Dokładnie tak!

Ks. Tymoteusz

Czy Grzesiek wróciłby do wiary, do Kościoła, do Boga, gdyby nie "wpadł" na ulicy na swego pasterza, który nie pozwolił mu przejść obok jak ktoś obcy? Czy nie męczyłby się dalej ze swoimi wątpliwościami, pretensjami, grzechami?

Od Wydawcy

Ks. Tymoteusz

Czy wiara w Boga może pomóc współczesnemu człowiekowi? Czy wystarczy uwierzyć w istnienie Boga, aby życie stało się piękne i miało sens? Czy prawda, że nie jesteśmy sami na tym świecie, może nadać koloryt naszemu życiu i uczynić je drogą do domu Ojca? Trudno nie odpowiedzieć na te pytania twierdząco, ale jakże wielu - zwłaszcza młodych - ludzi w to wątpi!

Nikt jednak - ani duszpasterze, ani rodzice, ani sami młodzi - nie może zwolnić się z obowiązku szukania, stawiania pytań, dociekania. To jest treścią życia chrześcijanina: docierać, nawet w trudzie i pomimo rozczarowań, do głębi relacji z Bogiem.

Chcąc wyjść z pomocą ku tym, którzy szukają, zwróciliśmy się z prośbą do księdza Józefa Zawitkowskiego, biskupa:
- Czy nie napisałby Ksiądz Biskup książki, która zawierałaby odpowiedzi na pytania nurtujące współczesnego człowieka?
- Ale na jakie pytania?
- Dotyczące życia, szczęścia, wolności, wiary w Pana Boga, grzechu, cierpienia, przebaczania...
- Wystarczy. Rozmawiałem kiedyś na takie tematy z pewnym zbuntowanym młodzieńcem, Grześkiem. Mogę to opisać.
- Bardzo prosimy! W ten sposób pomożemy wielu innym Grześkom.

Tak powstała książka Dokładnie tak! Mówi ona o młodym człowieku, który odszedł od wiary i wrócił do niej po wielu rozmowach ze znajomym biskupem.

Czy Grzesiek wróciłby do wiary, do Kościoła, do Boga, gdyby nie "wpadł" na ulicy na swego pasterza, który nie pozwolił mu przejść obok jak ktoś obcy? Czy nie męczyłby się dalej ze swoimi wątpliwościami, pretensjami, grzechami?

A ilu ludzi tak właśnie się męczy, bo nie mają komu się zwierzyć z tego, co ich dręczy, bo nie mają kogo zapytać o to, czego nie wiedzą...?
Dla nich jest ta książka. Zadane przez Grześka pytania - czasem drapieżne - nosi w sobie bardzo wielu z nas.

Wstęp

Ks. Tymoteusz

O czym to jest?

Lubiłem Grześka.
To był dobry chłopak.
Dobrze pływał,
na wakacjach opiekował się młodszymi
Był dobrym lektorem.

Któregoś dnia
przeszedł na drugą stronę ulicy, aby się ze mną nie spotkać!

Grzesiek,
co się stało?

Nic się nie stało.

To dlaczego mnie mijasz?

Bo się boję.

Nareszcie ktoś się mnie boi. Co się stało?

To nieważne.

Grzesiek,
wiem co się stało.
To musi być jakieś świństwo,
skoro nie chcesz
spojrzeć mi w oczy.

No, świństwo,
ale co z tym teraz zrobić?

Grzesiek, jesteś mi potrzebny.
Musimy o tym porozmawiać.
To się nazywa nie Grzesiek,
ale grzeszysko.

Nieważne jak się nazywa.
Ja z tym nie mogę sobie poradzić.
Dobrze, że ksiądz zaszedł mi drogę.
Boję się wejść do kościoła.
Muszę z księdzem porozmawiać.

Grzesiek,
mówię jeszcze raz:
Jesteś mi bardzo potrzebny.
Widziałem twoją pierwszą, gorliwą wiarę.
Zawaliło się wszystko.
Poznałeś radość wiary
I zgryzotę odejścia.
Piszę książkę dla twoich rówieśników.
Potrzebne mi są twoje pytania,
i to nie takie uczesane, ładne.

Dotknąłeś grzechu, umoczyłeś,
stałeś się brzydki,
szarpie cię sumienie, prawda?
Mów do mnie prosto z mostu.
Nie owijaj w jedwabie.
Jesteś drapieżny, złośliwy,
więc mnie nie oszczędzaj.
Gdy napiszesz ze mną tę książkę,
pomożesz innym.

A co ze mną?

Co z tobą, pytasz?
Nie wiem.
Może poukładasz sobie w głowie.
Może uporządkujesz sprawy w sercu.
Pewnie wspomnisz szczęśliwe dni.
Popłaczesz sobie po kryjomu,
a potem się pospowiadamy
i zaczniemy od początku.
Moje Kochane Grześki!

1. Ksiądz nie wie, co to znaczy - stracić wiarę.

Ks. Tymoteusz

Grześku, wiem,
dlatego nie ustąpię tym,
którzy przechodzą na drugą stronę ulicy,
którzy na kolędzie zamykają drzwi,
gaszą światło
i udają, że ich nie ma.

Dlaczego?
Bo będzie mnie ksiądz pytał,
czy wierzę w Boga,
czy się jeszcze modlę.

Oczywiście, że będę cię o to pytał,
bo kiedyś nas obu Pan Bóg zapyta:
No i co słychać, panowie?

Ale niech ksiądz powie,
skąd ludziom przyszło do głowy,
że jest jakiś Pan Bóg?

Człowiek, to takie stworzenie,
które myśli, wybiera, podziwia.
Grzesiek, czy ty myślisz?

Myślę.

A więc jesteś.
Uszczypnij się,
abyś poczuł, że jesteś.

Człowiek myślący, to ten,
co szuka, pyta
i chce znać prawdę.

Cóż to jest prawda?
Tak już jeden powiedział.
Jest Prawda pisana przez duże "P".
Każdy zna tylko kawałek Prawdy.

W świecie jest tyle tajemnic.
Człowiek je odkrywa.
Ktoś to przede mną uczynił.
Ktoś ode mnie mądrzejszy.
I niech mi powie Adam Asnyk, że
za każdym krokiem
w tajniki stworzenia
coraz się dusza ludzka
rozprzestrzenia
i większym staje się Bóg.

To może odpocznijmy
z tym myśleniem
i szukaniem
i zauważmy inną
władzę człowieka.
Człowiek ma wolę,
to znaczy chce zdobyć dobro.
Rozum poznaje dobro - prawdę,
wola chce mieć dobro,
odrzuca zło.

Ale człowiek może się pomylić.

Masz rację.
Zawodny jest człowiek.
Ani Tomasz, ani Augustyn
nie powiedzieli całej Prawdy.
Lenin pokręcił ludziom w głowach.
Musi być Ktoś,
kto rzeczywiście jest Prawdą i Dobrem.

Jest Ktoś taki,
ale
mój Grzesiek
ma nie tylko rozum i wolę;
ma też pewnie coś pod żebrami,
co puka i czuje.
Serce.
Kardiolodzy powiedzą inaczej.

Ja wiem, że cieszę się
tym, co prawdziwe, dobre i piękne.
Czasem wyglądam jak gapa,
bo otwieram oczy i buzię,
i chcę się zagapić.
Co to takiego?
Nic.
Po prostu piękny zachód słońca.

Ale po co mi to ksiądz opowiada?

Bo i najpiękniejszy nie wszystkim się podoba.
Jest jednak Ktoś taki,
kto jest Prawdą,
Dobrem
i Pięknem.
To jest Bóg!

Męczy się człowiek szukając Boga.
Dlaczego tak późno Ciebie poznałem?
Ja chcę być szczęśliwy,
to znaczy znaleźć Prawdę,
mieć Dobro, i to dużo Dobra,
i kochać, i cieszyć się Pięknem.
Czy to możliwe tu i teraz?
Tylko trochę.

Niespokojne jest moje serce
dopóki nie spocznie w Panu.

2. To dlaczego ludzie nie wierzą w Boga?

Ks. Tymoteusz

Wierzą,
tylko mówią, że nie wierzą.

A dlaczego mówią, że nie wierzą?

A to tak samo jak z tobą.
Grzesiek, przecież ty miałeś wiarę.

Miałem.

I co się stało, że przestałeś wierzyć?

Ksiądz wie, co się stało.

Wiem.

Ksiądz pamięta mnie z kolędy.
Opowiadał mi ksiądz,
że ja tak śmiesznie
mówiłem - Ojcze nasz.

Mówiłeś tak po swojemu,
a mnie się to bardzo podobało.

Pamięta ksiądz moją
Pierwszą Komunię świętą?

Pamiętam.
Pytałem cię przy fotografowaniu
- kim ty będziesz?
Powiedziałeś mi, że księdzem.
Mama się wtedy rozpłakała.
Tak mi gorliwie służyłeś
do Mszy świętej!
Chciałeś być lepszy od Andrzeja.
Patrzyłem
na gorliwość was wszystkich i myślałem
- na ile im jej wystarczy?

Taki byłeś mi pomocny
w ministranckich zbiórkach.
Pamiętasz wakacje?
Imponowałeś mi pływaniem,
dowcipami w pogodne wieczory.
Ładnie czytałeś Pismo Święte
i - ku mojemu zdziwieniu -
rozumiałeś to, co czytałeś.
Dlatego pozwoliłem ci
mówić kazania.

Pamiętasz, jak mówiłeś:
Gdybym miał wiarę
jak ziarnko gorczycy,
to bym góry przenosił.
Mówiłeś dalej:
Jeśli nie staniecie się
jak dziecko,
nie wejdziecie do nieba.

Pamiętasz to wszystko?

Pamiętam.

Ja, dziś, też
powtórzyłbym to twoje kazanie.
Gdy widzę, jak dzieciaki
zmęczone bieganiem
po dywanie kościelnym
i sfatygowane
wtulają się do serca mamy,
idą spać,
to mów sobie, biskup,
ile chcesz.
Ja przecież to wszystko wiem.
Mów tym starym,
bo oni nie wierzą
i nie wejdą do nieba,
a ja wierzę, ufam i kocham.

Ale ksiądz mi nie odpowiedział,
dlaczego ludzie mówią,
że nie wierzą.

Bo się stał grzech.
Ty nie wiesz,
co to jest opętanie.
To jest takie zniewolenie
myślenia, chcenia i kochania,
że nic nie mogę zrobić dobrze.
To wszystko zawaliło się we mnie.
I nawet na widok księdza
krzyczę: Odejdź od nas!
Wiemy, kim jesteś,
ale zostaw nas w spokoju.

Grzesiek!
Znam twoje imię,
wiem, ile dobrego zrobiłeś,
wiem, jak opierałeś się złu,
ale jedno mam ci za złe:
żeś odszedł od pierwszej gorliwości.
Nawróć się!

Ma ksiądz rację.
Nie ma ludzi niewierzących;
są tylko ci,
którzy odeszli od wiary,
ale to są niewierni.
Ja taki jestem.

Skoro ksiądz się mnie nie bał
i mnie zaczepił,
nie dam księdzu spokoju.

Trzymaj się!
Z Bogiem.

3. Ludzie wymyślili sobie bogów

Ks. Tymoteusz

Masz rację, Grzesiek.
Bo gdyby wiara
opierała się tylko
na rozumowaniu,
byłaby filozofią.
Z poprawnych przesłanek
możemy dojść do wniosku,
że Bóg jest.

Natomiast jaki jest,
tego nie możemy tego powiedzieć,
bo jest to niemożliwe
dla naszego rozumu.
Zbyt wielka jest dysproporcja
między przedmiotem poznania
a możliwościami rozumu.

Niech mi to ksiądz powie
po ludzku.

Po prostu.
Nie dawaj analfabecie Trylogii.
Zacznij od elementarza.

Religie naturalne,
które opierają się tylko na rozumie,
wymyśliły sobie tylu bogów,
że najpobożniejszy Grek
nie wiedział, który bóg
jest od czego.

To jak się do tego zabrać,
aby choć trochę wiedzieć,
że Bóg jest i jaki jest?

Potrzebne jest nam objawienie.

Ojej, to mi ksiądz zaserwował.
Objawienie?
To się Pan Bóg na szybie
albo na drzewie pokaże,
że jest i jaki jest?

Nie wierzę, że tak myślisz.
Objawienie, to jest to,
co Pan Bóg sam
powiedział nam o sobie.

Pan Bóg do nas mówił?
Kiedy?
Ja nie słyszałem.

Słyszałeś.
W różnych czasach,
w różny sposób
przemawiał Bóg do ludzi.
Na koniec przemówił do nas
przez swojego Syna - Jezusa Chrystusa.

O, jakie to mądre.

Nie, to proste.

A gdzie szukać tego objawienia?
Gdzie jest nagrane
czy napisane to,
co Pan Bóg mówił
do człowieka?

Grześku,
musimy zacząć czytać
Pismo Święte,
bo tak to się zagadamy,
zadyskutujemy,
zafilozofujemy
i szkoda czasu.
Nic z tego nie będzie.
Nie będzie wiary,
tylko będziemy mówić o wierze.

Dziś są też wygodne wiary.
Jest Bóg gdzieś daleko,
pewnie w chmurkach.
I dobrze, że jest,
przecież mi nie przeszkadza.

Lubię poezję religijną,
nawet jest nadużywana,
ale to dopiero przedpola wiary.

O Ty, Przedwieczny, który lat tysiące
codziennie gasisz i zapalasz słońce.
Boże, o Tobie, jak ja myśleć lubię
i ciągle myślę, i w myślach się gubię.

Ale to jest bardzo piękne.

Masz rację,
mnie też się to podoba:
Musisz być mocny, kiedy ciskasz gromy
Musisz być dobry, kiedyś miłość stworzył.

To są pobożne wzdychania,
zachwyty, i dobrze jest,
jeśli pomagają mi uwierzyć
w to, co do mnie mówi Bóg.
Jeśli nie,
to tylko łechcą moje ucho,
dają mi odpoczynek, spokój.
Miło tak wierzyć, prawda?

Chyba mnie ksiądz chce
w pole wyprowadzić.

Nie, Grześku,
tylko wy mnie tak czasem
nabieracie!
Dobrze wam modlić się,
gdy dogasa ognisko.
Dobrze jest zagapić się
na smukłe świerki
i mówić za Kasprowiczem:
Ta jedna licha drzewina,
nie trzeba dębów tysięcy,
z szeptem się ku mnie nagina:
Jest Bóg! I czegóż mi więcej.

To dosyć tych wierszyków
ale mnie targa ten temat:
Jak to Bóg mówi o sobie?

4. Przecież Biblię napisali ludzie

Ks. Tymoteusz

No, a kto miał pisać
- anioły?
Przecież one czy oni
mają pióra, ale w skrzydłach,
i to na obrazach.
Żartuję.

Jest takie szkolne pytanie:

Kto jest autorem pierwszej Ewangelii?

Mateusz.

Nieprawda.
Autorem wszystkich Ewangelii
jest Pan Jezus.

Rozumiem, w czym rzecz.

Trzeba czasem mówić
o dwóch autorach.
O pierwszorzędnym: tym jest Bóg.
Wszelkie słowo natchnione
od Boga pochodzi.
I ani jedna jota,
ani jedna kreska
nie zmieni się,
aż się wszystko wypełni.

Drugorzędnym autorem Pisma Świętego
jest człowiek.
To ten, co pisał to,
co Pan Bóg chciał.
Myśl pochodzi od Boga,
ale sposób jej wyrażenia
pochodzi od człowieka.
Na przykład opis stworzenia świata.
Powiesz mi, ale to wstyd
wobec nauki czytać takie bajki,
że 7 dni Bóg stwarzał świat,
że człowieka ulepił z mułu...

Grzesiek!
Opis stworzenia świata,
jak i całe Pismo Święte,
to nie jest podręcznik
kosmologii, geologii
czy historii powstania człowieka.
Biblia jest książką religijną
i Pan Bóg powiedział nam
w tym poetyckim opisie,
skądinąd pięknym jak poemat,
że:
1.wszystko stworzył Bóg,
2.wszystko było dobre.

To nie na moją głowę,
proszę księdza.
To tylko dla jehowitów.

Przesadzasz.
Wiem,
że potrzebna jest znajomość języków.
Pomocna jest znajomość form literackich,
znajomość środowiska, kultury,
mentalności autora.
Nie każdy jednak musi
studiować wszystkie nauki
pomocnicze,
bo Pan Bóg mówi prosto
do serca człowieka.

Ale ja nie przeczytam
Starego Testamentu,
bo tam tylko się biją,
mordują, krew się leje.

No owszem, ale nie tylko.
Bez Starego Testamentu
nie zrozumiesz
nauki Pana Jezusa,
nie zrozumiesz Jego
czynów i zachowań.

A z tymi wojnami i zabójstwami
to też czytaj ze zrozumieniem.
Gdy Izraelici byli wierni Bogu,
Pan Bóg był po ich stronie,
ale gdy odstąpili od Przymierza,
dawał ich Bóg na łup
i w niewolę innych narodów.
Odnieś, Grześku, to do siebie.
Wszystko możesz w Tym,
który cię umacnia.
Bez Niego nic nie zrobisz.

Niech ksiądz powie,
jak się poruszać w tej Biblii.

Całe Pismo Święte - Biblia
składa się z dwóch wielkich części:
Stary Testament - do czasów Chrystusa,
Nowy Testament - od Chrystusa.
Całe Pismo Święte dzieli się na księgi.
Jest ich 72.
Jeśli chcesz znaleźć
potrzebny ci tekst,
to musisz znać:
Księgę, rozdział i wiersz,
na przykład J 3, 6-18 czyta się tak:
Ewangelia świętego Jana,
rozdział trzeci,
wiersz od 6-18.

Ojej, proszę księdza,
to ja teraz będę uczony Rebe.

Nie żartuj, że to dla ciebie nowość.
Przecież uczyłem cię tego
w czwartej klasie i później,
a przy lektoracie poleciłem ci:
Czytaj tę Księgę z uwagą,
abyś uwierzył,
a gdy uwierzysz,
abyś ją z mocą głosił braciom.

Grześku,
i co z tego zostało?

Niewiele.

5. A czy Pan Jezus naprawdę był?

Ks. Tymoteusz

Myślałem,
że już dasz mi spokój
z tym pytaniem.
Dziś już nikt o to nie pyta.
Nikt nie ma wątpliwości.

Jeśli jednak chcesz,
to wróć do źródeł żydowskich
- do Józefa Flawiusza,
do źródeł rabinistycznych.

Czuję jednak,
że nie obejdzie się bez tłumaczenia
źródeł chrześcijańskich,
spośród których najważniejsze są
Ewangelia, Dzieje Apostolskie,
Listy Apostołów i Apokalipsa.

Przecież Ewangelia
to jest opis czynów i nauk
Pana Jezusa.
Autorzy ewangelii
byli albo naocznymi świadkami
nauk i wydarzeń ewangelijnych:
Mateusz i Jan,
albo spisali katechezy Apostołów:
Marek i Łukasz.

A to mogli napisać,
co chcieli.
Kto ich sprawdził?

Grzesiek, ostrożnie.
Podważasz bowiem wiarygodność
tych źródeł.
Pamiętaj, że kiedy Ewangelie
krążyły już w odpisach,
żyli jeszcze świadkowie
opisanych wydarzeń.
I gdyby Ewangelie
mówiły nieprawdę,
byłby krzyk.
Tymczasem nie ma śladów zarzutów,
że ktoś podał nieprawdziwe wiadomości.

Poza tym, mój Grześku,
Apostołowie głosili Ewangelię
i oddali za nią życie.
Myślisz, że ktoś odda
życie za kłamstwo?

Gdybyśmy my nie mówili,
to kamienie wołać będą.

Biada mi,
gdybym nie głosił Ewangelii Chrystusa!

Dziś Żydzi i Arabowie
nie lubią chrześcijan,
ale nikomu z nich
nie przyjdzie do głowy,
aby mówić,
że nie było Chrystusa.

To tylko Ty, Grzesiek,
masz jeszcze takie wątpliwości,
ale obiecajmy sobie,
że pojedziemy kiedyś
do Ziemi Świętej,
aby ucałować miejsce
w Betlejem z napisem:
Tu Słowo stało się Ciałem,
i drugie miejsce
na Golgocie,
gdzie stał w ziemi Krzyż Chrystusa.

To niesamowite przeżycie.
Zobaczysz, uwierzysz i zapłaczesz.

6. Dlaczego siebie zrobił Bogiem?

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
ale ty stawiasz pytania.
Nie jesteś pierwszy,
bo mama świętej
Edyty Stein mówiła
do swej córki tak samo:
Ja nie mam nic przeciwko temu,
że to był porządny człowiek
tylko dlaczego z siebie zrobił Boga?

Gdy chcesz wiedzieć o nieznajomym,
kim on jest,
najlepiej zapytaj jego samego.
Współcześni Jezusowi
pytali Go wprost:
Powiedz nam, Kim Ty jesteś?

Nie odpowiadał wprost.
Zostawił to na koniec
swoich nauk.

Mówił pośrednio.
Jestem synem człowieczym,
pasterzem, nauczycielem.

To nikogo nie raziło.
Niech sobie będzie.

Gdy jednak zbliżał się koniec
Jego kazań,
mówił coraz wyraźniej:
Pierwej niż Abraham stał się,
Ja Jestem!

Tu zadrżeli.
Przecież pierwszym od Abrahama
jest tylko Bóg.
Ten, Który Jest.
On też powiedział:
Jam Jest!
Nazwał siebie Bogiem.

Zburzcie tę świątynię
a Ja w trzy dni ją odbuduję.

Oni myśleli o świątyni wybudowanej.
Ważniejszy od świątyni
jest tylko Jahwe - Bóg.
Jego chwała tu mieszka.
Jeśli On mówi, że może
zburzyć i odbudować
tę świątynię,
to On jest ważniejszy
od Świątyni.
To On jest Bogiem!

Grześku, przeczytaj spokojnie
opis sądu przed Kajfaszem.
Kajfasz, najwyższy kapłan,
wobec całego sanhedrynu
stawia Oskarżonemu,
w sposób bardzo uroczysty,
ostateczne pytanie:
Poprzysięgam Cię na Boga Żywego,
abyś nam wreszcie powiedział,
czy Ty jesteś Chrystus, Syn Boży?

Tak!
Ja jestem.
Ale odtąd ujrzycie Syna Człowieczego
(to znaczy Mnie) siedzącego po prawicy Boga,
przychodzącego z mocą i majestatem.

Tobie, Grześku,
to niewiele mówi,
ale Kajfasz znał Pismo Święte.
Zauważył, że jest to cytat
z księgi Proroka Daniela
o Synu Człowieczym,
któremu Przedwieczny
przekaże władzę.

Zauważ teraz, że ile razy
Pan Jezus mówił o sobie,
że jest Synem Człowieczym,
nazywał i uważał siebie
za Boga.

Przeczytaj, Grześku,
opis sądu przed Piłatem.
Piłata nie obchodziły
religijne spory.
On miał konkretne pytanie:
Powiedz mi, czy Ty jesteś Królem?

Tak, Ja jestem Królem,
tylko nie takim jak ty.
Gdybym był takim jak ty,
słudzy moi walczyliby o to,
abym nie był wydany Żydom.
Więc Ty jesteś Królem?
Tak!
Jam się na to narodził
i po to przyszedłem na świat,
aby dać świadectwo prawdzie.

Piłat, mimo swego cynizmu,
wbrew sprzeciwom Żydów
kazał zawiesić na krzyżu
tytuł winy Skazanego:
Jezus Nazareński
Król Żydowski.

Dlaczego napisał - Król?
Cisza, chamowie!
Com napisał, napisałem.

A żebyś był, Grześku, pewniejszy,
to setnik przebił bok Skazańca
i nie wytrzymał.
Musiał krzyknąć:
On naprawdę był Synem Bożym!

To teraz krzyczysz?

7. Tylko nie o cudach

Ks. Tymoteusz

Księże, postawię teraz pytanie:
Niech mi ksiądz udowodni,
że to, co mówił Nazarejczyk,
jest prawdą.
Może to był wariat?
W Grójcu był facet,
który mówił, że jest prezydentem.

Jeśli Nazarejczyk mówił,
że jest Bogiem,
to niech to udowodni.
Proszę o dowody, o dokumenty.

Grześku, zaczynasz być drapieżny.

Nie, proszę księdza,
tylko przypuszczam,
że ksiądz
będzie mi teraz mówił
o cudach.

Dokładnie, żebyś wiedział.

A ja w cuda nie wierzę.

To nie wierz,
ale żebyś wiedział,
że Pan Jezus jest Synem Bożym,
Bogiem.

Sugerujesz mi, Grześku,
że ten Nazarejczyk
był chory na megalomanię,
że był wariat.

Grzesiek, przeczytaj choć jedną
ewangelijną przypowieść.
To trzeba być niezwykłym,
żeby o rzeczach trudnych
mówić tak zrozumiale i prosto.

Grześku,
tak się boisz cudów
i przysięgasz,
że w cuda nie wierzysz.
Oj, przyciśnie cię kiedyś
Pan Bóg do muru, jak Tomasza,
i uwierzysz.

Cud to przecież prosta rzecz.
To się widzi, słyszy, dotyka.
Był ślepy - przejrzał.
Trędowaty - jest oczyszczony.
Umarła - wstała i wołała jeść.
Była woda - stała się winem.

I po co ten poważny Człowiek
robił te sztuczki?

Nie robił sztuczek dla poklasku.
U Nazaretańczyków
nie uczynił żadnego cudu.
Oberwali za to, że są niedowiarki.
Herod przewrotny też chciał
zobaczyć jakiś cud,
ale Nauczyciel nie odezwał się
do niego ani słowem.
Zemścił się Herod
i na pośmiewisko
ubrał Go w białą szatę
(właśnie jak wariata)
i odesłał do Piłata.
Odtąd Piłat i Herod
stali się przyjaciółmi.

No, więc po co robił te cuda
i dla kogo?

Dla tamtych, co na Niego patrzyli,
i dla nas, abyśmy zaczęli wierzyć
albo umocnili swoją wiarę.

Zauważ, że po każdym cudzie
naoczni świadkowie
stawiali sobie pytania:
Kim On jest,
że wichry i morze są Mu posłuszne?
Kim On jest,
że nawet złe duchy wyrzuca
i słuchają Go,
że grzechy odpuszcza
i uzdrawia?
Skąd Mu ta moc?
Żebyście wiedzieli,
że mocą Boga to czynię.

Cud, jest to znak,
a jeśli znak, to widzialny,
przekraczający siły przyrody
i możliwości człowieka,
wymagający więc interwencji Boga.
Tylko Bóg może czynić cuda.
Człowiek też, ale w Imię Boga.

Tak czynili Apostołowie,
a ludzie wierzyli ich słowom,
bo w ślad za słowami
czynili znaki,
które potwierdzały prawdziwość
ich nauki.

Grzesiek,
ja też wolę wierzyć bez cudów.
Cudem jest człowiek zmuszony
do uwierzenia - jak Tomasz.
Chodź, włóż palec w moje rany,
włóż rękę w mój bok
i nie bądź niedowiarkiem.
Pan mój i Bóg mój.

No i widzisz, Tomaszu,
po co tyle krzyku?

Grzesiek,
zmęczyłeś mnie.
Może dziś dosyć o tych cudach.

Nie, proszę księdza,
może jutro,
ale koniecznie
jeszcze o jednym.

O czym?

O zmartwychwstaniu.

8. Z tym zmartwychwstaniem to pewnie kawał

Ks. Tymoteusz

Kawał?
Wywrotowiec jesteś.
Myślisz, że gdyby Chrystus
nie zmartwychwstał,
to rozmawiałbym z Tobą?
I po co?

Tak też nauczał Stary Apostoł
Paweł: Gdyby Chrystus
nie zmartwychwstał
próżna byłaby nasza wiara
i próżne moje przepowiadanie.

Po prostu,
nie wygłupiałbym się.

To jak ksiądz
obroni to zmartwychwstanie?

Grzesiek,
ja nie mam czego bronić.
Prawda się obroni.
Ale jeśli ci to naprawdę
do uwierzenia potrzebne,
to siadaj i słuchaj.

Masz wątpliwości,
czy Chrystus umarł?

Raczej nie.
Wiem, że został skazany przez Piłata,
że został ukrzyżowany.
A wcześniej jeszcze
biczowali Go,
ukoronowali cierniowym kołpakiem,
kazali dźwigać krzyż.
To już mogło być
wystarczającym powodem śmierci.
Mocny był.
Jeszcze trzy godziny męczył się,
konał na krzyżu.

Spieszyło się wszystkim,
bo od zachodu słońca
było już święto Paschy.
Nie mogły ciała skazańców
zostać na krzyżu.
Połamali więc kości
obu łotrom.
Jezusowi nie łamali kości,
tylko setnik
włócznią przebił bok Jezusa
i wypłynęły krew i woda.

Pochowali Go w grobie
Józefa z Arymatei.
Piłat kazał zatoczyć kamień,
zapieczętować grób
i postawić straże,
żeby uczniowie nie wykradli
ciała Jezusa
i nie powiedzieli, że zmartwychwstał.
Wtedy rzeczy drugie
byłyby gorsze
niż te pierwsze.

Grzesiek,
obkułeś się!
Zdaje się, że to teraz Ty
będziesz mnie nawracał.

Nie, nie.
To mnie interesowało.
Czytałem coś na ten temat.
Ale już się wyłączam,
bo jakie ksiądz ma dowody,
że Jezus zmartwychwstał?

Umarł.
To mi wytłumaczyłeś.
Pusty grób.

No, to uczniowie
wykradli Ciało Jezusa.

Jak mogli wykraść, skoro
zwątpili i uciekli?
A kto widział, że uczniowie wykradli?
Przecież byli strażnicy.

Zasnęli na trochę.

Zasnęli i widzieli?
Dobrych masz świadków.

To uczniom się przywidziało.
Ulegli autosugestii.

Możliwe.
Spytaj się psychologów.
Dziecko,
które bardzo kocha mamę
może przeżywać sugestię
jakoby mama do niego przychodziła.

Uczniowie byli w depresji.
Zwątpili, może rozeszli się do domów.

A myśmy się spodziewali,
że On wyzwoli Izraela!

W takim stanie psychicznym
niemożliwe jest przywidzenie.
A już zupełnie niemożliwa
jest zbiorowa autosugestia.
A przecież nad jeziorem
widziało Go więcej
niźli pięciuset braci.

Poza tym,
jeśli wierzysz źródłom,
to ukazywania się Jezusa
zwane mądrze: teofanie,
były tak konkretne,
że nie budziły wątpliwości.

Poczytaj u ewangelistów
opisy wydarzeń wielkanocnych.

Nie bójcie się, to ja Jestem.
Dzieci,
macie tu coś do jedzenia?

Zapuśćcie sieć na głębię!
I złowili 153 dużych ryb.

A już to wydarzenie z Tomaszem
jest wstrząsająco konkretne.
Panowie, dokąd nie zobaczę,
nie uwierzę!
To chodź! Włóż palec w rany
i rękę w mój bok
i nie bądź niedowiarkiem.
Pan mój i Bóg mój!

Piotrze, kochasz ty mnie więcej
niż tamci?
Tak, Panie!
Ty wszystko wiesz.

Niech mnie ksiądz z tym zostawi.
Muszę to przemyśleć.
Myśl, Grześku.
To dobry początek.

9. Co to jest Kościół?

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
pytasz mnie
o Kościół pisany przez małe
czy przez duże "K"?
Jeśli przez małe,
to kościół jest świątynią.

Jeśli przez duże "K",
to Kościół jest społecznością
ludzi, którzy mają jedną wiarę
w Jezusa Chrystusa,
korzystają z tych samych sakramentów świętych
i przez wiarę w kościele
chcą być zbawieni.

Oj, to za dużo naraz.
Może więc zaczniemy
od tego kościoła przez małe "k".

Świątynia, to jest budynek święty,
czyli Bogu poświęcony.
W każdej religii,
od najdawniejszych czasów,
człowiek budował Bogu świątynię.

Żydzi mieli jedyną świątynię
w Jerozolimie.
Do niej chodził Pan Jezus
modlić się.

Chrześcijanie Jerozolimscy
też modlili się w świątyni Żydów.
Od roku 50. zostali wyłączeni
ze Świątyni.

W Rzymie, gdzie był Piotr,
modlili się nocą w katakumbach.
Od roku 313,
kiedy chrześcijanie otrzymali
wolność,
bogaci Rzymianie
oddawali swoje domy
na modlitwę dla chrześcijan.
Stąd bazyliki - domy królewskie,
a potem styl bazylikowy.
Dziś niektórym kościołom
Ojciec Święty nadaje tytuł bazyliki.

W okresie wędrówki ludów
chrześcijanie budowali
obronne, kamienne kościoły.
Tam się chronili,
stamtąd się bronili.
Był to styl romański.

W czasie średniowiecza,
ludzie budowali Bogu
ogromne świątynie
ze strzelistymi łukami
i wysokimi wieżami,
a wnętrze przesłonione było
witrażami w oknach i rozetach.
Wszystko było anonimowe.
Ad maiorem Dei gloriam.

Gdy znudził się gotyk
przyszedł bogaty, pałacowy
styl barokowy.
Najwyższy Pan powinien mieć
najpiękniejszy pałac.

Wracali jednak ludzie
do neoromańskich, neobarokowych
kościołów,
ale to już były powtórki.

Dziś jest styl prosty, szczery.
Jak ludzie go nazwą?
Nie wiem.

Świątynie chrześcijańskie
zostawiają człowiekowi pytanie:
Skąd ci ludzie
mieli tyle odwagi, talentu,
wiary i pieniędzy,
aby budować takie piękne,
wielkie i bogate kościoły?

Oni mieli wiarę.

Proszę księdza,
to ciekawe o tych świątyniach.
Trzeba trochę poczytać
o tych budowlach.

Mam nadzieję, że poczytasz,
pozwiedzasz
i się zachwycisz.
I uklękniesz.

10. A ten Kościół przez duże "K", to który?

Ks. Tymoteusz

Tym Kościołem jesteśmy my.
My ochrzczeni,
wyznający wiarę Apostołów,
korzystający z sakramentów świętych.

Powoli, proszę księdza.
Jak to?
My jesteśmy Kościołem?

Tak!
O tym bardzo pamiętaj,
bo myślisz, że Kościołem
jest tylko papież, biskupi,
księża, zakonnice.
Ty też!

Żebyś trochę wiedział,
co Pan Jezus mówił
o Kościele, to poczytaj
przypowieść o Królestwie Bożym.

Co to są przypowieści?

Grześku,
to jest taki gatunek literacki,
w którym pod zrozumiałą treścią
ukryty jest głębszy sens.

Na przykład Królestwo Boże podobne jest
do ziarnka gorczycy.
Wrzucone w ziemię,
wyrasta w wielki krzew
i w jego gałęziach mieszkają
ptaki niebieskie.
Rozumiesz?

Tak, to znaczy, że
taka malutka grupa apostołów
rozrośnie się w wielką społeczność
i ogarnie ludzi wszystkich
języków, ras i kontynentów.

Tak, Grześku.

Takie to proste,
a takie mądre.

Są jeszcze inne przypowieści?

Są.
Poczytaj u św. Mateusza przypowieść
o kwasie chlebowym,
o skarbie w roli,
o cennej perle,
o robotnikach w winnicy,
o siewcy i ziarnie.

A nam, Grześku,
na dziś
bardzo jest potrzebna
przypowieść o krzewie winnym
i latoroślach.

Ja jestem winnym krzewem,
a wy jesteście tegoroczne gałązki.
Święty Paweł powie nam to samo,
tylko wyraźniej:
Chrystus jest Głową Kościoła,
a my Jego członkami.

Każdy z nas jest potrzebny.
Każdy ma coś do zrobienia.

Ten Kościół jest święty,
bo jest Chrystusowy,
ale w oczach ludzi
jest święty, gdy my jesteśmy święci,
jest grzeszny, gdy my jesteśmy grzeszni.

Ciekawe,
nigdy tak nie pomyślałem.

11. Kościół jest tam, gdzie jest Piotr

Ks. Tymoteusz

Tak, Grześku,
w tym Chrystusowym Kościele
zawsze będzie Piotr,
bo tak zechciał Pan Jezus.

Przeczytaj opis tego wydarzenia
spod Cezarei Filipowej.

Na pytanie Pana Jezusa:
Za kogo ludzie uważają
Syna Człowieczego,
tylko Szymon wyznał:
Ty jesteś Chrystus,
Syn Boga Żywego!

Błogosławiony, jesteś Szymonie,
synu Jony.
Człowiek ci tego nie powiedział.
To objawił ci mój Ojciec.

A Ty, Szymonie,
odtąd będziesz miał imię Piotr
to
znaczy Skała.
Na tej Skale
zbuduję mój Kościół.
Bramy piekielne
nie przemogą Go.

To znaczy mój Kościół będzie zawsze.
Tobie dam klucze
tego Kościoła.
Cokolwiek zwiążesz, rozwiążesz
na ziemi
- tak samo będzie w niebie.

Jeszcze tłumaczę:
Co ty zadecydujesz tu, na ziemi,
to tak samo jest ważne,
jakbym to zadecydował Ja.

Piotr będzie zawsze w Kościele.
Nie ma Kościoła bez Piotra.
Dlatego nie lubią tego tekstu ci,
którzy odłączyli się
od jedności z Piotrem.

Księże,
teoretycznie to ja się
ze wszystkim zgadzam,
ale po co w Kościele
te spowiedzi, śluby.
Przecież człowiek mógłby sam
załatwiać to z Bogiem.

Och, ty mądralo.
Już niejeden tak sobie mówił.
Pan Jezus w Kościele
zostawił nam sakramenty święte.
To nie jest wymysł księżowski.
Nie poprawiaj Pana Boga.

12. Co to są te sakramenty w Kościele?

Ks. Tymoteusz

Grześku!
Sakramenty, to po polsku
- święte znaki.
Święte, bo ustanowił je Pan Jezus.
Święte, bo dają uświęcającą łaskę.

A co to jest ta łaska?

Jest to dar, pomoc Boga,
abyśmy byli zbawieni.

Ale ksiądz nawtykał
tych obcych słów.
Nie wiem, co to jest zbawienie.

Zbawienie, to jest nasze życie
po życiu z Bogiem.
Bo jest i życie po życiu
bez Boga, czyli potępienie.

Księże, to już o piekle
kiedy indziej,
ale o tych sakramentach.

Więc są święte znaki,
przez które otrzymujemy łaskę,
a ta jest nam konieczna
do zbawienia.
Pierwszą łaskę otrzymuję
we Chrzcie świętym.

Księże, ale ja jeszcze nie wiem,
co to jest ta łaska?

Grzesiek, ale ty jesteś śruba.
Łaska, to Boże życie w nas.
Życie, to fizyczne,
otrzymałem od rodziców,
ale łaskę otrzymuję wprost od Boga.

Kiedy?

Właśnie wtedy, gdy kapłan
czyni posługę Kościoła
i polewa wodą
czy zanurza dziecko.
Ten mały człowiek
przez widzialny znak
otrzymuje łaskę niewidzialną.
Grześku, ja ciebie, chrzczę...
Odtąd jesteś dzieckiem Boga.
Nie będziesz miał większej godności.

Oczywiście możesz przyjść do kancelarii
i powiedzieć:
Proszę mnie skreślić z książki ochrzczonych.
Mogę cię skreślić,
ale przed Bogiem
staniesz jako dziecko Boga.

Boście mnie zmusili do chrztu.

Nie!
Rodzice i ja
daliśmy ci największy dar:
łaskę Boga, życie Boga.
Jeśli to życie zabiłeś grzechem,
to będę ci mówił:
Popełniłeś grzech śmiertelny.
Nie ma już w tobie Bożego życia.
Jesz, pijesz, stroisz się,
a ja wciąż będę cię pytał:
Czy ty żyjesz łaską?
Czy jest w tobie grzech?
Bo ten niszczy i duszę, i ciało.

Księże,
to może na dziś dosyć,
ale jeszcze księdzu
nie dam spokoju.
Co dalej, z tymi sakramentami?

13. Co dalej z tymi sakramentami?

Ks. Tymoteusz

Proszę księdza,
ta ideologia o tych sakramentach
jest ciekawa,
ale jak to się ma do mnie?
Co ja mam z tym zrobić?

Grzesiek,
jeszcze posłuchaj tej ideologii.

Wszystkich sakramentów jest siedem.
Jeden daje nam pierwszą łaskę.
To jest chrzest.
Bez niego nie możemy przyjąć
innych sakramentów.
Chrzest włącza nas do Kościoła.

Pokuta, a w nagłych wypadkach
i namaszczenie chorych,
przywraca nam łaskę,
przyjmujemy je w grzechu.
Eucharystia, bierzmowanie,
kapłaństwo i małżeństwo
przymnażają nam łaski.

Chrzest i bierzmowanie, kapłaństwo,
przyjmujemy raz w życiu.
One zostawiają charakter,
jakby pieczęć Boga.
Inne, jak: Eucharystia, pokuta,
małżeństwo i namaszczenie chorych

są powtarzalne, możemy je przyjmować
więcej niż raz.

Teraz, Grzesiek, uważaj,
bo to jest bomba.

W każdym sakramencie,
z ustanowienia Pana Jezusa,
jest znak i słowo (materia i forma).
Na przykład przy chrzcie: Grzegorzu,
ja ciebie chrzczę w imię Ojca
i Syna, i Ducha Świętego

- to jest słowo,
a znakiem jest polanie wodą.

W każdym sakramencie
konieczna jest intencja, wola
przyjmującego.
Przyjmujący musi wyrazić
na przykład przy małżeństwie:
czy chcesz pojąć za małżonkę
tę Zofię, którą tu widzisz?

Jeśli okłamiesz albo powiesz:
Nie chcę,
to nie ma sakramentu.

Nie wiem, czy zauważyłeś,
Grześku, że jest to nieskończona
dobroć Boga,
który stoi przy mnie
przez całe moje życie,
od chrztu do namaszczenia chorych,
i przychodzi mi
z pomocą sakramentów
przez posługę Kościoła,
abym nie chodził w grzechu,
ale nosił w sobie łaskę
- życie Boże.

Naucz się katechizmowego
porządku sakramentów:
chrzest, bierzmowanie, Eucharystia,
pokuta, namaszczenie chorych,
kapłaństwo i małżeństwo.

Ty się na mnie gniewasz,
że cię zamęczam ideologią.
Pewnie, że dla niewierzącego
to i trudne, i nudne,
ale jeśli mamy rozmawiać dalej,
to bez tego wstępu
będziemy mówić różnymi językami,
choć wypowiadać będziemy
te same słowa.

14. Najgorzej z tą spowiedzią

Ks. Tymoteusz

Księże,
właśnie ta ideologia
była dla mnie bardziej
do przyjęcia,
ale teraz, gdy trzeba się zapytać,
jak to z tym w życiu,
to się boję.
Najbardziej boję się spowiedzi.

Grzesiek,
ja też, żebyś wiedział.
Ale gdyby Pan Jezus
nie zostawiał w Kościele
nic innego, tylko spowiedź,
to bym Kościół kochał jak Mamę.

Tata mi wiele razy przebaczył.
Mama więcej!
Jeśli więc oni mieli
tak dużo dobroci,
to jaki Dobry musi być Bóg?

Jest nieskończenie Dobry.
Bóg jest Miłością.

Tylko, proszę księdza,
ja tak rozumuję,
że skoro Bóg jest
samą Dobrocią,
samą Miłością,
to gdy się do Niego zwrócę,
gdy Go poproszę,
to mi przebaczy.
Dlaczego między mną
a Bogiem
musi stanąć ksiądz?

Nie podejrzewaj mnie,
że jestem ciekaw twych grzechów.

Ty sobie tłumaczysz,
że mógłbyś uzyskać przebaczenie
będąc sam na sam z Bogiem.

Grzesiek,
powiedz mi, dlaczego ty mnie
omijałeś?

Wstydziłem się.
Nie miałem odwagi
spojrzeć księdzu w oczy.

Widzisz!
Jeśli ty się mnie wstydziłeś,
to czy miałbyś odwagę stanąć
sam na sam wobec Świętości Boga?
Zapadłbyś się pod ziemię,
albo byś zapalił się wstydem.
Tymczasem zauważ:
ja mogę iść do mego kolegi księdza,
wyznać grzechy, żałować za nie
i poprosić: Proszę Cię, Ojcze,
o rozgrzeszenie.

Zobacz, jaki Bóg Miłosierny.
Tylko Bóg odpuszcza grzechy,
ale dla mnie, dla nas
czyni to przez posługę Kościoła,
przez księdza, przeze mnie,
który tak samo żebrzę
o przebaczenie.

To co trzeba zrobić,
aby Pan Bóg przebaczył mi grzechy?

W katechizmie są warunki
sakramentu pokuty:
rachunek sumienia,
żal za grzechy i postanowienie poprawy,
spowiedź,
zadośćuczynienie.

Grzesiek, tylko błagam,
zrób ty raz porządnie
rachunek sumienia.
Zobacz, co w tobie dobre,
a co złe.
Rozbeczysz się.

To dobrze.
Nie lubię spowiedzi na zimno.

Nie usprawiedliwiaj się.
Oskarżaj się.
Bóg ci przebaczy.
Ksiądz rozgrzeszy.
Zobaczysz, jaka to radość.
Pamiętaj tylko,
że zostało jeszcze zadośćuczynienie.
Tego chrześcijanie nie robią,
nie pracują nad sobą.
Dlatego spowiadają się,
a nie stają się lepsi.

Popatrz na Magdalenę.
Ta to oszalała ze szczęścia,
bo jej wszystko przebaczył.
Wiesz, co wyrabiała
po zmartwychwstaniu Pana Jezusa.
- Rabbuni, Nauczycielu Kochany!
- Nie dotykaj Mnie!
Jeszcze nie wstąpiłem do Ojca.

Księże,
wyspowiada mnie ksiądz?

Nie, Grzesiek,
idź do kogoś innego.
Będziesz się mnie krępował.

Nie.
Niech mnie ksiądz nie odrzuca.

Grześku, jeśli masz tyle odwagi
i zaufania, to przyjdź,
gdy będziesz gotów.

Z Bogiem.

15. Czy kochać się to grzech?

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
myślałem, że już wyrosłeś
z tego pytania.

Najpierw to musimy
sobie ustalić, o co ci chodzi.
Wszystkie dziewczyny
w pierwszej gimnazjalnej pytają:
Proszę księdza,
czy wolno się całować?
Potem już nie pytają.

Co to znaczy kochać?

Przecież sam już mi tłumaczyłeś,
że najpiękniejsza jest miłość,
że Bóg jest Miłością.
Całe życie ci tłumaczę,
że gdybym mówił językami
ludzi i aniołów,
gdybym posiadł wszelką wiedzę,
gdybym spalił się z gorliwości,
a nie potrafiłbym kochać, to...
.

Tym jestem podobny do Stwórcy,
że potrafię kochać.
Na tyle jestem człowiekiem,
na ile kocham.

Tylko podejrzewam Cię, Grześku,
że tobie chodzi o coś innego.
Ta gimnazjalistka
też nie miała wątpliwości,
że gdy mama ją całuje,
gdy ona całuję tatę,
gdy dziękuję koledze,
bo mi pomógł bezinteresownie,
to jest coś cudownie pięknego.

Ty też wiesz, boś uczony Rebe,
że nie ma większej miłości
nad tę, gdy ktoś życie swoje
oddaje za przyjaciół.

Oddać komuś swoje życie,
siebie - to miłość.
Popatrz na taką u rodziców,
na tych, co tracą swoje życie,
aby pomóc innym,
na tych, co oddali swoje życie,
abyśmy my mogli żyć
i abyśmy byli wolni.

Powiedz mi, czy chodzi ci
o przeżycie takiej bezinteresownej
miłości,
czy chcesz współżyć z dziewczyną
i pytasz się, czy to grzech?
Tak, bo to jest egoizm,
to jest zaspokojenie twojej
męskiej pożądliwości.
Wtedy ci się wydaje
i kłamiesz dziewczynie,
że ją kochasz,
a ty kochasz siebie
i ją chcesz mieć dla siebie.

Księże, ale my oboje chcemy.

No, to są dwa grzechy.
Dwoje egoistów chce sobie
zrobić dobrze.
Tego nie nazywaj kochaniem.

Mam czasem takie spowiedzi
i takie wyznania:
- Kochałem się ze swoją dziewczyną.
No, to pięknie!
Błogosławię wam.
Ale ja muszę się żenić,
bo ona jest w ciąży.

Czasem ładniej spowiadają się
ci emocjonalnie niedorośli:
- Brzydko się bawiłem.
No i co?
- Muszę się żenić,
bo ona ma dziecko.
A ty nie masz?

Widzisz, jakie to kochanie
niedorosłe i głupie.

Ale można się zabezpieczyć,
żeby nie było dziecka.

Jesteś geniusz.

A do miłości trzeba dorosnąć.
W miłości trzeba być odpowiedzialnym
za drugiego człowieka.
Miłość to nie tylko seks.
Miłość to ofiara, krzyż,
cierpienie, ale i radość.
Miłość ofiarą, krzyżami
się mierzy.

Grzegorz,
to trudne i piękne.
Gdy będziesz naprawdę kochał
i gdy naprawdę będziesz kochany,
to poproś mnie na ślub.
Tylko, żeby was było dwoje.

Grzegorz,
przeczytaj sobie Mickiewicza,
albo zaśpiewaj Grechutę:
Czy to jest miłość,
czy to jest kochanie?

A jeśli kochasz,
to czyń, co chcesz.

16. A ksiądz Zenek się ożenił

Ks. Tymoteusz

Cieszysz się z tego?

Nie, ale się dziwię.

A ja się nie dziwię.

Ksiądz Zenek,
to uczciwy człowiek.
Zgrzeszył.
Uważał, że nie może być nieuczciwy
wobec Boga,
wobec was, wobec Maryli
i wobec siebie.

Ale mam do was i do ciebie żal.
Nadużywaliście go.
Odbieraliście mu czas
i w dzień, i w nocy.
Zenek przestał się modlić.
To wrażliwy i subtelny ksiądz.
Maryla była zbyt narzucająca się
i głupia.

Wtedy zostawialiście księdza samego.
Nie modliliście się za niego.
Nie powiedzieliście ani jemu,
ani Maryli:
Księże, ksiądz jest nasz,
nie Maryli.
Maryla, ksiądz jest nasz,
nie twój.

Grzesiek,
żebyś poznał trochę
księżowskiego życia,
to byś się nie dziwił.

Mówię do was:
Moje Kochane Dzieciaki,
a przecież nie jesteście moje.
Idziecie do domu,
a mnie zostawiacie samego.
Podnoszę was z grzechów,
a kto mnie rozgrzeszy?
Uczyłem cię 12 lat,
a ty przyszedłeś z niewiarą.
Nauczyłem się dla was
lekcji, kazania,
a wy mówicie:
Ale przynudzał.
Dałem wam swoje życie
i tylko was kochałem,
a wyście to podeptali.

Zenek nie dał rady.
Zostawiliście go samego.

Księże, jak mu pomóc?

On nie stracił wiary.
Jest mu ciężko.
On teraz chce być dobrym ojcem
i dobrym mężem.
Chce wynagrodzić Bogu
i ludziom.
Wciąż pyta, czy Pan Bóg
i ludzie mu przebaczą.

Pan Bóg przebaczy.
Ludzie?
Mam wątpliwości.
Ludzie się cieszą
z księżowskiego grzechu.
Sami siebie tym usprawiedliwiają.
Taki święty, a zgrzeszył.

Grzesiu,
chcesz pomóc panu Zenkowi?
On może przystępować
do sakramentów świętych.
Ma dyspensę od Stolicy Apostolskiej.
On przeprosił ludzi w swojej parafii.

Pomódlmy się za niego,
bo mu ciężko.

17. Ja nie będę się żenił

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
Ty mnie straszysz,
czy chcesz mówić coś więcej?
To się nie żeń.
Możesz być furtianem u kapucynów
albo starym kawalerem.

Ksiądz żartuje,
ale ja nie widzę
przyszłości dla rodziny.
Przecież rodzina to niewola.
Zostać samemu to wolność.

Kobietę to ja mogę mieć.
Stoją przy drogach.
Dziecko mogę wziąć z Domu Dziecka.

Nie denerwuj mnie, Grzesiek.
To taki na być sens twego życia?

Jeśli wróciła Ci okruszyna wiary,
to czytaj Księgę Rodzaju.
Mężczyzną i niewiastą
stworzył ich
.
Opuszcza człowiek rodziców.
Dwoje łączy się w jedno ciało,
aby mieli jedno serce,
jedną duszę,
aby miłość ich była rodząca.

Księże, ale gdy patrzę
jak chłopy żonate
gonią za kobietami,
jak mężatki zdradzają mężów,
to nie mam chęci na małżeństwo.

To, że widzisz, że są niewierni
mężowie i niewierne żony,
to nie powód, aby powiedzieć,
że małżeństwo, że rodzina,
to niewola i nieszczęście.

Znajdź taką dziewczynę dobrą
i ty bądź dla niej dobry i mądry,
i będziecie pięknym małżeństwem
i szczęśliwą rodziną.

Słuchaj,
czy wyobrażasz sobie siebie,
że jesteś z Domu Dziecka
i wiesz, że jesteś niechciany,
niekochany
i nie znasz swoich rodziców?

Nie wyobrażam sobie
takiej sytuacji,
bo gdyby tak było,
to bym się powiesił.

Nie,
nie powiesiłbyś się,
bo ci, którzy przeżywają
takie sieroctwo i odrzucenie,
chcą się żenić,
i za mąż wychodzić.
A dlaczego to robisz?
- pytam w rozmowie.
Bo chcę, aby moje dzieci
miały inny los niż ja.

Pytałeś mnie o miłość.
Miłość nie mieszka w kosmosie.
Miłość jest w domu, w rodzinie.
Na bierzmowaniu
rodzice mówią do mnie:
To nasza miłość tak urosła.
Mój Boże!
Jacy oni muszą być szczęśliwi.
A dzieciaki, na znak pokoju,
idą ucałować ręce mamy i taty,
bo od was mamy życie
i wszystko, co mamy.

Grześku,
stary jestem,
ale śni mi się dom,
śni mi się mama i tata,
dziadek kochany i babcia.
Jadę tam często,
bo tam był ktoś,
kto był dobry,
kto kochał.

Pamiętasz nasze opłatki,
nasze wigilie i wieczory kolęd?
Chciałem być z wami,
bo przecież nie mam rodziny,
ani domu.
Mówiłem wam wtedy
wierszyk ks. Twardowskiego:
Czekam na Was najdrożsi
z każdą pierwszą gwiazdką,
z niebem betlejemskim,
co świeci w pudełkach...
Bez Was świeczki gasną
i nie ma żyć dla kogo
.

Grzesiek,
gdy będziesz miał swój dom
i swoją rodzinę,
przyjdę do Was na kolędę.

18. Co jest w życiu najważniejsze?

Ks. Tymoteusz

Zdrówko, Grzesiu, zdrówko!

Niech ksiądz nie żartuje,
ja poważnie pytam.

Grzesiek, przecież Wy cały czas
tak mi życzycie:
Zdrówka, proszę księdza,
bo zdrówko najważniejsze.

Właśnie dlatego dziś wszyscy
mówią o wartościach,
ale mało kto wie,
co to są te wartości.
Są w matematyce
wartości względne, bezwzględne.
Są w fizyce wartości natężenia,
mocy prądu, pola magnetycznego.
Są wartości wymienne.
Są i rzeczy, które są bezcenne.
Trudno je wycenić czy ubezpieczyć.

Są wartości ogólnoludzkie,
są wartości kulturowe, narodowe,
są wartości moralne, etyczne,
religijne.
Wszyscy wyznają zasadę:
Czyń dobrze - zła unikaj.

Dla nas, wierzących w Boga,
ta ogólnoludzka zasada
powiedziana jest pozytywnie
w Dekalogu,
czyli w dziesięciu Bożych przykazaniach.

Księże,
ja to znam
i jako tako zachowuję
je wszystkie od dziecka.

Mówisz jak ewangelijny młodzieniec.
Tylko nie odejdź smutny.

Grześku,
wiem od psychologów osobowości,
że jest w każdym z nas
tak zwana wartość strukturalna,
to znaczy najważniejsza,
taka, wokół której
koncentruje się
całe moje życie.
Po prostu.
Powiedz mi, co jest dla Ciebie
najważniejsze,
powiem Ci, kim jesteś.

Rodzice troszczą się o posag,
o wiano dla swoich dzieci.
Zwykle te posagi ograniczają się
do majątku, do posesji,
domu, samochodu, konta.

Nierzadko dbają rodzice
o wykształcenie, o charakter,
o wiarę swego dziecka.
Mówimy wtedy:
- To jest bogaty człowiek.
albo:
- To jest wartościowy człowiek.

Pan Jezus powiedział
o jednym z apostołów
taki wielki komplement:
To jest prawdziwy Izraelita,
w którym nie ma podstępu.

A po naszemu to tak:
To jest piękny człowiek
szczery, aż przezroczysty,
a wszystko w nim dobre
i myśli, i słowa, i czyny.

Wrócę jeszcze raz
do tego umiłowanego,
nie tylko przeze mnie, tekstu:
Gdybym mówił
językami ludzi i aniołów,
gdybym posiadł wszelką wiedzę,
gdybym wiarę miał taką, co góry przenosi
i dobry był taki, iżbym się spalił z gorliwości,
a miłości bym nie miał,
to jestem jak cymbał brzmiący
albo miedź brzęcząca.

Po prostu,
gdybym nie umiał kochać,
gdybym nie miał serca,
to jestem dzwon,
gad w skorupie,
jamochłon
i mięczak.
Za takiego niewiele dają,
bo to nie ma żadnej wartości.

Grzesiek, więc jak siebie oceniasz?
Co jest dla ciebie najważniejsze?

Tylko mi nie mów:
Zdrówko, proszę księdza,
bo zdrówko najważniejsze.

Chyba Ci zwichrzę czuprynę.

19. Przecież jestem wolny

Ks. Tymoteusz

Masz rację,
tylko to nie znaczy,
że wszystko Ci wolno.

Wszystko mi wolno,
bo Pan Bóg mnie stworzył
do wolności.

Dobrze, że to zapamiętałeś,
ale być demokratą
to znaczy umieć wybierać
między dobrem a złem,
między dobrym a lepszym.
Ty nie nazywaj się demokratą,
tylko anarchistą,
bo chcesz robić, co chcesz.

Więc jak to jest z tą wolnością?
Jestem wolny czy nie?

`
Jesteś wolny.
Możesz wybierać,
możesz decydować.
Zauważ jednak,
od ilu rzeczy jesteś zależny.
Spróbuj zlekceważyć
prawo przyciągania
i stań pod ścianą, gdzie murują.
Może się zdarzyć,
że cegła spadnie Ci na głowę,
bo takie jest prawo grawitacji.

Ty dobrze pływasz,
ale niech nieuk wejdzie
w głęboką wodę, to utonie,
bo cięższy jest niż woda.
Tak tłumaczył stary Archimedes.

Dziś mówimy o uzależnieniu.
Niby głupi proszek,
a odbierze człowiekowi rozum
i uczyni go niewolnikiem.

W parlamencie mówią niektórzy
- Ja jestem posłem niezależnym.
Od kogo ty jesteś niezależny?

Jedni drugim jesteśmy potrzebni.
Niedobrze, jeśli człowiek robi coś
z przymusu.
To bardzo boli.
Nawet najcięższa praca
nie boli, nie jest przykra,
jeśli chcę ją wykonywać,
jeśli ją kocham.

Nie lubię spowiadać
na kartki.
Narzeczeni idą do spowiedzi,
bo muszą mieć podpisaną kartkę.
Wstyd mi,
bo to policyjny system,
ale konieczny,
bo takie cielątka pójdą
do ślubu w grzechu.
Ślub będzie ważny,
ale to nowy grzech - świętokradztwo.

Grzesiek, przypomnij sobie,
czy mama zmuszała cię
do pacierza?
- Nie.
A czy zmuszała Cię,
żebyś szedł do kościoła?
- Nie.
Wiesz, dlaczego?
Bo mama się modliła,
bo mama szła z tatą do kościoła.
To dla ciebie była radość
klękać z nimi do modlitwy,
albo w niedzielę,
trzymając ich za ręce,
w podskokach iść do kościoła.

Wiesz, kto to jest niewolnik?

- Ten, co nie ma swojej woli.

Gorzej, on miał wolę,
ale był zniewolony,
nie był człowiekiem,
nawet nie był psem,
był rzeczą.
Można go było sprzedać, zabić
bez odpowiedzialności.

Straszne.

Nie ma już między wami
Żyda ani Greka,
pana ani niewolnika.
Wszyscy przecież jesteście
dziećmi Ojca.
Powtarzam za tobą.
Nas wszystkich
ku wolności wyzwolił Chrystus.
Nie jesteśmy już niewolnikami,
ale wolnymi,
a jeszcze się okaże,
kim będziemy.

Patrz, Grzesiek,
niby jesteśmy wyzwoleni
i wolni,
a tylu opętanych,
uzależnionych.
Nie mogą myśleć, mówić,
czynić, co chcą,
bo są niewolnikami,
uzależnionymi.

Poczytaj u Reymonta,
co to znaczy służący, parobek.
Chciałbym być służącym
u dobrego pana.

Dlatego lubię to powiedzenie:
Służyć Bogu to królować.

Jam sługa Twój, Panie!
Ty rozerwałeś moje kajdany.

20. Co to są te Wasze tajemnice?

Ks. Tymoteusz

Proszę księdza,
może ksiądz o tym
nie może mówić,
ale ponoć Kościół chowa
jakieś tajemnice.

Chowa, przechowuje,
i to niektóre ze czcią.
Przecież w każdej Mszy świętej,
po Podniesieniu,
mówię całemu Kościołowi:
Oto Wielka Tajemnica Wiary.

I nie mam już większej tajemnicy
nad tę, że nasz chleb i wino
stały się Ciałem i Krwią Pańską.

Jest jeszcze jedna tajemnica,
którą wyznaję przy każdym
żegnaniu się:
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Jeden jest Bóg,
ale jest Bóg Ojciec, Bóg Syn,
i Bóg Duch Święty.
Rozumiesz to?
Ja nie.
Ale wierzę,
bo jedną i drugą tajemnicę
tak wyraźnie objawił mi,
to znaczy powiedział mi o niej,
sam Pan Jezus.

Zapytałeś mnie o to, Grześku,
jakbyś miał obawę,
że o tych tajemnicach ci nie powiem.

Świętego diakona Wawrzyńca
oskarżono o to,
że ma pod opieką skarby Kościoła.
Sędziowie kazali mu:
Pokaż nam te skarby.
Zaprowadził ich do biedoty
miejskiej, którym rozdawał chleb,
bo to była funkcja diakonów,
i powiedział: To są Skarby Kościoła.
Zdenerwowali się panowie sędziowie
i skazali Wawrzyńca na spalenie
na rozżarzonych kratach.

Grześku,
jest jeszcze jedna tajemnica
w kościele - tajemnica spowiedzi.
Spotykasz często,
zwłaszcza przy mostach,
figurkę świętego Jana Nepomucena.
To był ksiądz z Pragi Czeskiej,
który był spowiednikiem królowej Zofii.
Ponieważ nie ujawnił tajemnicy spowiedzi,
porywczy król Wacław Luksemburczyk
kazał go utopić w Wełtawie.
To jest zachowanie tajemnicy spowiedzi.

Są, Grześku, różne tajemnice:
państwowe, międzynarodowe,
rodzinne, sądowe, osobiste,
tajemnica nauki, wiedzy,
ale tajemnice wiary
to są takie prawdy,
o których wyraźnie powiedział mi
Pan Bóg.
Ja takiej prawdy rozumem
ugryźć nie mogę,
ale wierzę, bo to powiedział Pan Bóg.
Wierzę, coś objawił, Boże,
Twe słowo mylić nie może
.

Gdy będę Ci ogłaszał
po Podniesieniu:
Oto Wielka Tajemnica Wiary,
to uklęknij i uwierz,
że to prawda,
iż nasz chleb stał się Ciałem Pańskim.

Nie podejrzewaj mnie,
że mam inny sejf z tajemnicami Kościoła.

21. Nie mogę się pogodzić

Ks. Tymoteusz

Proszę księdza,
gdy patrzę na cierpienie ludzi,
na nieszczęścia wokół nas,
to się buntuję przeciw Bogu
i pytam: Gdzie jesteś, Boże?
A jeśli jesteś,
dlaczego dopuszczasz
klęski, nieszczęścia i cierpienia?

Grześku,
to dla mnie
bardzo trudne pytanie.
Sam stawiam sobie wciąż pytanie:
Skąd się wzięło zło na świecie?
Przecież Pan Bóg uczynił
wszystko dobrze.

Nie dziwię się ludziom,
którzy przeżyli wojny, obozy,
nieszczęścia, klęski, choroby,
że buntują się przeciw Bogu
albo tracą wiarę.

Jedno wiem,
że zło nie pochodzi od Boga.
Czasem ludzie ludziom
zgotowali ten los.

Patrzyłem na powódź.
Patrzyłem na pożar.
Znam rodzinę,
w której leżą dwie dziewczyny.
Nie chodzą od urodzenia.
Mają już blisko 20 lat.
Rodzice nie chcą oddać ich
do domu opieki.

Bywam często w domach,
gdzie są dzieci upośledzone.
I wtedy wydaje mi się,
że trochę wiem,
dlaczego jest cierpienie.

Byłem z niewidomą Ewą
na koncercie.
Jaka ona była szczęśliwa.
Zazdrościłem jej.
Ona to wszystko widziała.
Ona każdy dźwięk czuła.
Ona była w innym świecie.
Kto z nas był szczęśliwy?
Ona czy ja?
Pewnie ona.

Gdy widziałem siostry,
panie, panów posługujących
przy chorych,
to myślałem sobie:
skąd oni mają tyle
dobroci, cierpliwości?

Patrzyłem, jak ludzie
dzielą się z powodzianami
nawet swoją biedą.
Odpowiadam sobie - patrz,
ile dobroci rodzi się w nieszczęściu.
Może nieszczęścia i cierpienia
są po to, abyśmy byli lepsi?

Grześku,
przeżyłem kiedyś
przykrą scenę
podczas wizyty u chorego.
Facet umierał na raka,
bardzo cierpiał,
a ja, świeżo wyświęcony ksiądz,
powiedziałem mu
wyuczoną formułkę:
Pewnie Pan Bóg cię kocha,
skoro dał ci cierpienie.
Myślałem, że mnie podrapie
albo opluje.

Jak to trudno stanąć
przy krzyżu.
Jeszcze trudniej wziąć krzyż.
Boję się krzyża.
Za ciężki, za trudny.
Omijam go.

To trzeba być bardzo dorosłym,
aby wziąć krzyż
i wstępować w ślady Chrystusa.

Grześku,
czemu my nie stawiamy
sobie pytania:
Dlaczego cierpiał Chrystus?
Ja wiem.
Aby przez mękę
i śmierć na krzyżu
świat odkupić.

To aż za taką cenę?

Aż za taką.

Przeżyj kiedyś, z medytacją,
drugą stację Drogi Krzyżowej.

Jezu, Ty wyciągasz ręce
po krzyż?

W tym świecie, po grzechu
musi być krzyż,
musi być cierpienie,
aby lepszym stawał się świat.

To bardzo trudne,
ale mówię za Siostrami z Lasek:
Przez krzyż - do nieba.

22. Ale wy śmieszni jesteście

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
o kim tak mówisz?

- O was starszych.

Dlaczego?

Patrzyłem na Was 11 listopada.
Nosicie sztandarki,
gracie sobie smutne marsze,
chodzicie do Marszałka,
popłaczecie sobie.
Przypną Wam
jeszcze jeden medal,
ksiądz wszystko poświęci
i koniec.
Dla mnie to wszystko
jest śmieszne.

Oj, Grzesiek.
Może to dla ciebie śmieszne.
Ty nie przeżyłeś wojny,
tułaczki, Sybiru, Katynia,
Monte Cassino, Tobruku.

Ty nie przeżyłeś Cudu nad Wisłą,
Powstania Warszawskiego.
Dla ciebie jesteśmy śmieszni,
ale gdy ktoś z rodziny
zginął w Katyniu, w łagrach,
w obozach, poległ na wojnie,
to człowiek chodzi jak błędny
i szuka, i płacze, i śpiewa,
bo kocha.
W pole wyjdź pewnego ranka,
na kłos żyta rękę włóż
i ucałuj jak kochanka;
ja żyć będę w kłosach zbóż.

Pójdź kiedyś na wojskowy cmentarz
na Powązkach, w Palmirach;
zobaczysz, że tam są twoi rówieśnicy.
Zginęli, a tak chcieli żyć.
Zginęli, bo chcieli być wolni.

Poczytaj wiersze Krzysia Baczyńskiego.
Jego Basia była w ciąży.
Zginęli oboje.

To aż tak?

Tak, Grześku!
Ja też myślę o Was.
Ale wy biedni jesteście,
bo gdy my za nimi płaczemy,
wy pijecie piwo.
Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść.
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi na straży
I wy winniście im cześć.

Nie chcę, Grześku,
abyście przeżyli dni złe.
Niech Wam niebo będzie łaskawe.
Ale czy będziesz kiedyś wiedział
ile kosztuje wolność?
Czy będziesz kiedyś wiedział,
co to jest miłość do Ojczyzny?

Gdy przyjdą nowe czasy
i miasta zastawią nam
hipermarketami,
gdy poprowadzą nam drogi
przez cmentarze...
Grzesiu,
zostawcie święte kamienie.
One kiedyś wołać będą:
Wolność krzyżami się mierzy.
Miłość mocniejsza jest od śmierci.

Gdybym zapomniał, Ciebie,
Ojczyzno moja,
moje Święte Jeruzalem,
Niech przywrze język
do mego podniebienia,
niech uschnie moja prawica,

A Ty, Boże, na niebie
zapomnij o mnie!

Amen, za Was
i za siebie.

23. Najtrudniej to przebaczyć

Ks. Tymoteusz

Masz rację, Grześku,
to bardzo trudno,
ale nosić w sercu nienawiść,
to jeszcze trudniej.

Wszystko w Ewangeliach Jezusowych
jest ładne, szlachetne, do przyjęcia,
ale zdania Pana Jezusa
o przebaczeniu są nie do wzięcia.

Uderzy cię ktoś w prawy policzek,
nadstaw mu lewy.
Zabierze ci ktoś płaszcz,
oddaj mu i suknię.
Błogosławcie sobie, a nie złorzeczcie.
Zło dobrem zwyciężajcie.
Tak jak wy przebaczacie,
tak i Ojciec niebieski wam przebaczy.
Po tym poznają, że jesteście moimi,
jeśli miłość mieć będziecie
jedni ku drugim.
Miłujcie nawet nieprzyjaciół.

O Boże, to za dużo naraz.

Zauważ, że ani nienawiść,
ani zemsta
nie rozwiązują sprawy.
Można być sprawiedliwym
i według zasady starych
odmierzać sprawiedliwość:
oko za oko, ząb za ząb.

I co z tego?
Zamiast jednego zła są dwa.
Pan Jezus na głowie stawia
tę zasadę sprawiedliwości.
Jeśli sprawiedliwość wasza
nie będzie obfitowała,
nie wejdziecie do Królestwa
.

O co to chodzi?
Obfitością sprawiedliwości jest miłość?

Chcesz trochę nauczyć się
przebaczania?
Przeczytaj jeszcze raz
opis sceny kamienowania
kobiety cudzołożnej.

Ludzie, gdy zobaczą twój grzech,
bardzo się cieszą
i według sprawiedliwości
wyprowadzą cię przed kościół.
Chwycą kamienie
i będą chcieli zabić
- zgodnie z prawem.

Jezus stanął pośrodku,
pisał palcem po ziemi.
Potem powiedział:
Kto z was jest bez grzechu,
niech rzuci w nią kamieniem
.

Cisza.
Odeszli wszyscy.

Nikt cię nie potępił?
Nie, ale co Ty ze mną zrobisz?
I Ja cię nie potępiam.
Idź do domu,
więcej nie grzesz!

Magdalena oszaleje z miłości.
Zobaczysz to
na uczcie u Szymona,
pod krzyżem
i po zmartwychwstaniu.
Rabbuni!

Pierwsi męczennicy
nie mieli wątpliwości, jak umierać.
Powtarzali Chrystusowe
Ojcze, przebacz im,
bo nie wiedzą, co czynią
.
Tak modli się diakon Szczepan,
Wawrzyniec,
tak przebacza Prymas Tysiąclecia,
tak Ojciec Święty przebacza Alemu Agcy.

Zobacz na filmie Quo Vadis
scenę Chilona z Glaukiem.
Glauku, w imię Chrystusa,
przebacz!
- Przebaczam
.

Przeczytaj w Krzyżakach,
jak Jurand przebacza Zygfrydowi.

Przeciwnik odbiera to,
jakby mu ktoś rozżarzone węgle
rzucił na głowę.
Albo przyjmie z żalem przebaczenie
i się nawróci,
albo się powiesi.

Taki jest ten świat, Grześku.
Albo człowiek będzie człowiekowi
bratem,
albo się pozabijamy
i będzie koniec.

Nie bój się!
Przebaczenie większe jest od zła.
Miłość mocniejszą jest od nienawiści,
a przecież jest jeszcze
Miłosierdzie.

Jezus, ufam Tobie!

24. Księża też lubią pieniądze

Ks. Tymoteusz

Złośliwy jesteś, Grzesiek,
ale masz rację.
Lubię mieć pieniądze.
Mam tylko kłopot.
Tyle jest potrzeb.
Jak je mądrze wydać?

Panuje w Kościele zwyczaj,
że o seksie i o pieniądzach
nie mówi się głośno,
bo to wstydliwa rzecz.

A Pan Jezus
mówił spokojnie o pieniądzach.
Pozyskujcie sobie przyjaciół mamoną.
Pochwalił urzędnika oszusta.
Weź swój zapis i napisz 50,
zamiast 100.
Synowie tego świata roztropniejsi
są w tym
niż synowie światłości
.

Trzeba płacić podatki?
Pokażcie mi monetę czynszową.
Czyj tu jest wizerunek i napis?
Cesarza.
Więc oddajcie cesarzowi,
co cesarskie,
a co Boże, oddajcie Bogu
.

My jesteśmy nieuczciwi
i wobec cesarza, i wobec Boga.
Dlatego u nas bieda.
Pierzemy brudne pieniądze.
Pieniądz jest czysty,
jest moralnie obojętny,
a ręce przekupnego człowieka,
złodzieja, rozbójnika, oszusta
są brudne, czasem zakrwawione.

Proszą mnie czasem,
abym poświęcił nowy bank.
Jak to robić?
Normalnie.
Tam przyniosą ludzie
swoje oszczędności,
aby je pomnożyć,
bo tak kazał Pan Jezus,
rozdając talenty.

Tam pracują ludzie
i jak muszą być mocni,
że obracają taką ilością pieniędzy
i żaden im się nie przyklei.
Za nich i z nimi się modlę,
aby bogaci potrafili
dzielić się z biednymi,
aby ludzie byli uczciwi.

A ty mówisz, Grześku,
że ja za chodzenie z tacą,
nie pójdę do nieba.
Ty jesteś nieuczciwy,
bo masz 17 lat
i jeszcze nic mi na tacę
nie dałeś.

- Bo nie mam.

Masz, bo pijesz piwo.

- A to za moje.

- Nie za Twoje,
za pieniądze rodziców.
Ja nie powiem,
Ty wiesz, za czyje pieniądze
byłeś z nami na wakacjach.

Dziwne jest to zdanie:
Łatwiej jest dawać,
aniżeli brać.

Spróbuj,
bo ja to wiem.
Jeśli chcę mieć trochę pieniędzy,
to trzeba dać
- choćby świętemu Antoniemu
dla biednych.
Zaraz Pan Bóg pomnoży.

Święci to mieli dobrze:
Nic nie mieli,
a posiadali wszystko.

25. Jacy wy jesteście

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
byłem z Wami
na spotkaniu z Ojcem Świętym
w Częstochowie.
Byłem z Wami na Tor Vergata
w Rzymie,
obserwowałem Was w Paryżu.

Serce rośnie patrząc na Was.
Jak Wy umiecie słuchać Papieża.
Koncertem był Wasz dialog
w Wadowicach.

Ojciec Święty
nie szczędzi Wam komplementów:
Jesteście wiosną Kościoła.
Jesteście nadzieją świata.
Jesteście stróżami poranka.

Ale mówi też do Was zdania,
które są wymaganiem:
Nie lękajcie się!
Miłość zbawia świat.
Służba Chrystusowi
jest wolnością.
Otwórzcie się na doświadczenie
miłości Chrystusa.

Wy też nie jesteście
skąpi w komplementach
dla Ojca Świętego.

Kochamy Cię!
Zostań z nami!
Jesteś naszą młodością!
Zdradź nam sekret niepojęty,
jak być młodym,
Ojcze Święty!

Czasem myślę, żeście poszaleli,
że jesteście oszołomy.
Kocham Was takich.
Zazdroszczę Wam
- z radości tańczycie,
drzecie się, płaczecie.

Kocham Was,
moje pielgrzymkowe dzieciaki.
Patrzę i płaczę,
gapię się i podziwiam,
słyszę i uszom nie wierzę.

A Wy, bez wygód,
słońcem spaleni, z bąblami,
zmęczeni, głodni, niewyspani,
idziecie, żeby przez chwilę
przejść na kolanach
przy Matce Bożej.

To trzeba bardzo kochać!

Lubię mówić do Was rekolekcje.
Czuję, co przeżywasz tam, pod żebrami.
Widzę wszystko w Twoich oczach.
Płaczę z tobą przy spowiedzi.
Cieszę się Twoją Komunią świętą.

Lubię, gdy jesteście zakochani,
a już rozum mi staje,
gdy mówisz:
Ale ja jej nie dotknąłem.
Rozumiem Cię
i za to więcej Cię szanuję,
cenię i kocham.

Tak mi szybko czas ucieka,
gdy jestem z wizytą w szkole.
Buzię otwieram, gdy mi
recytujecie Herberta, Norwida,
Twardowskiego, Baczyńskiego.
To Wy to czytacie?
I umiecie to na pamięć?
Patrzę, jak tańczycie,
Słucham Waszych śpiewów
i Waszego grania.
Cieszy mnie to wszystko.

Byłoby wszystko pięknie,
ale wracając z wizytacji,
wieczorem w sobotę,
widzę te same dzieciaki,
a ich zachowanie jest jednoznaczne.

Widzę wieczorem tych
pijanych, palących, ćpających,
wąchających.
Widzę Was na koncercie satanisty,
na Przystanku Woodstock, na prywatkach,
gdzie chodzi tylko o Krok.

Czy to są ci z pielgrzymek,
z wizyt papieskich, i z rekolekcji?

Tak, ci sami.

To kiedy Wy jesteście prawdziwi?
Jacy Wy naprawdę jesteście?

Nijacy?

26. Bodajś cudze dzieci uczył

Ks. Tymoteusz

Gdy przyglądam się nauczycielom,
to wydaje mi się,
że dosięgnęło ich to życzenie.
To straszna robota
- uczyć czyjeś dzieci.

Grzesiek,
skąd Ci przyszło do głowy
takie przekonanie?
Jestem zupełnie innego zdania.

Zawsze będę twierdził,
że nauczyciel
to nie tylko zawód,
to powołanie.
Kto by wytrzymał w takiej pracy
za marne wynagrodzenie?
Podziwiam nauczycieli.
To przecież każdy z nich
mówi setki razy dziennie:
Proszę o spokój!
A oni i tak swoje.

Jakie to trzeba mieć oczy,
aby poprawić tysiące błędów,
a samemu nie robić błędów.
Jakie trzeba mieć grube nerwy,
aby nie puściły,
a jeszcze bez względu
na moje zgryzoty,
trzeba się do dzieci uśmiechać,
być miłym,
bo dzieci mają do tego prawo.

Gdy przeżywam wizyty w szkole,
to grzeczni dyrektorzy
przy powitaniu mówią mi,
że w naszej kadrze jest
tylu doktorów, tylu magistrów,
taki jest poziom nauczycieli,
a wszyscy po psychologii, pedagogice.
Ja zaś czekam, czy pan dyrektor
powie mi,
że jest tu jeden nauczyciel,
który kocha dzieci.

Spostrzegam wśród dzieci
biedę, nikt ich nie kocha,
wszyscy krzyczą:
w domu, w kościele, w szkole.

Ja też pamiętam.
Jeśli pani nie zauważyła, że jestem,
jeśli nie postawiła piątki,
jeśli nie przytuliła,
to był zmarnowany, kiepski dzień.

Jeszcze coś.
U nas na wsi,
tylko jedna była pani.
To nasza pani.
Tylko nauczycielka była pani.
Czy kiedyś to przekonanie wróci?

Wszyscy płaczą, że nauczyciele
nie mają autorytetu.
Nie dziwcie się.
Przeszło 50 lat na to pracowaliśmy.
Pani mówiła inaczej,
ksiądz mówił inaczej,
a w domu mówili jeszcze inaczej.

Przy takim roztrojeniu,
mógł urosnąć człowiek
z sumieniem, z charakterem?
Nie!
Ja to widzę w zachowaniach
nas, Polaków.

Patrzę na moich nauczycieli.
To oni rośli w trudnych czasach.
Oni nie mieli religii.
Cóż ja od nich mogę wymagać?
Jest wśród nich wielu mądrych,
szlachetnych, dobrych pedagogów.

Ale ja wciąż uciekam myślą
do tych moich,
bo mi byli i matką, i ojcem.
Do szkoły mojej Alma Mater
- mojej Matki Karmicielki.

Nie ma już mojej szkoły.
Odeszła razem z nami.
Dziś jest tam piękna szkoła
z komputerami, z salą gimnastyczną,
a ja, gdy wchodzę do mojej szkoły,
klękam i próg całuję,
patrzę na krzyż,
na dzieci, które się uśmiechają
i nie poznaję, czy to są z mojej wsi,
czy z dużego miasta?

Wiesz, Grzesiek, dlaczego tak jest?
Bo szkoła stoi osobowością nauczyciela.
Nie będzie reformy w edukacji,
jeśli nie zrobią tego nauczyciele.

Gdybym tak miał
siłaczkę,
nauczyciela z tajnych kompletów,
i prefekta ks. Wojtka,
to bym odmienił oblicze szkoły.
Szkoła byłaby
radosna, przyjazna i kochana.

A do nauczycieli przyjdą kiedyś
dzieciaki, co dobrze urosną
i powiedzą:
Dziękuję, że Pani była moją Panią.

Tak, Grześku.

27. Nie za dużo Tej Matki Boskiej?

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
o co Ci chodzi?

Bo tyle tych pielgrzymek,
nawiedzeń, nabożeństw,
że nie mogę się połapać.
Nawet w kościele
to Pana Jezusa nie widać,
za to pełno Matki Boskiej.

Profan jesteś.
Co ja Ci będę tłumaczył.
Wiem, jak bardzo kocha Cię
Twoja mama.
Ty też nosisz jej zdjęcie
w dowodzie - widziałem.
Jak chcesz coś z tatą załatwić,
to urabiasz mamę.
Najlepiej, żeby to ona powiedziała.

To przenieś to wszystko
na polską religijność.
Wierzymy w Boga,
ale przecież lepiej to powiedzieć
Matce Bożej.
Jej Bóg niczego nie odmówi,
bo Ona jest Matką Bożą.
Z Niej Bóg wziął ciało
i stał się Człowiekiem.
Ona jest Bogarodzicą.

A to pieśń ojców.
To pierwszy hymn naszego Narodu.
To Ją, król Jan Kazimierz,
w czasie potopu, ogłosił Królową.
Ciebie za Matkę i Królową
mojego Narodu obieram
.

To do Niej woła Mickiewicz:
Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy
i w Ostrej świecisz Bramie...
tak nas powrócisz... na Ojczyzny łono
.

Gdy w Ojczyźnie, w czasie okupacji
zgasły wszystkie gwiazdy,
Ona była łączniczką, sanitariuszką
u chłopców z lasu.
Nasza Pieta w Katyniu, Miednoje
i w Powstaniu Warszawskim.

A po 45 roku,
kiedy przyszła największa niewola,
i największe zagrożenie
- wyrwać wiarę z duszy narodu,
gdy Prymas w więzieniu,
procesy i więzienia księży,
a przecież zbliżało się Tysiąclecie
Chrztu Polski,
kto nas przygotuje?

Ona zeszła z ołtarzy
bez koron i berła,
szła jak Pątniczka
i pytała każdego z Polaków:
Czy ty pamiętasz,
czyim jesteś dzieckiem?
Czy pamiętasz modlitwę,
której Cię uczyłam?
Zrobiła rachunek sumienia
całemu Narodowi,
a Naród Jej śpiewał:
Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie,
pamiętam,
czuwam!

Maryjo, Królowo Polski,
ślubujemy!

Musiały pęknąć kraty.
Bóg nam dał Papieża Polaka.
Zwycięstwo było Jej zwycięstwem.

Nie dziw się, Grześku,
że my jesteśmy tacy chorzy
na temat Matki Bożej,
ale to dobra choroba,
to tylko serdeczne
do Matki wołanie.

Zobaczysz,
jeszcze świat powie kiedyś:
Vivat Polonus,
unus defensor Mariae!

Jeszcze Naród zobaczy,
że tylko Ona jest tu Królową.

Matko Boska,
to na co czekasz?
Teraz okaż, że jesteś Matką!

28. Jakie życie, taka śmierć

Ks. Tymoteusz

Księże, boję się śmierci.

Grześku, ja też.

Boję się tego, że będzie boleć,
że będzie ciemno
i że będę sam.

Modlę się, aby Bóg mnie zachował
od nagłej, a niespodzianej śmierci.
Czasem myślę
- a może lepiej tak
umrzeć nagle,
krótko, bez bólu?
Nie, nie chcę tak.
Chcę jeszcze ludziom powiedzieć:
Przepraszam Was.
Dziękuję Wam.
I powiedzieć jeszcze:
Jezu, ufam Tobie!

Niech się ksiądz nie boi.
Teraz znieczulą,
nie dadzą cierpieć.
Będzie eutanazja.

Grzesiek,
chcesz mnie zdenerwować?
Nie zabijajcie mnie bezboleśnie!

Ty, Grzesiek,
nie byłeś przy czyjejś śmierci.
Ja byłem wiele razy.
Dziwne jest to odchodzenie.
Lekarze to wiedzą,
kiedy będzie śmierć.
Monitor pokazuje
pracę serca, płuc.
A ostatnie pytanie jak zwykle:
Księże, czy Pan Bóg
mi wszystko przebaczył?
- Tak,
bądź spokojny.

A kiedy już nic nie boli,
zamyka człowiek oczy,
jakby z kimś mówił,
jakby ktoś po niego wyszedł.
Opadła ręka
i jakby się uśmiechnął.

Ksiądz naprawdę boi się śmierci?

Boję się.
Choć wszystko sobie wytłumaczyłem.
Wiem, że wszyscy, narodzeni z matki,
musimy umrzeć,
bośmy z ziemi wzięci
i do ziemi wrócimy.
Ale nie wszystek umieram.
Przecież noszę w sobie
tchnienie Stwórcy.

Gdybym nie wierzył
słowom Chrystusa
i nie miał nadziei,
to bym nie chciał żyć.

A co księdzu pomaga Chrystus?

Idę do Ojca,
aby przygotować Wam miejsce.
Nikt nie przychodzi do Ojca,
jak tylko przeze Mnie.
Przyjdę do was powtórnie
i zabiorę was do siebie,
abyście byli tam,
gdzie Ja jestem.
W domu Ojca mego
jest mieszkań wiele.
Gdyby tak nie było,
to bym wam powiedział.

Słyszysz łotrze?
To mnie pomaga Chrystus,
żebym nie rozpaczał,
nie drżał, nie mazał się.

Tam ja mam pałac,
tam poza górami...

To nie kończy się wszystko
śmiercią, trumną, pogrzebem
i grobem.
To się dopiero wszystko zacznie.

Tylko co ja powiem,
gdy otworzę oczy
i zobaczę Chrystusa?

Uczę się, ale nie wiem.
Żebym zdążył załatwić
wszystkie rzeczy
z ludźmi i z Bogiem,
bo jakie życie, taka śmierć.

29. Ludzie schnąć będą ze strachu

Ks. Tymoteusz

Księże, tak pamiętam to zdanie
z opisu końca świata.
Wiemy, że koniec świata będzie,
nie wiemy tylko, kiedy.
Tak mi ksiądz tłumaczył.

No i co,
przestraszyłeś się?

Nie, księże, bez żartów.
Od 11 września
chyba coś się stało,
co zmieniło nasze myślenie.

Tamci Amerykanie,
którzy nie widzieli wojny,
którzy byli pyszni bogactwem,
mocni demokracją
i wierzyli CIA i FBI,
padli na kolana,
bo ktoś zbrodnią,
tak ich upokorzył.

Grzesiek, nie wracaj do tego!
Tam został największy grób świata.

Potem chęć odwetu, zemsta,
zginą tysiące ludzi,
ale to dopiero początek.
Zobacz, co się dzieje.

Wykupili Amerykanie
wszystkie maski gazowe,
skafandry ochronne.

To jeszcze nie koniec.
W szkole dzieciaki
piszą wierszyki,
bawią się w Bin Ladena.
Dzieciak terroryzuje szkołę.
Ludzie boją się listu,
bo może być z wąglikiem,
boją się wejść do autobusu,
bo może być bomba,
nie polecą samolotem,
bo może być porwany,
wszędzie może być bomba
- w szpitalu, na stadionie,
w kościele.
Strach!!!
A to jest terror.

Od 11 września
nie ma już potęgi
na Zachodzie ani na Wschodzie.
Zapanował terror.
Teraz organizują się,
konferują, jednoczą,
szukają zemsty, bombardują.
Mnoży się zło.
Wzrasta nienawiść.

Za późno!
Nikt nie zauważył
wielomilionowej potęgi
świata Arabów.
Musieli się upomnieć,
w sposób straszny pokazać
mocarnym, bogatym i mądrym:
Jesteśmy!
Wypowiadamy świętą wojnę
Niewiernym.

O Boże!
A myśmy o nich mówili
poganie, niewierni.

To dopiero początek.
A co dalej?
Trzeba nam Franciszka,
co pójdzie do Talibów
i pomówi z Bin Ladenem.

Przecież wystarczy
przełamać się chlebem,
aby stała się komunia.
Tylko my jeszcze mieszamy
Pana Boga do wojny,
a przecież Jeden jest
i jest tylko Miłością.
On potęgę okazuje
przez Miłosierdzie.

A myśmy się zlękli.
Bojaźliwi jesteśmy
i małej wiary.

Przyjdź, Panie Jezu! Amen.

30. Dlaczego jesteś przysmut?

Ks. Tymoteusz

To mam się ciągle śmiać
jak głupi do sera?

Nie, Grześku,
tylko niepokoją mnie
ludzie młodzi, a smutni.

Przychodzą do kancelarii
ludzie młodzi,
nawet do rzeczy.
Pytam:
Czym mogę, Państwu, służyć?
Chcieliśmy wziąć ślub.
Radosna to wiadomość.
Ale ten pan młody
patrzy na sufit,
patrzy na podłogę.
Co Ci jest?

Wiem, to jest grzeszysko,
które czyni człowiekowi niepokój.
Oni nie są szczęśliwi,
bo oni muszą brać ślub.

Grzesiek,
wiesz, jak ja lubię
błogosławić młodym,
którzy zawierają ślub.
Wiesz też,
jak bardzo boję się ślubów,
które muszą być.
Chcesz ty ją wziąć za żonę?
Muszę, bo jest w ciąży.
Jak musisz, to pod przymusem
nie ma sakramentu.

Ona płacze, bo co ludzie powiedzą.
Córa, nie płacz.
Urodzisz dziecko,
będziesz mamą.
Jeśli on okaże się być
dobrym mężem
i troskliwym ojcem,
weźmiecie ślub
i będziecie szczęśliwą rodziną.

Wtedy jeszcze teściowa
wkracza w akcję.
To ksiądz dzieci od wiary odpędza!
Mama, teraz jesteś taka
czuła rzymskokatoliczka?

Proszę księdza,
to tacy we troje
nie mogą wziąć ślubu?

Grześku, mogą,
ale to chłopak musi być
dorosły i odpowiedzialny.
Tak, jestem ojcem,
biorę odpowiedzialność
za dziecko i za jego matkę.
Kocham ją tym więcej!

Tak, są tacy.
Wtedy wiem, że się cieszą
i nie muszą brać ślubu,
ale chcą.
Grzech jest sprawą spowiedzi,
a oni są szczęśliwi.

Z tym uśmiechem,
Grześku, to nie takie proste.
Czasem ludzie mają taki
wyreżyserowany uśmiech.
Widać, że to sztuczne,
zawodowe, aż śmieszne,
ale są też radośni.
To w oczach błyska radość.
Cały człowiek jest radosny.
Sama radość.
Lubię takich,
to są piękni ludzie.

Nie pomyl, Grześku,
radości ze śmiechem.
Przecież można się cieszyć
przez łzy,
a diabeł też się śmieje.

Uśmiechnij się, tak od serca,
z radości.
Tak się uśmiecha człowiek
po spowiedzi.
Chodząc z grzechem,
spuszcza człowiek głowę,
nie patrzy ludziom w oczy
i jest przysmutem.

31. Mam kłopot z Komunią

Ks. Tymoteusz

Dlaczego?

- Bo nie wiem,
czy mogę przystąpić.

Jak to nie wiesz?
Nie wierzysz,
że to Ciało i Krew Pańska,
czy boisz się, bo masz grzech?

Przeczytaj sobie czasem, spokojnie,
szósty rozdział Ewangelii św. Jana.
Pan Jezus wiedział,
że my, ludzie szkiełka i oka,
będziemy mieć kłopot
z tą Tajemnicą.

Streszczę Ci tamte wydarzenia.
Za Panem Jezusem
szedł od kilku dni
tłum ludzi
Żal mi was,
bo tak długo trwacie przy Mnie
i jesteście głodni.

Byli bardzo głodni.

Roztropni Apostołowie
podpowiadali Panu Jezusowi:
Panie, roześlij ich do domów,
bo niektórzy są z daleka
i ustaną Ci w drodze.

Pan Jezus litościwym Apostołom
powiedział:
Dajcie wy im jeść.
Andrzej, mocny w rachunkach,
zawołał:
Panie, ile to trzeba pieniędzy,
aby każdy otrzymał
chociaż kromkę chleba?

Filip odpowiedział bez przekonania:
Jest tu jeden chłopiec,
który ma jeszcze pięć chlebów
i dwie ryby,
ale co to jest na tak wielu.

Wystarczy!
Każcie ludziom usiąść.

Ludzie usiedli gromadami.
Pan Jezus łamał chleb,
modlił się
i rozdawał uczniom,
a ci rozdawali ludziom.
I ryby, ile kto chciał.
Najedli się wszyscy.
Tylko brzydko jedli.
Pan Jezus kazał zebrać ułomki
i zebrali dwanaście koszów ułomków.

Zobaczyli, że to był cud.
Chcieli Pana Jezusa obwołać królem.
On odszedł na miejsce
samotne i modlił się.

Tej nocy szedł po morzu.
Poznał Go Piotr.
Wybiegł z łódki
i szedł do Pana Jezusa.
Zaczął tonąć.
Nauczyciel uczynił mu wyrzut:
Piotrze, dlaczegoś zwątpił?

Następnego dnia szukali Jezusa
wszyscy, którzy jedli chleb.
Znaleźli Go w Kafarnaum.
A On zapytał ich:
Dlaczego Mnie szukacie?
Czy dlatego, że widzieliście cud,
czy dlatego, że jesteście głodni?

Byli bardzo głodni,
więc z głodnymi
zaczął mówić o chlebie.
Postarajcie się o taki chleb,
abyście się raz najedli
i nie byli głodni.

Panie,
daj nam takiego chleba

- wołali Żydzi.

Ten chleb,
który Ja mam dla was,
zstąpił z nieba.

Pamiętamy, ojcowie nasi,
gdy szli przez pustynię,
też mieli mannę z nieba.

Ja mam dla was inny chleb
Kto będzie pożywał ten chleb,
nie umrze.

Jak to, ojcowie nasi
jedli chleb z nieba
i poumierali.
Skąd Ty miałbyś taki chleb,
co daje nieśmiertelność?

I Pan Jezus mówi ostatnie zdanie:
Ciało moje jest pokarmem,
a Krew moja jest napojem.
Kto pożywa moje Ciało
i pije moją Krew,
ten we Mnie mieszka,
a Ja w nim.

A oni co?

Jak Ty możesz dać nam
Ciało Swoje do jedzenia?
Twarda jest ta mowa.
Nie uwierzyli.
Rozeszli się.

Została gromadka uczniów
i Apostołowie.
Zapytał ich Nauczyciel:
Może i wy chcecie odejść?
Dobrze, że był Piotr:
Panie,
a do kogo my pójdziemy?
Myśmy uwierzyli,
że Ty jesteś Chrystus,
Syn Boga Żywego.
Ty masz słowa życia.

Ty nas nigdy nie okłamałeś!

Grzesiek!
I co ty na to?
Może chcesz odejść?
Nie krępuj się.
Ja nie mam nic więcej
do powiedzenia.

32. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy

Ks. Tymoteusz

Grzesiek, słyszysz to?
Widzisz to?
A wierzysz w to?

No to czemu stoisz.

- Za mało wierzę.
Za mało kocham.
Nie mam odwagi.

To miej jeszcze chwilę cierpliwości,
bo wczoraj zdawało mi się,
żeś uwierzył w to, co
mówił i czynił Pan Jezus.
Od tamtego wydarzenia
upłynął rok.

Idźcie do miasta.
Przy studni spotkacie człowieka,
który będzie dźwigał dzban z wodą.
Powiedzcie mu:
Nauczyciel kazał,
aby w twoim domu
przygotować Mu Paschę
.
I w sali na piętrze
przygotowali wszystko,
jak było zwyczajem:
chleb, wino, misę z soczewicą, wodę.

Tego bowiem wieczoru
Żydzi spożywali baranka
rocznego, odłączonego od stada,
przebitego dwoma kijami,
upieczonego na słońcu.

Na początku wieczerzy
Pan Jezus wstał od stołu,
zdjął płaszcz,
przepasał się prześcieradłem,
wziął miednicę z wodą
i umywał im nogi.

- Panie, Ty mi będziesz nogi umywał?
Nigdy.
- Piotrze, jeśli ci nóg nie umyję,
nie będziesz miał ze Mną
nic wspólnego.
- Panie, to nie tylko nogi,
całego mnie umyj,
żebym tylko był z Tobą.
- Piotrze, kto jest czysty,
wystarczy umyć mu nogi.
Wy jesteście czyści,
ale nie wszyscy!
Jeden z was Mnie zdradzi.
- Kto to jest?
A może to ja, Panie?
- Co masz czynić,
czyń szybciej.

Judasz spożył chleb
i wstąpił w niego diabeł.
A gdy wyszedł, była noc.

(Oj, ten Jan to umiał pisać!)

Jezus wrócił do stołu,
wziął w swoje ręce chleb,
dzięki czynił Ojcu,
łamał i rozdawał uczniom,
mówiąc:
Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje,
które za was i za wielu będzie wydane.

Podobnie nad kielichem:
Bierzcie i pijcie z niego wszyscy.
To jest kielich Krwi mojej,
Nowego i Starego Przymierza,
która za was i za wielu
będzie wylana
na odpuszczenie grzechów.

Ile razy będziecie
spożywać ten chleb
i pić z tego kielicha,
mówcie o Jego śmierci,
aż przyjdzie.

Głosimy śmierć Twoją,
Panie Jezu,
wyznajemy Twoje zmartwychwstanie
i oczekujemy Twego przyjścia w chwale
.

Jeszcze się nie skończyła Msza.
Jeszcze nie było Baranka.
Jutro będzie wyprowadzony
za miasto,
zabiją Go,
upieką na słońcu,
aż zawoła:
Ojcze, w ręce Twoje
oddaję ducha mojego
.
I skonał.
Wykonało się.

Idźcie, ofiara spełniona.

Grześku, wierzysz w to?
Więc bierz i jedz.

Bez Tego Chleba
nie ma Życia.

33. Mówicie innym językiem

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
zawsze tak było.
Pokolenie starszych mówiło
innym językiem niż młodzi.

Zawsze mówili,
że są ciężkie czasy.
A kiedy były lekkie?

Wy jesteście wygodne dranie.
Chcecie,
abym ja, na starość,
uczył się waszego slangu.
Nawet gdybym się nauczył,
to będę wobec was śmieszny.
Przecież nie chodzi o słowa.

Jak ten Święty Franciszek mówił,
że rozumiały Go ryby,
ptaki, nawet wilk z Gubio?
Jaka była ta jego mowa,
skoro sułtan skłonny był
przyjąć chrześcijaństwo:
jeśli przyprowadzisz
drugiego takiego jak Ty.
- O to, będzie trudno,
panie sułtanie,
bo drugiego takiego grzesznika
jak ja - nie znajdę.

Dziwne też jest dla mnie
wydarzenie z Zielonych Świątek,
kiedy Piotr mówił kazanie,
a wszyscy rozumieli Go,
mówiącego w ich języku:
Partowie, Medowie, Elamici
z Cypru, Kapadocji, Pamfilii,
Kreteńczycy i Arabowie.

Jest i Ktoś ze współczesnych,
kogo słuchają
i rozumieją wszyscy.
Zna Papież języki,
ale też nie chodzi o słowa.
Rozumieją Go wszyscy.

W mojej sąsiedniej parafii
był czcigodny proboszcz - kanonik.
Na starość
mówił bardzo niewyraźnie,
ale parafianie mówili:
To nic, my wiemy,
że nasz kanonik mówi dobrze.

Dla mnie ważne jest
zdanie Pana Jezusa:
Idźcie na cały świat
i głoście Ewangelię
wszelkiemu stworzeniu.

Nie tylko wszystkim ludziom,
ale wszystkiemu, co stworzone.

Zauważ, że po grzechu
zachwiała się harmonia w naturze.
Zwierzęta zezłościły się na człowieka.
Człowiek teraz je oswaja,
ale to nie takie proste.

Dlaczego ludzie się nie rozumieją?
Grzech ich podzielił.
Ludzie są mściwi, źli,
podstępni, zazdrośni.

Przecież po przyjściu Chrystusa
miał nastać złoty wiek,
tak jak w Izajaszowych zapowiedziach.
Przekują miecze na lemiesze.
Nie będą się zaprawiać do wojny
Głupi nie będą się wałęsać
po drogach.

Nie stało się tak,
bo został grzech.
Ten dzieli ludzi.

Grzesiek,
powiedz mi,
kiedy ty ostatni raz
powiedziałeś rodzicom:
Dziękuję, mama!
Kocham cię, tata!
Kiedy ucałowałeś ich ręce?

Ksiądz wie, jak jest
u mnie w domu.

- Wiem
To tym bardziej powinieneś.
Może to przez Ciebie
mama płacze,
ojciec pije?
Bo nikt ich nie kocha,
nie mają dla kogo żyć.

Grzesiek,
to nie chodzi o język.
Brakło nam miłości,
dobroci, pomocy, wdzięczności,
dlatego się nie rozumiemy.

Nie każ starszym uczyć się
języka młodych.

Idź kiedy do twojego nauczyciela.
Powiedz mu:
Dziękuję, że pan mnie uczył
być mądrym i dobrym.

Grzesiek,
czy to trzeba mówić,
żeby się rozumieć?

34. Żałuję, że jestem w pijarskiej szkole

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
aleś wystrzelił.
Dlaczego żałujesz?

Pewnie dlatego,
że tu się modlą,
tu nie przeklinają,
nie wąchają,
nie terroryzują.
Więc masz czego żałować.

Znów ksiądz żartuje,
ale inni mogą
być sobą,
a tu wciąż:
To nie wypada,
to nie przystoi,
tego nie wolno.

Nie denerwuj się, Grzesiek.
Jeśli ogrodnik chce wyhodować
dorodne drzewo,
to tnie gałęzie, nagina,
wbija pal, aby rosło prosto.
Inaczej urośnie karłowate,
krzywe, nieciekawe.

Dzisiaj często słyszysz
o tak zwanej formacji.
Formują w wojsku,
w policji, w seminarium,
w zakonie.

Różne są formacje.
Łatwo jest uformować
ciasto, aby było tortem,
chałką, rogalem, pierogiem,
ale uformować człowieka
to trudna rzecz.

Ciasto, plastelina, gips,
nawet kamień
dadzą się uformować,
ale człowiek bodzie,
gryzie, kopie
i nie da się uformować
- tak jak Ty.

Pieścisz się, Grzesiek.
Popatrz na muzyków.
Dzieciństwa nie mają.
Młodość tracą,
ale ćwiczą i grają
dzień i noc,
noc i dzień,
aż zadziwią świat.

Popatrz na sportowców.
Post, asceza, ćwiczenie,
dieta, regulamin, sen
i znów ćwiczenie.
Tacy sięgają po medale.
A ty myślisz,
że Ci się uda
i stanie się samo,
że Grzesiek będzie
cudownym dzieckiem.

Nie dokonasz nic wielkiego,
jeśli nie będziesz od siebie
wymagał,
i to wymagał bardzo wiele.
Inaczej będziesz przeciętnym.
Orłem nie będziesz,
ale zostaniesz ptakiem domowym.

Jesteś w szkole u księży pijarów.
To ksiądz Konarski - pijar
odważył się być mądry.
Otrzymał jedyny order
Sapere auso
za to,
że odważył się być mądry.

Idź do kościoła,
gdzie jest serce ks. Konarskiego.
Może zadrży Ci serce,
może rozum zadziała,
a jeśli nie,
to przenieś się do innej szkoły.
Może wymyślą jakiś medal
dla tych, co nie mieli odwagi
być mądrzy.

35. A wiesz ty jeszcze, co to jest Ojczyzna?

Ks. Tymoteusz

Grzesiek,
gdy byliśmy w niewoli,
to matki uczyły dzieci
takiego wierszyka,
który się nazywał
Katechizm polski.

Kto ty jesteś?
- Polak mały.
Jaki znak twój?
- Orzeł biały.
Gdzie ty mieszkasz?
- Między swemi.
W jakim kraju?
- W polskiej ziemi.
Czym twa ziemia?
- Mą Ojczyzną.
Czym zdobyta
- Krwią i blizną.
Czy ją kochasz?
- Kocham szczerze.
A w co wierzysz?
- W Boga wierzę!
(Wł. Bełza).

To było potrzebne nam, Polakom,
abyśmy w czasie niewoli
znali odpowiedź na te pytania
jak odpowiedzi z katechizmu.

Ja uczyłem się tego
już w szkole socjalistycznej,
dlatego na pytanie:
A w co wierzysz?
Trzeba było odpowiedzieć:
W Polskę wierzę!
(ale przewrotne i głupie!)

Nie będę ci kwasił
o miłości do Ojczyzny.
Nie wiem, czy masz chęć
być Polakiem,
czy tylko Europejczykiem.

Wiem, że chłopi mieli
sztandar z napisem:
Żywią i bronią!
To były Drzymały, Ślimaki,
Boryny, Bogumiły,
którzy kochali ziemię.

To byli Bartosze, Stachy z Konar,
Sucharskie, Hubale,
dla których coś znaczyło:
Bóg, Honor, Ojczyzna!
Dziś pan premier
mnie pocieszył,
że jeszcze 12 lat,
a potem każdy obcy,
będzie mógł kupić
moją ziemię.
Obym tego nie doczekał.

W dniu 10 listopada,
w Galerii Porczyńskich,
było wręczenie orderów:
Polonia Mater nostra est.
(Polska jest naszą Matką)
Order otrzymał również
profesor Wiktor Zin.
Jako podziękowanie
opowiedział nam pięknie
Wańkiewiczową gawędę
o pięciu M.
Streszczę to z pamięci.

Polska będzie Polską,
dokąd Polacy zachowają
w swoim dziedzictwie kulturowym
pięć M.
Jakie to są?
1. Matka Boża,
dana ku obronie
naszego Narodu.
2. Mickiewicz,
z przesłaniem ostatniej księgi
Pana Tadeusza:
Kochajmy się!
3. Moniuszko,
twórca Opery Narodowej
z Halką i Strasznym Dworem,
z Litaniami Ostrobramskimi
i Nieszporami od Św. Krzyża.
4. Matejko,
co pokazał światu
Grunwald, Hołd Pruski,
Batorego pod Pskowem
i Wiktorię Wiedeńską.
Byłem bardzo ciekaw:
a co jest piątym M.
5. Piątym M jest miedza,
na której stoimy.
Gdy ją rozgorzą
- nie będzie już Polski.

Szkoda, że Chopin, Sienkiewicz,
Reymont, Prymas Wyszyński,
ks. Popiełuszko
nie nazywali się na M.

Dziwne, że nasi władcy,
od dziesięciu już lat,
prowadzą negocjacje z Brukselą
i stoją w kolejce, jak żebracy,
do Unii Europejskiej,
a jeszcze mnie nie pytali,
czy ja chcę?
U nas wszystko nie na
rozumie,
ale na głowie stoi.

Grzesiek!
Odważ się być mądrym.
Amen.

Łowicz, 16.11.2001 r.

Zakończenie

Ks. Tymoteusz

Grześku,
zmęczyłem Cię - prawda?

Prawda.
Trudne jest to chrześcijaństwo.

Oczywiście, że trudne
to nie dla jamochłonów,
płazów i mięczaków.
To tylko dla tych,
którzy odważą się być mądrzy.

Dużo jest takich Grześków,
w których Pan Bóg
dużo zainwestował,
w których ludzie pokładali nadzieję,
a oni przeszli
na drugą stronę ulicy.

Grześku,
człowiekiem jestem.
Nie boję się Twojego zwątpienia.
Owszem będę Ci czynił wyrzuty:
Grzesiek!
Dlaczegoś zwątpił?

Jednego tylko pragnę
i o to się modlę,
abyś po zwątpieniu
uwierzył mocniej
i pokochał goręcej.

Nie lubię takich,
którzy mają lukrowane życie.
Takich zjedzą owady.
Lubię takich,
którzy mają charakter.

Napisałem tę książeczkę
dla uczennic i uczniów
szkół - nie tylko pijarskich,
aby odważyli się być mądrzy.

Droga Grześka
jest drogą wielu z was.
Kocham was za to,
że szukacie, pytacie
i chcecie być mądrzy
i dobrzy.

To pewnie o was mówił
Wielki Prymas Tysiąclecia,
powtarzając za Juliuszem Słowackim:
Przyjdzie nowych ludzi plemię,
jakich dotąd nie widziano.

Grześki Kochane!
Będę was wspierał modlitwą.
Wy przecież będziecie
we Wspólnocie Europejskiej.
O was niech Europa powie:
Patrzcie,
jak oni potrafią pięknie żyć!

O tobie, Grześku,
niech powiedzą:
Vivat Polonus
unus defensor Mariae.

Grześki!
Pomódlcie się i za mnie.