Inauguracja szlaku pieszego im. bł. Czesława Jóźwiaka

Dodano: 12 październik 2018 r.

6 października 2018 r. został zainaugurowany 6,9-kilometrowy szlak pieszy im. bł. Czesława Jóźwiaka, prowadzący z Brzozy do Nowej Wsi Wielkiej (okolice Bydgoszczy). Na tym szlaku znajdowała się nieistniejąca już wieś Łażyn, w której mieszkał błogosławiony (jeden z błogosławionej „Piątki Poznańskiej”) w latach 1919-1929.

Kilka słów o Czesławie Jóźwiaku

Urodził się 7 września 1919 r. w Łażynie koło
Bydgoszczy. Ojciec Leon był funkcjonariuszem policji śledczej. Z
oratorium przy ulicy Wronieckiej związany był już od 10 roku życia.
Chociaż wówczas jeszcze nie używano w salezjańskiej terminologii słowa
"animator", to jego postać idealnie oddaje, co kryje się za tym
pojęciem. Poczucie odpowiedzialności za innych, szczególnie młodszych
było w nim tak naturalne, że w niekwestionowany sposób był autorytetem
nie tylko dla chłopców z oratorium, ale również wśród swoich przyjaciół z
"piątki". Cechy przywódcze współgrały w nim z ogromną życzliwością i
gotowością niesienia pomocy. Był prezesem Towarzystwa Niepokalanej,
czyli jednej z ówczesnych grup formacyjnych, ale aktywnie udzielał się
we wszystkich zajęciach oratoryjnych - organizował zawody sportowe,
występował w przedstawieniach, śpiewał w chórze, gromadził wokół siebie
młodszych chłopców, by opowiadać im historie z Trylogii Sienkiewicza.
Przed wyjazdami na kolonie mamy zwracały się do niego o opiekę nad
synami, a chłopcom nakazywały "słuchać się Czesia".

Uczęszczał do gimnazjum św. Jana Kantego. Zachowane po dziś dzień
świadectwa szkolne bezlitośnie zdradzają, że (podobnie jak pozostali z
"piątki") raczej nie był prymusem. Za to jako jedyny należał do
harcerstwa. Jemu jednemu też udało się zaciągnąć do wojska podczas
kampanii wrześniowej. Po zapadnięciu wyroku kilkakrotnie wyrażał żal, że
nie zginął jako żołnierz.

Nie wiemy w jaki sposób zetknął się z konspiracją, ale to on był
szefem oddziału Narodowej Organizacji Bojowej, do której zaprzysiągł
swoich czterech kolegów z oratorium i trzech towarzyszy kampanii
wrześniowej, którzy razem z "piątką" zginęli w Dreźnie. Po wcześniejszym
aresztowaniu Klinika i Gabryela, pomimo sugestii ukrycia się wraz z
ojcem i bratem, zdecydował się pozostać, aby uchronić przed represjami
matkę i siostry.

Podczas przesłuchań przez gestapo, jako przywódca grupy był
najbardziej ze wszystkich maltretowany. W kolejnych więzieniach dzielił
się ze współwięźniami swoimi głodowymi racjami chleba. Dodawał ducha,
często żartował, starał się pocieszać innych, mimo, że zdawał sobie
sprawę z powagi własnej sytuacji.

Swą ogromną siłę ducha czerpał z wiary. W jego duchowości nie było
nic nadzwyczajnego. Swą świętość zawdzięczał praktykom religijnym, jak
częsta spowiedź, Komunia św., nabożeństwo do Wspomożycielki Wiernych,
kierownictwo duchowe ówczesnego dyrektora, księdza Piechury. Te zwykłe,
salezjańskie "metody" na świętość w Czesławie Jóźwiaku przyniosły plon
dojrzałego chrześcijaństwa, gotowego wyrazić własnym życiem i śmiercią
głoszony przez księdza Bosko ideał uczciwego obywatela i dobrego chrześcijanina.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA