Paweł Adam Piotrowicz

Dzień w mózgu Berlina

Dodano: 12 maj 2006 r.

Sieć neuronowych korytarzy łączy je z pięcioma poziomami, na których zgromadzonych są miliony gigabajtów informacji. To nie lekcja anatomii, to wygląd nowej Biblioteki Filologicznej na Wolnym Uniwersytecie, największej berlińskiej uczelni.

Widok na bibliotekę z trzeciego piętra.

Do mózgu wchodzi się przez wielkie, przeszklone drzwi. Sieć neuronowych korytarzy łączy je z pięcioma poziomami, na których zgromadzonych są miliony gigabajtów informacji. To nie lekcja anatomii, to wygląd nowej Biblioteki Filologicznej na Wolnym Uniwersytecie, największej berlińskiej uczelni.

godzina: 9:00
miejsce: parter, wejście główne

"O tej porze wieje pustką" - Risco, bibliotekarz, rozgląda się po utrzymanych w srebrno-złotej tonacji wnętrzach biblioteki. "Prawdziwy ruch zacznie się o czternastej. Studenci będą po lunchu i zajęciach, więc zabiorą się za naukę". Risco na razie nie ma wiele pracy, zresztą nawet później nie musi sprawdzać kart bibliotecznych, bo do Biblioteki Filologicznej wejść może każdy, kto chce. "Ale nikomu nawet przez głowę nie przejdzie wyniesienie jakiejkolwiek książki, bo wszystkie są elektronicznie zabezpieczone przed kradzieżą" - przekonuje Risco.


Biblioteka Fostera wśród budynków Wolnego Uniwersytetu.

Ze swojego stanowiska pracy Risco widzi szklane wejście do biblioteki, która wbudowana została pomiędzy istniejące już gmachy Wolnego Uniwersytetu. Z zewnątrz budynek wygląda jak UFO, które przyssało się przezroczystymi mackami do pochodzących z lat 70. stalowo-szklanych budynków kampusu. Futurystyczną Bibliotekę Filologiczną zaprojektował nie byle kto, bo sam sir Norman Foster, najbardziej wzięty architekt na świecie. Do jego dzieł należy przebudowa odległego o 10 km od biblioteki budynku Reichstagu oraz realizowany właśnie projekt gigantycznego lotniska w Pekinie. Nazwisko takiego architekta nie mogło pójść w zapomnienie, więc szybko utarło się, że nowa Biblioteka Filologiczna to biblioteka Fostera. Forsowana przez władze uczelni chwytliwa nazwa "Mózg Berlina" używana jest niemal wyłącznie w oficjalnych publikacjach.

godzina: 11:45
miejsce: parter, szatnia

Na podłodze wśród szafek na ubrania siedzi Miriam i przegląda notatki. Dlaczego na podłodze? Dlaczego w szatni? "Tak mi wygodnie" - mówi rozpromieniona Miriam. "Wszyscy siedzą przy stolikach, a ja postanowiłam pouczyć się tutaj. Żartuję, za chwilę wchodzę do środka, tylko muszę ustalić, co zabrać ze sobą. Po co mam nosić zbędną makulaturę?" Miriam studiuje germanistykę, chce zostać nauczycielką. Przed nią jeszcze długa droga, bo po zakończeniu studiów czekają ją dwa lata praktyk w szkole pod okiem doświadczonego pedagoga. "Tylko że na te praktyki ciężko się dostać" - wzdycha. "No cóż, na razie i tak muszę skończyć studia".


Miriam twierdzi, że lubi
pracować na podłodze.

Miriam do Biblioteki Filologicznej przychodzi trzy razy w tygodniu od dnia otwarcia, a więc od 14 września 2005. "Pracuje się tu wyśmienicie! Nie chodzi tylko o wygodne stoliki, stanowiska komputerowe, czy sofy do odpoczynku. Najlepsze jest to, że połączone zostało kilka bibliotek, więc teraz nie trzeba jeździć z jednego końca miasta na drugi tylko po jedną książkę. Zbiory są uporządkowane i zebrane w jednej, otwartej przestrzeni. Choć ta otwarta przestrzeń ma swoje minusy - w bibliotece jest czasem za głośno" - opowiada Miriam. Faktycznie, czytelni w klasycznym sensie w bibliotece Fostera nie ma, bo cała biblioteka to jedna wielka czytelnia.

godzina: 12:30
miejsce: parter, informatorium

"To prawda, dostęp do książek jest u nas bardzo łatwy" - potwierdza dr Klaus Ulrich Werner, kierownik biblioteki. "Stoją po prostu na regałach, wśród których każdy może swobodnie chodzić i wyszukiwać potrzebną pozycję". Zupełnie jak w domowej biblioteczce, tyle że zbiory są zdecydowanie większe: obejmują 700 tysięcy woluminów, w tym największą w Niemczech bibliotekę germanistyczną. Na czytelników czeka 650 miejsc do pracy z dostępem do bezprzewodowego internetu. "Najlepsze jest to, że nie musimy zatrudniać wielu pracowników, bo aż 98% książek stoi poza magazynami, w wolnym dostępie" - chwali się dr Werner. Dla porównania: Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie w wolnym dostępie ma jedynie 8% woluminów, w krakowskiej Bibliotece Jagiellońskiej wszystkie książki trzeba zamawiać w magazynie.

Tagi: świat
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA