nr 6/2002 s. 8-9
ks. Andrzej Godyń SDB

Do końca razem

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Rozmowa z prof. Stefanem Stuligroszem, założycieli i dyrygentem chóru "Poznańskie Słowiki

Pamięta pan moment, kiedy poznał chłopców z "Piątki"?

To był trzydziesty dziewiąty rok, wrzesień. Poznań był pod okupacją. Pracowałem w domu handlowym Franciszka Woźniaka, który potem przejął Treuhender. Kilku sprzedawców było na wojnie i zamówiliśmy mszę św. u księdza Słodczyka na Wronieckiej "o ich szczęśliwy powrót do domu". Ks. Słodczyk mówi - Dobrze, ale będzie taka skromna, cicha msza św. Nie mam organisty, bo pan Marek też jest na wojnie. A koleżanki i koledzy powiedzieli My mamy kolegę, który gra na organach. Miałem wtedy 19 lat. No i od tego czasu, aż do zamknięcia kościoła na Wronieckiej pełniłem obowiązki organisty. Tam skupiłem wokół siebie grupę śpiewaków, do których dołączyli Franek Kęsy i Edek Kaźmierski. Przyjaźniłem się ze wszystkimi, ale z pozostałymi trzema - Klinikiem, Wojciechowskim i Jóźwiakiem miałem mniejszy kontakt.

Może ich pan scharakteryzować?

Jóźwiak był takim przywódcą tej grupy. Wojciechowski był bardzo delikatny, subtelny. Lgnął do ludzi, pragnął ciepła. Bolał nad ojcem, który był alkoholikiem i opuścił ich rodzinę. O Kęsym wiem, że chciał pójść do seminarium duchownego. Wszyscy żyli nadzieją, że okupacja się skończy, że nie będzie trwała wiecznie. Klinika znałem najmniej. On był najbardziej zamknięty, bardzo skupiony. Najlepiej pamiętam Kaźmierskiego i Kęsego, z którymi miałem kontakty podczas prób. Kaźmierski był bardzo wesoły. Był mechanikiem samochodowym, ale miał w sobie coś z artysty. Było widać, że jest nieprzeciętny. Był szczupły, wysoki (był rok starszy ode mnie). Miał bardzo rozległą skalę głosu. Śpiewał w barytonach, ale mógł być też dobrym tenorem. Próbował komponować. Czasem potrafił zrobić jakąś minę, pozę - było widać, że to jest też urodzony aktor. Do niego, zresztą podobnie do Franka Kęsego, coś ciągnęło. Mnie przypadł do serca Edek. Był jedynym synem wdowy. Lubiłem przychodzić do niego do domu. Znałem dwie z jego czterech sióstr. Jego najmłodsza siostra Ula była niepełnosprawna fizycznie. Prawie w ogóle nie mogła chodzić. Edek był cudownym bratem, niezwykle troskliwym wobec Ulci.

Pochodzili z rodzin prostych, ale o ogromnej kulturze serca. Spotykaliśmy się w zimowe popołudnia u państwa Kęsych. Robiliśmy kawały jego siostrze Irenie, przebieraliśmy się, śpiewaliśmy byle co, byle zapomnieć o grozie sytuacji. Przed godziną policyjną o 21.00 trzeba się było pożegnać, żeby zdążyć do domu. Ale zawsze była na zakończenie krótka modlitwa. Często chodziliśmy na spacery ulicą Szelągowską, brzegiem Warty w śniegu. Radość nas rozpierała - pękaliśmy ze śmiechu.

Wszyscy "łupali w piłę". Kiedy grałem na organach na Wronieckiej, to raz po raz wpadałem do oratorium. Jeszcze działało, ale było ciągle pod obserwacją, bo gromadziła się tam młodzież. Starsi i młodsi - gwar był taki w tej niewielkiej salce, że dziwiliśmy się, jak oni się potrafią zrozumieć. Była cudowna atmosfera. No i cała ta młodzież bardzo "ciągnęła" do Edka Kaźmierskiego. Bardziej nawet niż do Jóźwiaka. Byli uważani za animatorów, cieszyli się ogromnym autorytetem. To się widziało - jak któryś z nich wszedł, to zaraz uspokoił najbardziej krewkich. W oratorium nie było bijatyk, agresywności, jaka często się zdarza wśród dzisiejszej młodzieży. Młodsi chłopcy czuli się pod ich opieką bezpieczni. To było fantastyczne braterstwo.

Wiedział pan, że są w konspiracji?

Nie wiedziałem - oszczędzili mi tej wiedzy, która mogła być niebezpieczna. Była domowa kaplica sióstr sercanek przy dzisiejszym placu Cyryla Ratajskiego. W niedzielę rano śpiewaliśmy tam, a po południu się dowiadujemy, że dwóch aresztowali, a następnego dnia resztę. Dla nas to był wielki szok i wielki ból. Najbardziej dla mamy Kaźmierskiej i dla Uli. Potem to się ciągnęło i ciągnęło.

Spodziewaliście się, że mogą tak tragicznie skończyć, czy było to dla was zaskoczenie?

Nie, nikt się nie spodziewał. Liczyliśmy, że ich wypuszczą. No i nagle w sierpniu 1942 roku pojawiły się afisze, że za zdradę stanu zostali straceni przez zglilotynowanie w Dreźnie. Afisze były czerwone. Na górze po niemiecku, a niżej po polsku. Nie wolno było pisać po polsku, ale takie rzeczy Niemcy oznajmiali z satysfakcją.

Musieliście to bardzo przeżyć.

Jeszcze dziś się wzruszam, jak sobie przypomnę.

Byli wyjątkowi wśród swoich rówieśników?

Na pewno byli jakoś wyjątkowi. Ja w czasie wojny pracowałem u Woźniaka, w sklepie przy Kramarskiej. Miałem tam wielu kolegów, ale młodzież "kupiecka" różniła się bardzo od tej oratoryjnej. "Piątka" promieniowała radością - zwłaszcza Franek i Edek. Nie było żadnych wulgaryzmów. To było inne pokolenie (mam zaszczyt zaliczać się do niego) - pełne ideałów. Rodzice potrafili wychowywać. Pamiętam, jak mama pilnowała, żebyśmy się modlili wieczorem. Tak samo było u Kaźmierskich. Był też większy szacunek dla rodziców, starsze rodzeństwo opiekowało się młodszym - to było widać zwłaszcza u Edka w odniesieniu do Uli.

A kiedy zaczął pan myśleć o swoich kolegach jako o świętych?

Z Edkiem, nie wiem dlaczego, zawsze miałem duchową łączność. Nigdy o nim nie zapomniałem. Po dziś dzień noszę w portfelu jego fotografię, którą podarował mi w 1939 r. Wiem, że ilekroć czegoś potrzebowałem, to mi pomagał. Edek też mnie bardzo kochał - nie miał brata. Kochałem mamę Kaźmierską, Marylę, Ulę - to były moje siostry. On mnie czasem wieczorem odprowadzał do domu jako młodszego. Czuł się opiekunem. Lubił się opiekować. Często rozmawialiśmy na tematy wiary. Razem przystępowaliśmy do Komunii.

Pozostaje pan cały czas w kontakcie z młodymi ludźmi.

Bardzo kocham moich chłopaków, z którymi pracuję, ale jako człowiek z doświadczeniem dbam o ich przyszłość. Podstawą szczęścia w życiu jest solidna praca i poszanowanie praw Bożych i ludzkich. Tego wymagam, bo chcę ich widzieć szczęśliwych. Mówię mamom, że źle wychowują dzieci, jeśli je rozpieszczają, usuwając wszelkie trudności spod nóg.

Wśród chłopców, których uczy pan śpiewać, widzi pan czasem takich, jak ci z "piątki"?

O tak. Niektórzy są fantastyczni. Często im mówię, że świętość to nie dewocja, to niekoniecznie składanie rąk. To jest radość, nawet fajna "rozróba", ale niewykraczająca poza ramy kultury, żeby nie krzywdzić drugiego człowieka. Wielu świętych tak grzeszyło, że nikt się nie spodziewał, że będą świętymi. Pan Bóg stworzył nas takimi, jakimi jesteśmy. Niekiedy bardzo słabi. Ale jeśli upadamy, to trzeba mieć odwagę szybko się podnosić.

Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał ks. Andrzej Godyń SDB

[Publikacje o Poznańskiej Piątce]

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA
Sklep

Polecamy

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

11,80 zł

Zbiór 133 ćwiczeń teatralnych, które w wielu sytuacjach mogą służyć także jako ćwiczenia...

10,90 zł

Dzieje św. Jana Bosko w pigułce ‒ tak można opisać tę bardzo syntetyczną biografię...

24,90 zł

Jak dobrze i mądrze budować relację z nastolatkami? Jak dojrzale rozmawiać z tymi,...

38,90 zł

Kolorowanka o Eucharystii, która wyjaśnia Mszę Świętą, odwołując się do codziennego życia...

9,90 zł

Bohaterowie tomiku ciągle się czegoś uczą. Czasami przypominają sobie, że mają serce,...

12,90 zł

św. Jan Bosko

Napisano kiedyś, że mówienie o życiu księdza Bosko bez wspominania jego snów, to jak...

24 zł

Otoczony gromadą chłopców któregoś dnia ksiądz Bosko zapytał jednego z nich: "Co jest...

12,60 zł

Kalendarz kieszonkowy składa się z dwóch części: terminarza oraz modlitewnika, w którym...

9,90 zł

Słówka na dobranoc są tradycją wybitnie salezjańską. Ostatnio przełożony generalny...

13,20 zł

Albumowe wydanie biografii św. Jana Bosko zawierające zdjęcia archiwalne Świętego. Po...

18,90 zł

Biografia św. Jana Bosko, ukazująca postać wielkiego wychowawcy i pedagoga jako...

10,88 zł

książka

„Wspomnienia Oratorium” św. Jana Bosko są jedną z najbardziej osobistych, być może...

25,00 zł

Powieść dla wszystkich tych, którzy nie stracili jeszcze wiary w uzdrawiającą moc miłości...

7,00 zł

Ta książeczka pragnie opowiedzieć najmłodszym o pięknie i znaczeniu Eucharystii....

11,20 zł

Na książeczkę tę składają się małe opowieści oraz kilka refleksji. Jest to coś w rodzaju...

11,80 zł

W tej książce czytelnik znajdzie 365 krótkich opowiadań. Jedna taka historia na dzień to...

39,90 zł

Masz wątpliwości co do swojego uczucia? Nie wiesz, czy to miłość, czy przelotne...

17,60 zł

opowiadania dla ducha

Bruno Ferrero próbuje dowieść, że chrześcijaństwo jest najprostszą droga do prawdy, a...

18,00 zł

"Życie według jutrzenki" jest już szesnastym tomikiem z serii „Krótkie opowiadania dla...

11,80 zł

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

11,80 zł

Książeczka zawiera krótkie opowiadania dla ducha i kilka myśli - maleńkie pigułki...

11,80 zł

«Credo (Wierzę, Wyznanie wiary)» stanowi jedno z największych wyzwań dla katechetów i...

11,20 zł

Opowieści Bruno Ferrero w serii ilustrowanych książek skłaniających do refleksji. Jest to...

11,80 zł

Nikodem - ciuchy dla wiary

Elegancka saszetka na denary, talenty, srebrniki i kosztowności. Idealna do noszenia na...

49,00 zł

Nasz fartuch to absolutny "must have" w kuchni każdej porządnej i nieporządnej pani domu...

65,00 zł

Koło rybackie to projekt inspirowany słowami Ewangelii wg. św. Mateusza. Chrystus...

55 zł

Żywienie zbiorowe - koszulka damska. Projekt inspirowany motywem biblijnym mówiącym o...

55 zł

Koło rybackie - torba. Projekt inspirowany słowami Ewangelii wg. św. Mateusza. Chrystus...

25 zł

Mojżesz koszulka męska. Projekt inspirowany fragmentem Księgi Wyjścia. "Mojżesz wyciągnął...

55 zł