocjami lub wydarzeniami w twoim zyciu... zastanow sie dlaczego te wydarzenia mialyby prowadzic cie do zostania zakonnica...

Mowie to poniewaz najgorsza rzecza jaka moglaby ci sie przydarzyc byloby gdybys zostala zakonnica z powodu jakiejsc przeszlej traumy przez ktora nabylas chec zostania zakonnica... to musi byc decyzja serca jak i rozumu a z tego co piszesz twoj rozum podsyla ci tylko argumenty przeciw temu...

zgaduje (i tylko zgaduje - moge nie miec racji zupelnie) ze te mysli pojawialy sie w zwiazku z czyms nieprzyjemnym, choc pewnie nawet nie jestes i nie bylas tego swiadoma...

"Chciałabym jak inne dziewczyny być pewna swojej przyszłości..." - to ukazuje jak bardzo szatan na nas wplywa... to jest iluzja o czym tu piszesz. nikt na calym swiecie nie jest 100 % pewny swojej przyszlosci, nikt nie jest do konca przekonany ze wlasnie w ta strone chce pojsc... wszyscy jestesmy tacy jak ty... zdaj sobie z tego sprawe... wszyscy poszukujemy Boga i celu naszego zycia...

"Dzisiaj w mojej głowie zjawiła się myśl, że duszę w sobie głos Boga... " oto kolejny diabel... nic w sobie nie dusisz... jesli naprawde Bog cie do czegos powoluje to odpowiesz na to wczesniej czy pozniej i bedzie to dokladnie w odpowiednim momencie i nie za pozno... zaakceptuj te mysli ktore masz i zyj dalej i mysl o tym ale nie usmiercaj sie w ten sposob... BOG cie kocha i jesli cie powoluje to nie po to bys sie zle z tym czula...

Tak w ogole to mysle ze twoje mysli o powolaniu mozesz zrealizowac na wiele innych sposobow ktore nie stoja w sprzecznosci z malzenstwem... Bog dal nam wolna wole bysmy wybrali nasza sciezke do niego, wiec jesli czujesz gdzies wewnatrz sie zmuszana do powolania to znaczy ze to raczej ten Zly cie gnebi...

Powodzenia

Portret użytkownika D.
D., 11 kwiecień 2013 r.

"Zamiast zastanawiac sie czego od ciebie chce Bog w taki doslowny sposob zastanow sie czego ty chcesz..."
"sa dwa rodzaje Szatana na tym swiecie... jeden nazywa sie "Swiat" a drugi "ja sam"..."
jedno wyklucza drugie...
uczucia są w życiu człowieka czymś niestałym. więc Bóg nie może nas przez nie powoływać. Jedynie wprowadza w nasze serca pokój, którego szatan nie jest w stanie zmącić. Jednakże, by ten pokój osiągnąć należy przejść przez okres buntu.

Portret użytkownika azmka
azmka, 26 marzec 2013 r.

Wybór powołania, drogi życiowej to nie jest wypisywanie na kartce za i przeciw. Gdyby to takie proste było.. Módl się i proś o modlitwę innych.
Zastanów się czy gdybyś teraz podjęła decyzję poświęcenia życia Bogu to czy czułabyś się w tym wolna?

Portret użytkownika Aga16
Aga16, 26 marzec 2013 r.

Wiesz, kiedyś moje postrzeganie zakonu było dziwne, stereotypowe - zakonnice to kobiety, które cały czas tylko się modlą. W takim zakonie nie czułabym się wolna. Ale teraz, kiedy miałam kontakt z zakonnicami w czasie rekolekcji, zauważyłam, że one też mają poczucie humoru, można z nimi pogadać, to normalne kobiety:) W takim zakonie, gdzie miałabym kontakt z innymi, poprzez pomaganie innym ludziom, w takim zakonie chyba czułabym się wolna. Wiem, dziwne jest to co piszę, ale osoba karmiona stereotypami, której nikt nie powiedział, że ksiądz czy zakonnica to normalny człowiek, musi takie rzeczy odkryć sama... Nigdy nie byłam w zakonie, chociaż chciałabym odwiedzić jakieś siostrzyczki i zobaczyć jak to życie wygląda, więc odpowiedź na to pytanie jest utrudniona. Ale życie w Bogu powinno wolność dawać nie zabierać, więc myślę, że czułabym się wolną osobą:)

Portret użytkownika MikaelAneta
MikaelAneta, 23 marzec 2013 r.

Przemódl, to wszystko oddając Bogu. Jak nie jesteś pewna czego On oczekuje od ciebie to wypisz na kartce argumenty za i przeciw.
Może wtedy bd ci łatwiej. Nawet jeżeli nieco obejmiesz inna drogę, to On cię WYPROWADZI i POPROWADZI
Z +Bogiem+

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA