nr 38/2008
Natalia Budzyńska

Wejdź do gry!

Dodano: 9 październik 2008 r.

W ciągu zaledwie kilku lat organizowane w Polsce gry miejskie zyskały sobie wielu zwolenników. Można wręcz mówić nie tylko o zwykłej rozrywce, w której miasto staje się planszą do gry, ale o stylu życia.

fot. wk/Bosko.pl
Łódź

Nie należy się zdziwić, gdy zaczepi nas na ulicy grupka osób i będzie usiłowała dowiedzieć się, kim był dziadek właściciela pewnego sklepu, obok którego mieszkamy od lat. Staliśmy się prawdopodobnie przypadkowymi informatorami uczestników gry miejskiej, którzy właśnie próbują wykonać zadanie. Czym są gry miejskie? To forma rozrywki stosunkowo nowa, która zyskuje coraz więcej fanów. Wziąć w niej udział może każdy, a celem - oprócz rozrywki - jest oswajanie graczy z przestrzenią miejską i budowa więzi z miejscem zamieszkania.

Miasto jako plansza

Harcerze szybko zrozumieją o co chodzi, bowiem gra miejska przypomina trochę harcerskie gry terenowe: na początku otrzymuje się mapę, a potem małymi grupami porusza się w terenie, w oznaczonych miejscach otrzymując zadanie do wykonania i kolejne instrukcje. Jeśli ktoś słyszał o fabularnych grach RPG lub LARP, to gry miejskie również mają coś z nimi wspólnego. Bohaterem i planszą gry staje się miasto. Znajome ulice i nudne place okazują się miejscami pełnymi tajemnic i zakamarków. Fabularyzowane scenariusze pozwalają spojrzeć na miasto zupełnie innymi oczami, odkryć jego inną stronę, a na dodatek przełamać nieśmiałość i zagadnąć mieszkańców. Istnieje wiele odmian gry miejskiej, każde większe miasto ma wypracowaną przez siebie specyfikę. Rywalizujące zespoły, składające się z 4-5 osób, poruszają się po mieście tramwajami, pieszo lub rowerem. Zadania, które należy wykonać, nierzadko wymagają kontaktów z mieszkańcami: trzeba zasięgnąć informacji potrzebnej do dalszej gry, pożyczyć jakiś przedmiot lub zaprosić do wspólnej zabawy. Na trasie spotyka się także animatorów, którzy udzielają dalszych instrukcji, ale najpierw trzeba do nich dotrzeć. W tym cała sztuka. Elementem, który uatrakcyjnia całą zabawę, jest fabuła scenariusza. Bo nie chodzi tylko o to, żeby coś lub kogoś odnaleźć, ale także żeby wziąć udział w jakiejś historii.

Gdzie jest Ślepy Maks i tekturowy kot?

"Łódź kryje wiele zagadek. Jedną z nich jest tajemnica Ślepego Maksa. Pod powierzchnią codzienności tętni podziemne życie. W rejonie Starego i Nowego Rynku, od ul. Cegielnianej aż po zaułki Bałut rozciąga się królestwo Ślepego Maksa. (...) Postarajcie się zgromadzić jak najwięcej informacji o Maksie, przechytrzyjcie złodziejskie szajki i przekupnych stróżów. Poznajcie prawdę o Maksie i nie dajcie się złapać" - to fragment fabuły jednej z łódzkich gier miejskich. Podobnego rodzaju gry organizowane są na warszawskiej Pradze o wiele znaczących tytułach: "Gdzie jest brylantyna?" (wersja on line) oraz "Przyczajony Bronek, ukryty kot". Zadania związane są z historią i topografią Pragi, a zwyciężał ten, kto odnalazł tekturowego kota. Na tematyczny rodzaj gry miejskiej zdecydował się także Szczecin, gdzie na początku września odbyła się pierwsza gra związana z problematyką ekologiczną "Powstrzymaj bossa! Ocal wieloryby!". Boss to japoński inwestor, który ma zamiar wybudować w Szczecinie przetwórnię mięsa wielorybiego. Uczestnicy gry mają mu przeszkodzić, a przy okazji dowiadują się o tragicznym losie zagrożonego gatunku zwierząt, który jest wybijany właśnie przez Japończyków.

Organizatorzy gier miejskich na Śląsku proponują po prostu wyjście na miasto. Wystarczy pójść tam, gdzie się zwykle chodzi i poszukać informatora. W jaki sposób? Wystarczy zapytać, a pomyłka jest zabawnym elementem gry.

Tagi: kraj
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA