Paweł Adam Piotrowicz

Usunęli białe plamy

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Kasia Król i Kasia Lorenc z Krakowa przez osiem miesięcy pracowały w redakcji gazety, która powinna była ukazywać się pomiędzy 1933 a 1945 rokiem. Pisały artykuły o tematach pomijanych w prasie cenzurowanej przez nazistowski reżim. Pod koniec stycznia efekty swojej pracy przedstawiły razem z pozostałymi 80 młodymi uczestnikami projektu prezydentowi Niemiec, Horstowi Köhlerowi.

Z obiema Kasiami spotykam się prawie dwa miesiące po najważniejszym wydarzeniu w ich życiu, jak zgodnie określają udział w projekcie "Weisse Flecken" ("Białe plamy"). Mimo upływu czasu ciągle widać ekscytację tematem, nad którym pracowały ponad pół roku. Pracowały w czasie wolnym, bo przez cały czas nie porzuciły swoich codziennych zajęć, a więc przede wszystkim studiów germanistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. "Wszystko zaczęło się w marcu zeszłego roku" - przypomina sobie Kasia Król. "Od naszego wykładowcy na uczelni dowiedziałyśmy się, że niemiecka inicjatywa młodzieżowa STEP 21 rusza z projektem dziennikarsko-historycznym skierowanym do młodych Polaków i Niemców. Od razu się zgłosiłam" - zapewnia Kasia Król. Za to Kasia Lorenc na początku nie była przekonana: "Historia jakoś specjalnie mnie nie interesuje, to mój chłopak namówił mnie do zaangażowania się w ten projekt. No i skusiła mnie perspektywa wyjazdu do Berlina. Teraz nie żałuję tej decyzji."

W projekt "Weisse Flecken" zaangażowało się 15 młodzieżowych drużyn z Niemiec i Polski, które badały wydarzenia, jakie miały miejsce w ich stronach rodzinnych ponad pół wieku temu. Uczestnicy wybierali tematy sami, choć pomagali im w tym pracownicy STEP 21, historycy i profesjonalni dziennikarze. Efektem pracy jest 28-stronicowa gazeta, wydana po niemiecku i polsku. Sonja Lahnstein, pomysłodawczyni "Weisse Flecken", od dawna czuła, że musi zrealizować taki projekt: "My Niemcy, mamy szczególny powód, żeby ciągle na nowo zajmować się naszą historią. Kto mógłby nam lepiej w tym pomóc, jeśli nie młodzież, która przypomina nam, jak niezwykle istotne dla demokracji jest odpowiedzialne dziennikarstwo i świadoma opinia publiczna." Zdanie Sonji Lohnstein podzielają osobistości niemieckiego życia publicznego, które objęły projekt swoim patronatem.

Horst Köhler, prezydent Republiki Federalnej Niemiec: "Przeszłość pozostaje częścią naszej współczesności. Jestem pod dużym wrażeniem "Weisse Flecken". Uważam, że to świetny projekt i cieszę się, że efektem współpracy jest właśnie gazeta, ponieważ otwarta publikacja jest podstawą demokracji. Jeszcze lepiej, że to właśnie młodzież zajmuje się historią. Jestem pewny, że młodzi uczestnicy nauczyli się wiele przy pracy nad projektem - przede wszystkim, że wolność jest niepodważalnym, ale też zawsze zagrożonym dobrem."

Grupa krakowska składała się z sześciu osób. Wiosną zeszłego roku przedstawiciel ich zespołu pojechał do Hamburga na pierwsze spotkanie redakcyjne. Tam poznał podstawy pracy dziennikarskiej i plan działania na kolejne miesiące. A potem dla wszystkich zaczęła się ciężka praca. "Zdecydowałyśmy się zająć obozem koncentracyjnym Auschwitz" - mówi Kasia Król. "Dzięki pomocy muzeum w Oświęcimiu i własnym kontaktom, szybko udało się nam dotrzeć do byłych więźniów. Wkrótce mieliśmy bardzo dużo informacji i relacji świadków. Nawet za dużo. Zaczęło nam brakować w tych materiałach przejrzystości."

Dlatego zespół podjął decyzję o modyfikacji tematu. Wielu rozmówców krakowskiej grupy działało w harcerstwie, harcerzem był też prezydent Niemiec. Ostatecznie stanęło więc na tym, że napiszą o harcerzach, którzy w Generalnej Guberni kolportowali prasę podziemną. Głównym źródłem informacji stał się dla nich Józef Drożdż, który w czasie wojny z narażeniem życia roznosił nielegalne gazety w Bielsku Białej, za co trafił do obozu Auschwitz. W czasie rozmów z panem Drożdżem okazało się, że jest on honorowym komendantem hufca w Bielsku, do którego należy przyjaciółka jednej z uczestniczek projektu. "Takich niespodziewanych spotkań było więcej. W czasie projektu poznałyśmy nie tylko historię mniejszych miejscowości, o której nie uczy się w podręcznikach, ale też niezwykle interesujących ludzi, którzy uczestniczyli w najważniejszych wydarzeniach minionego wieku" - zauważa Kasia Lorenc.

Profesor Gesine Schwan, prezydent Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą: "Wydarzenia, o których wtedy nie wolno było pisać, a które popadły w zapomnienie, zostały dzięki "Weisse Flecken" przywrócone do naszej świadomości. Do wzajemnego zrozumienia między narodami najlepiej mieć wspólne zadanie do realizacji. Dlatego ten projekt to jeden z najlepszych pomysłów na zainteresowanie młodzieży tematyką narodowego socjalizmu, z jakim się spotkałam."

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA