Piotr25

Dodano: 30 listopad 2016 r.

Witajcie
Tytułem wstępu: Jestem Piotr mam 25 lat na co dzień twardo stąpam po ziemi, wykonuję ciężki zawód który mimo wszystko jest moją pasją. Po różnych większych i mniejszych porażkach postanowiłem rozpocząć studia (dziś jestem już na III roku) co prawda zaoczne ale w 100% związane z moim zawodem, moimi pasjami. Przechodząc do sedna sprawy to na pierwszym semestrze studiów zauroczyłem się w jednej ze Studentek z mojego roku od razu się polubiliśmy i przywykliśmy do swojego towarzystwa niestety okazało się na jednym z pierwszych zjazdów że Olcia ma męża i 2 dzieci, dowiedziawszy się o tym naturalnie odpuściłem i byliśmy zwyczajnym koleżeństwem i tak mijał I i II rok naszej znajomości. Niestety w czasie II semestru okazało się że ich małżeństwo właściwie leży w gruzach a mąż okazał się być oprawcą a nie wsparciem z żalem dowiedzieliśmy się że Olcia zrezygnowała za studiów... Całe szczęście wróciła na studia po roku (w czasie gdy ja zacząłem III to Ona wróciła na II). No i muszę przyznać że moje uczucie które było tylko wyciszone odrodziło się. Rozmawialiśmy o tym oboje przyznaliśmy się do swoich uczuć (bez wielkich deklaracji) ale jak na razie nie możemy być razem bo sprawy Olci w sądzie nadal trwają a na dodatek jesteśmy z 2 krańców Polski... Wszystko jest niczym tak naprawdę tylko ja zawsze zdecydowany mam teraz wątpliwości czy byłbym dobrym "ojcem" dla chłopczyka chodzącego do 3 klasy i dziewczynki w wieku przedszkolnym. Macie może jakieś porady dla mnie, co o tym myślicie, czy taki związek miałby rację bytu? Mogę dodać że wykonujemy podobne zawody i pasje i mimo że jestem od Niej młodszy o 8 lat to dogadujemy się świetnie. Proszę podpowiedzcie mi coś...

dane kontaktowe
email: 
sowa6@onet.eu
Portret użytkownika Hej
Hej (anonimowy), 2 grudzień 2016 r.

No tak Masz rację Robercie że teraz jeszcze nie muszę podejmować żadnej nieodwołalnej decyzji ale gdy to przyjdzie to muszę już wiedzieć jak postąpić tak żeby nikogo nie skrzywdzić. Oczywiście że wspieram Ją jak tylko mogę. Myślę że w tym momencie oczywiście nie jest gotowa na kolejny związek, wiem że jest bardzo zagubiona, rozdarta wewnętrznie i pełna strachu i wątpliwości. Ale mimo wszystko potrafi się jeszcze radośnie roześmiać podnieść głowę do góry no i ma tą iskrę w oku, Wiecie o czym mówię? Takiej iskry w oku i błysku nie można udawać. Co do samej przeprowadzki to dla mnie nie problem od całych lat mimo młodego wieku tułam się po tym kraju i już chętnie bym przysiadł gdzieś. Nie, nie miałem okazji się z nimi widzieć porozmawiać, ich reakcja prawdę powiedziawszy najbardziej mnie martwi w tym wszystkim. Wiem tylko tyle o nich co z opowiadań Olci i naszej wspólnej znajomej Ani która wychowuje 5 dzieci i twierdzi że Olcia swoje świetnie wychowuje i jest dla nich wspaniałą Mamą, no i jak dla mnie to niema w tej sprawie lepszego oceniającego niż Matka 5 dzieci. Wiesz myślę że zapalnikiem konfliktu i jego głównym prowodyrem jest jednak Jej mąż a później to pewnie faktycznie obie strony coraz bardziej się zacietrzewiają, Masz rację świat czarno-biały nie jest. Moja rodzina właściwie nie wie o tej naszej znajomości jeszcze, poza tym że jest taka koleżanka, znam Ich kilka lat ;) i wiem że zrozumieją i Ich zaakceptują gdyby przyszło co do czego, swego czasu mieszkał z nami zupełnie obcy człowiek który był traktowany jak członek naszej rodziny... Pozdrawiam Piotr 25

Portret użytkownika Robert
Robert (anonimowy), 1 grudzień 2016 r.

To, że znajdujesz się na rozdrożu, nie oznacza, że jedna droga jest dobra, a druga zła. Bez względu na to, co wybierzesz możesz przeżyć wspaniałe życie. Możesz też sobie kiedyś wypominać, że trzeba było wybrać inaczej, ale to wcale nie oznacza, że wtedy życie by się lepiej potoczyło. Teraz zresztą nie podejmujesz jeszcze żadnej nieodwołalnej decyzji. Możesz ją w tym trudnym dla niej czasie wspierać, rozmawiać o swoich wątpliwościach i obserwować jak się to wszystko rozwija. Spróbuj też sobie odpowiedzieć na kilka pytań: Czy Ola jest gotowa na kolejny związek? Czy ty jest gotowy na wielkie zmiany w swoim życiu (przeprowadzka, opieka nad dziećmi)? Jak się dogadujesz z tymi dziećmi, miałeś okazję je poznać? Pomyśl też o jej dotychczasowym małżeństwie, jak się układało, co było w nim dobrego i skąd się wzięły problemy. Nie zadowalaj się prostym wyjaśnieniem «wszystko wina męża-tyrana» (może tak być, ale świat nie jest czarno-biały, więc spróbuj poznać sprawę możliwie obiektywnie). Niektóre jej dotychczasowe doświadczenia mogą się przenosić później na Wasz związek. Na koniec jeszcze, jak się do tej znajomości odnosi Twoja rodzina? To nie powinno mieć kluczowego znaczenia, ale zawsze lepiej mieć wsparcie w rodzinie. Powodzenia i odważnego podążania przed siebie!

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA