Gosia Bakun, Peru

Czuję się bardzo spełniona...

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

To doświadczenie umocniło i umacnia mnie w moich decyzjach i wyborach - ja istnieję dla ludzi i robienie rzeczy jedynie dla mojej własnej materialnej satysfakcji jest dla mnie utratą tego czegoś pięknego, ulotnego i pozbawianiem mnie motywacji i energii.

Lima 25.01.2006

Witajcie wszyscy serdecznie!!!!!

Mamy już połowę stycznia - czas płynie nieubłaganie! Jak się macie w Nowym 2006 Roku? Życzę Wam wszystkiego najlepszego!!!! Oby Wam się wiodło jak najlepiej, a ten rok zaowocował wspaniałymi momentami i uniesieniami!!! Jako prezent polecam Wam wszystkim przeczytanie świetnej książki, którą ja właśnie chłonę, a tytuł brzmi: Lass endlich los und lebe (mam ją w języku niemieckim), może uda wam się ją odnaleźć, w moim tłumaczeniu polskim tytuł brzmi: Wyzwól się wreszcie i zacznij żyć. Tytuł może być inny, ale autor na pewno nie: Richard J. Leider i David A. Shapiro. Jest to książka, która pozwoli Wam odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób uwolnić się od codziennych ciężarów i odnaleźć nową energię życia, odnaleźć ludzi, których kochasz, pracę, która cię spełni, a wreszcie swój cel, a wszystko po to, by być szczęśliwym, bo przecież życie tylko jedno... Na dodatek takie krótkie, ale jakże piękne. Warto szukać w tym świecie swojego własnego miejsca, choćby miało to trwać do naszej późnej starości... bo nic gorszego, jak żyć w czymś nieswoim, sztucznym, pozbawionym miłości lub - co gorsza - przepełnionym negatywnymi emocjami. W każdym razie, jeżeli znajdziecie tę książkę, naprawdę warto po nią sięgnąć.

No a ja wrócę pamięcią wstecz, aby opowiedzieć Wam, jak spędziłam Nowy Rok. Otóż dnia 30 grudnia 2005 wraz z kilkoma starszymi chłopakami z Domku w strugach deszczu wybraliśmy się do Choqueqancha - wioski, położonej 2 godz. (pieszo) od Lares. Stamtąd następnego dnia wybraliśmy się do Yukamarka, miejsca, o którym wcześniej pisałam, miejsca magicznego, w którym mieszka kondor. I już po godzinnej wspinaczce, z dala, dalekiego dala, dostrzegliśmy tego największego latającego ptaka na świecie - kondora, tańczącego z obłokami. Wspaniały moment, niestety nie mogłam zachłysnąć się nim w zupełności, gdyż większość tutejszych ludzi nie potrafi słuchać przyrody, wiatru i rozkoszować się urokami wspanialej, zapierającej dech w piersiach przyrody. Są tak związani ze swoją muzyka "lajno", po polsku brzmi dokładnie tak, jaką wartość sobą prezentuje. Jest to coś na kształt disco polo, z tym że cała kultura "lajno" zawiera w sobie 1 tematykę: żal po utraconej miłości, zdradzie i wszystko kończy się tym, że trzeba pić, by zapomnieć o smutkach.

Wracając do kondora, niestety, kiedy udało nam się przebić przez krzaczory i zarośla i osiągnąć szczyt ostatniej góry, z której rozpościera się niesamowity widok na dolinę, której krajobraz przechodzi w roślinność typową dla dżungli (z Lares jakieś 2 godziny w przeciwnym kierunku od Cusco zaczyna się dżungla), zasiedliśmy na urwisku w poszyciach gęstych traw w oczekiwaniu na kondora. Wyobraźcie sobie te szczyty wokół nas, pokryte chmurami, ogrom kaskad i rwących rzek i my, takie małe istoty pośród tego całego splendoru i ogromu przyrody na wysokości ok. 1500 m npm. Zajadając ziemniaki - tu tradycyjne danie - w pewnym momencie wydałam okrzyk, gdyż tuż nad naszymi głowami pojawił się wielki ptak, ale był to (jedynie!) orzeł, para wspaniałych orłów, jakieś 5 metrów nad nami. I było to coś niesamowitego dojrzeć go w locie, z takiego bliska, dojrzeć wszystkie jego detale. Niewiarygodne! Niestety kondor już nie wrócił tego dnia, ale nie dam za wygraną i jak tylko minie epoka deszczy, wrócę tam, ale już w znacznie mniejszym gronie. Tego dnia brakowało jeszcze niedźwiedzia i pumy, ale to już zostawimy na kolejna eskapadę.

Wieczór sylwestrowy po ciężkiej całodziennej wędrówce upłynął bardzo spokojnie. Przygotowaliśmy kolację z ogromną ilością warzyw (niektórzy z chłopaków stwierdzili, że ze mną można umrzeć z głodu, bo Peruwiańczycy w rejonie And nie potrafią żyć bez mięsa), całość uczciliśmy ekologicznym miodem pitnym rodem z Lares i o 10 pm pogrążyliśmy się we śnie, aby następnego dnia o świcie wyruszyć na odległą, ponad 40 km, wędrówkę do Monte Salvado, które też już znacie z moich opisów. Moim celem było spotkanie z dzieciakami z Domku Don Bosco z Arequipy, którzy przyjechali do Monte na tygodniowe ferie, połączone z pracą w sadach pomarańczowych, programem "Valientes para amar" nt. wartości. My dołączyliśmy do grupy prowadzonej przez padre Lucio Jarra - przemiłego młodego, pełnego poczucia humoru peruwiańskiego salezjanina.

Wędrówka do Monte Salvado to było coś pięknego i wprawdzie przebyliśmy mniej więcej połowę całego dystansu, ale jaka karma dla duszy i wszystkich zmysłów! Coś niepowtarzalnego, najwspanialszy jest rejon Yukamarki widziany z dna doliny. W tym rejonie pejzaże są dokładnie takie, jakie można zobaczyć w Machu Picchu (jeszcze nie byłam, ale wystąpiłam z wnioskiem do Narodowego Instytutu Kultury o wydanie pozwolenie na Camino Inka dla 24 studentów colegio z naszego Domku w ostatnich dniach marca, i oby nam dali zgodę! Przy okazji muszę się pochwalić, że dzięki pomocy moich zagranicznych przyjaciół udało mi się zgromadzić ok. 700 PLN na wojaże moich dzieciaków.

W Monte Salvado właśnie wysypały mango i takie pyszne, prosto z drzewa - rarytas. No i oczywiście moc pomarańczy i mój ulubiony korzeń yuki! I tak zabawiliśmy w Monte jakieś 5 dni, w ciszy, prawdziwym dla mnie wypoczynku i spokoju, strugach deszczu, bo teraz mamy tu lato i porę deszczową równocześnie (idąc do Monte wielokrotnie musieliśmy przekraczać rwące potoki, które na skutek deszczów przybrały znacznie w ilość wód).

Po powrocie i jednodniowym wypoczynku wybrałam się - tym razem z maluchami - do Huacahuasi i Cuncani, osad leżących nieopodal, z których pochodzą nasze dzieciaki. I dla nich była to prawdziwa frajda, bo z namiotami, kuchenką gazową, garnkami i mnóstwem jedzenia. I wprawdzie na początku niektóre chciały się poddać, bo trzeba było przebyć 12 km w niecodziennym słońcu, musiałam więc szukać sposobów, aby zachęcić je do wędrówki. I w efekcie wszystkie dały radę, a dnia następnego, po zimnej, deszczowej nocy, wzięły mnie na całego i to one musiały mnie zagrzewać do wspinaczki.

No i wreszcie nadeszło teraz.

Po tygodniu spędzonym w Lares jestem w Limie z 17-letnim Modesto, aby asystować w operacji defektu serca, który wykryliśmy właśnie tydzień temu. I mamy mało czasu, bo kończy się jego ubezpieczenie zdrowotne, które umożliwia przeprowadzenie zabiegu bezpłatnie. Może być, że zabawię tu 4 tygodnie, ale jest to bardzo ważne, jutro wszystko się okaże.

Cóż, mój powrót zbliża się z każdym dniem i doprawdy mnie to przeraża. Z drugiej strony, to doświadczenie umocniło i umacnia mnie w moich decyzjach i wyborach - ja istnieję dla ludzi i robienie rzeczy jedynie dla mojej własnej materialnej satysfakcji jest dla mnie utratą tego czegoś pięknego, ulotnego i pozbawianiem mnie motywacji i energii. Czuję się bardzo spełniona, bo staram się robić wiele, nie tylko dla dzieci, ale dla całej społeczności laretańskiej i tej z podległych Lares osad. I czasami dla nich wystarczy jedynie twój uśmiech i to, że odpowiesz im Buenos Dias, Mamita! To piękne odnaleźć tutaj tak wiele z zapomnianego humanizmu, spokoju, życia zgodnego z naturą. Doświadczenie to pokazuje mi też z dnia na dzień kolejna potrzebę, potrzebę posiadania czegoś mojego, własnego, myślanego i planowanego własną głową, organizacją. I tak naprawdę mam wszystko w głowie ułożone, zobaczymy, jak Bóg pokieruje moimi losami. Bo w Nim mam wielką nadzieję, bo przez ostatnich 7 lat to właśnie On pomagał realizować moje decyzje życiowe, dawał mi energię, odwagę do podejmowania ryzyka i do walki z uciskiem i niesprawiedliwością, do głoszenia Prawdy. I zawsze, kiedy pojawiała się sytuacja opresji, mówił do mnie "nie martw się, wszystko dobrze się zakończy". I zsyłał na ziemię swoje Anioły, w postaci ludzi, którzy wiele razy zaoferowali mi swoją pomoc. I jak o tym myślę, to wszystko wydaje mi się tak niesamowite! Bo takie właśnie jest! Nie trzeba szukać daleko...

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

polecamy

Kalendarz kieszonkowy składa się z dwóch części: terminarza oraz modlitewnika, w którym...

9,90 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

Ta książeczka pragnie opowiedzieć najmłodszym o pięknie i znaczeniu Eucharystii....

12,20 zł

Ze śmiercią spotykamy się wszyscy i wszyscy ją przeżywamy, jednym razem łatwiej, innym...

10,90 zł

Książeczka ta zawiera małe historyjki i kilka myśli, maleńkich pigułek mądrości duchowej...

13,90 zł

Mocne świadectwo Katarzyny ukazuje, jak łatwo człowiek może oderwać się od Boga, licząc...

23,00 zł

św. Jan Bosko

Ksiądz Bosko na polecenie papieża Piusa IX, spisał dzieje pierwszych 40 lat swego życia....

11,88 zł

Książka ta nie jest biografią Księdza Bosko, lecz zbiorem faktów i wyjątkowych dokumentów...

35,00 zł

Napisano kiedyś, że mówienie o życiu księdza Bosko bez wspominania jego snów, to jak...

24 zł

Antologia jest niewielkim wyborem tekstów z różnorakich publikacji, wystąpień,...

44,90 zł

Kalendarz kieszonkowy składa się z dwóch części: terminarza oraz modlitewnika, w którym...

9,90 zł

Albumowe wydanie biografii św. Jana Bosko zawierające zdjęcia archiwalne Świętego. Po...

18,90 zł

książka

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

„Wspomnienia Oratorium” św. Jana Bosko są jedną z najbardziej osobistych, być może...

25,00 zł

Ta książka spokojnie idzie pod prąd, sugerując proste i dostępne dla wszystkich sposoby...

18,00 zł

Ta książka jest biografią św. Jana Bosko: od urodzenia, przez trudne lata dojrzewania,...

29,90 zł

Mocne świadectwo Katarzyny ukazuje, jak łatwo człowiek może oderwać się od Boga, licząc...

23,00 zł

To kolejna książka z opowiadaniami Bruna Ferrero, która pomaga wejść w świat wiary...

12,20 zł

opowiadania dla ducha

Kolejna pozycja z serii ilustrowanych książek autorstwa B. Ferrero, zawierająca małe...

13,90 zł

Ze śmiercią spotykamy się wszyscy i wszyscy ją przeżywamy, jednym razem łatwiej, innym...

10,90 zł

Książka z opowiadaniami świątecznymi powstała, aby towarzyszyć nam w najmilszym i...

24,90 zł

Opowiadania Bruno Ferrero w sposób obrazowy i czuły ukazują różne sytuacje, a ich...

13,90 zł

To kolejna książka z opowiadaniami Bruna Ferrero, która pomaga wejść w świat wiary...

12,20 zł

Z serii ilustrowanych książek zawierających małe opowieści oraz refleksje i sentencje....

13,90 zł

przypinki

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł

Przypinka o średnicy 37 mm na każdą okazję.

3 zł