nr 13-14/2013
Mi­chał Nieniewski

Auto stop, a my start – po­rad­nik autostopowy

Dodano: 15 lipiec 2013 r.

Po­dró­żo­wa­nie z ob­cymi, przy­pad­ko­wymi kie­row­cami to po­mysł, który w wielu lu­dziach bu­dzi prze­ra­że­nie. Dla in­nych to co­dzien­ność. Dla jesz­cze in­nych au­to­stop ozna­cza wspólne wy­prawy, które długo wspo­mina się z sentymentem.

To naj­tań­szy spo­sób po­dró­żo­wa­nia, bo za pod­wie­zie­nie nic się nie płaci. Do wy­jąt­ków na­leżą trasy, na któ­rych wielu lu­dzi do­ciera tak do pracy – tylko w tych oko­licz­no­ściach opłata za prze­jazd jest przy­ję­tym zwy­cza­jem. Brak fun­du­szy u uczniów i stu­den­tów jest trak­to­wany przez kie­row­ców z wy­ro­zu­mia­ło­ścią. Po­dobne, nie­pi­sane za­sady obo­wią­zują też w in­nych krajach.

Przed wy­ru­sze­niem

Dar­mowa po­dróż trwa dłu­żej. Trzeba się do­brze przy­go­to­wać, ogra­ni­cza­jąc się do lek­kiego ba­gażu. Oprócz stroju na każdą po­godę – coś od słońca, coś od desz­czu – do pod­sta­wo­wego wy­po­sa­że­nia au­to­sto­po­wi­cza na­leży ak­tu­alna mapa oko­lic. Nie za­szko­dzi ją prze­ana­li­zo­wać pod ką­tem moż­li­wych tras, wę­złów ko­mu­ni­ka­cyj­nych, sta­cji ben­zy­no­wych, kem­pin­gów, a także... ukształ­to­wa­nia te­renu. Kie­dyś ze zna­jo­mymi za­pla­no­wa­li­śmy prze­je­cha­nie Nor­we­gii ze wschodu na za­chód. Nie wzię­li­śmy pod uwagę ma­łego ru­chu na tra­sie przez góry. Życz­li­wemu kie­rowcy za­wdzię­czamy to, że w ogóle zna­leź­li­śmy noc­leg. Na­za­jutrz blo­ko­wano po ko­lei wszyst­kie drogi z po­wodu na­wie­wa­nego wciąż śniegu. Na miej­sce do­tar­li­śmy dzień póź­niej, niż za­pla­no­wa­li­śmy. Le­piej za­tem wy­brać dłuż­szą, lecz bar­dziej uczęsz­czaną trasę.

Me­tody „ła­pa­nia stopa”

Po­dróż au­to­sto­pem za­czyna się na dro­dze wy­lo­to­wej albo poza te­re­nem za­bu­do­wa­nym. Po prze­je­cha­niu każ­dego od­cinka trzeba usta­wić się w od­po­wied­nim miej­scu. Po­winno być do­brze wi­doczne i z po­bo­czem, naj­le­piej za skrzy­żo­wa­niem, gdzie kie­rowcy jesz­cze nie zdążą się roz­pę­dzić, a mogą się za­trzy­mać bez ła­ma­nia prze­pi­sów. Naj­bar­dziej roz­po­wszech­niony i pod­sta­wowy spo­sób ła­pa­nia trans­portu wiąże się z cier­pli­wym wy­cze­ki­wa­niem na po­bo­czu drogi. Wy­pro­sto­wana ręka z kciu­kiem wska­zu­ją­cym kie­ru­nek jazdy jest w więk­szo­ści kra­jów od­czy­ty­wana jako prośba o pod­wie­zie­nie. Dużo ła­twiej jest zła­pać sa­mo­chód w Pol­sce niż np. w Nor­we­gii, gdzie nie ma tra­dy­cji au­to­stopu i wła­ści­ciele sa­mo­cho­dów pa­trzą na sto­pu­ją­cych tu­ry­stów jak na wa­ria­tów. Naj­bar­dziej po­moc­nych kie­row­ców spo­tka­łem ze zna­jo­mymi w Tur­cji: czę­stują wszyst­kim, od wody ko­loń­skiej po pa­pie­rosy, nad­kła­dają dla pa­sa­że­rów drogi, a na ko­niec mogą na­wet za­pro­po­no­wać po­moc w po­wro­cie do domu. W miej­scach o du­żym ru­chu przy­daje się do­dat­kowo na­zwa mia­sta za­pi­sana mar­ke­rem na kar­to­nie. Za „ła­pa­nie stopa” na au­to­stra­dzie grozi man­dat, po­zo­staje więc cze­kać przed wjaz­dem lub sko­rzy­stać z in­nej me­tody: na­ga­by­wać na sta­cjach ben­zy­no­wych oraz par­kin­gach. Wy­star­czy za­py­tać upa­trzo­nego kie­rowcę, czy je­dzie w na­szym kie­runku i zgo­dziłby się nas pod­wieźć. Naj­now­szą me­todą jest na­to­miast ko­rzy­sta­nie z por­tali spo­łecz­no­ścio­wych, zrze­sza­ją­cych po­dróż­ni­ków i wła­ści­cieli sa­mo­cho­dów albo ze spe­cjal­nej apli­ka­cji na smartfon.

W trak­cie jazdy

Więk­szość kie­row­ców chęt­nie na­wią­zuje kon­wer­sa­cję – szcze­gól­nie, je­śli pa­sa­że­ro­wie są dla nich uroz­ma­ice­niem w trak­cie dłu­giej, sa­mot­nej jazdy. Trzeba pa­mię­tać, że to kie­rowca de­cy­duje o za­kre­sie i in­ten­syw­no­ści tej roz­mowy. Py­ta­nia kie­ro­wane do pa­sa­żera sie­dzą­cego z przodu będą się po­wta­rzać. Dla­tego do­brze jest się wy­mie­niać po prze­je­cha­niu dłuż­szego od­cinka. Bar­dziej znu­żona osoba może się na­wet zdrzem­nąć z tyłu, pod­czas gdy ta z przodu po­winna co ja­kiś czas kon­tro­lo­wać trasę. De­cy­zja o tym, kiedy wy­siąść, jest klu­czowa dla dal­szej po­dróży – je­żeli trafi się na tzw. „złe miej­sce”, można utknąć na dłużej.

Za­sady bezpieczeństwa

Każda po­dróż, nie­za­leż­nie od środka trans­portu, wiąże się z pew­nym ry­zy­kiem i wy­maga ostroż­no­ści w kon­tak­tach z nie­zna­jo­mymi. W tym przy­padku jest jedna do­dat­kowa za­sada: nie na­leży ła­pać stopa sa­memu. Z dwiema oso­bami każdy musi się li­czyć, co znacz­nie ogra­ni­cza ry­zyko nie­przy­jem­nego spo­tka­nia. Je­śli za­cho­wa­nie kie­rowcy od razu wyda nam się po­dej­rzane, le­piej się wy­krę­cić i nie wsia­dać. Po­dró­żu­jący mogą usta­lić mię­dzy sobą dys­kretny sy­gnał ozna­cza­jący wy­co­fa­nie się. Warto też wziąć pod uwagę punkt wi­dze­nia kie­row­ców, kiedy de­cy­dują, czy pod­wieźć ob­cych wę­drow­ców. Duet ubra­nych tu­ry­stycz­nie mło­dych lu­dzi wzbu­dza ich za­ufa­nie i zwięk­sza praw­do­po­do­bień­stwo, że za­trzyma się ktoś bez­in­te­re­sowny, albo wręcz z prze­szło­ścią au­to­sto­pową i przez to na­sta­wiony życz­li­wie do autostopowiczów.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA