Bosko.pl

Teraz coś więcej...

Dodano: 4 czerwiec 2007 r.

Rozmowa "na gorąco" z Magdą Lubawy, która jechała na ośle podczas tegorocznego spotkania na Lednicy.

fot. wk/Bosko.pl
Bosko.pl: Jak to się stało, że usiadłaś na tym ośle, który - zwłaszcza wśród fotografów - cieszył się dużym zainteresowaniem?

Magda: Pomysł z osłem wyszedł bardzo spontanicznie. To był pomysł o. Jana. W zeszłym roku to niestety nie wypaliło. W tym roku ojciec zażyczył, aby był - i tak się stało. To był ogromny stres i dla mnie, i dla osła, ponieważ osioł nigdy wcześniej w zasadzie nie miał jeźdźca na sobie. Ale - jak widać - daliśmy radę i było fajnie. Osioł, na którym jechałam, to był Wojtuś. Jest jeszcze drugi osioł, Oleńka, ale ona jest w stanie błogosławionym, czeka na młodego osiołka.

Dlaczego Ty?

- Ponieważ jeżdżę konno, więc mam jakieś doświadczenie, żeby tego osła można było jakoś okiełznać.

A był oporny?

- Był oporny, bardzo był oporny. Niestety bez bacika nie dałoby rady na nim jechać.

Jak długo go „ewangelizowałaś»?

- Kilka dni.

Tylko kilka dni?

- Tak, tylko kilka dni. To było totalnie bez żadnego przygotowania. Dzisiaj siedziałam na nim po raz czwarty.

Miałaś tremę przy przesiadce z konia na osła?

- Troszeczkę, ponieważ nie wiedziałam, jak osioł się zachowa w danej chwili, nie byłam w stanie przewidzieć jego reakcji na ludzi, na ogień.

Osioł był z siodłem?

- Bez siodła. A wtedy gorzej się jedzie, bo można się ześlizgnąć z niego...

Ale z mniejszej wysokości się spada :) A czy czułaś, że on się tremował?

- Tak, był zdenerwowany i dawał tego znaki podczas drogi. Buntował się strasznie. Ale daliśmy radę.

A Ty co teraz czujesz?

Było fajnie. Wspólnie podołaliśmy zadaniu, które nam zostało postawione. A osioł w sumie przeszedł bez większych oporów.

I teraz pewnie się pasie?

- Tak, teraz się pasie na łączce i chyba także on jest zadowolony :)

A trochę poważniej. Czego znakiem miał być osioł z dziewczyną na grzbiecie?

- Wjazd na ośle miał być w zasadzie symbolem Pana Jezusa, który wjeżdżał na tym zwierzęciu. Ja jednak jestem akurat dziewczyną. Ale jestem dumna, że to akurat mnie zostało dane takie zadanie. Jestem z tego powodu szczęśliwa i spełniona w pewnym sensie.

W jakim sensie?

Mam satysfakcję, że mogłam coś zrobić dla siebie i przede wszystkim dla ojca Jana, któremu bardzo zależało, żeby ten osioł był na Lednicy w tym roku.

A ponadto?

To było takie fajne uczucie: że coś zrobiłam dla siebie, że przełamałam swój strach przed tym osłem, bo to był jednak strach i stres, bo bałam się, że spadnę, że osioł gdzieś ucieknie, bałam się o bezpieczeństwo innych ludzi, żeby nie doszło do jakiejś tragedii. Ja się udzielam w duszpasterstwie już od półtora roku i zawsze dostawałam jakieś drobne zadania, np. roznoszenie ulotek, plakatów, wysyłanie ojcu listów czy coś w tym rodzaju. Teraz czułam, że na tej Lednicy mogę zrobić coś więcej, pokazać, że też potrafię, że mogę, że umiem. I starałam się z tego wywiązać jak najlepiej. To było niesamowite przeżycie.

A co studiujesz?

Jeszcze nic, jestem maturzystką i czekam na wyniki matury. W przyszłości chciałaby pójść na zootechnikę, a tak prawdę mówiąc, marzy mi się weterynaria.

To przygoda z osłem może się przydać... Dzięki.
Tagi: boskie
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA