4. Tajemnica Mszy św.

Andrea Gasparino

Za każdym razem kiedy przygotowujemy się do studiowania nauki o Mszy św., wierzę, że powinniśmy mieć w sercu chwilę wahania: powinniśmy poczuć to, co odczuwa alpinista, kiedy wstępuje na bardzo wysoki i jeszcze nie zdobyty szczyt.

Uważam, że pragnienie poznania Mszy św. jest zuchwałością, ponieważ oznacza pragnienie pomieszczenia w naszej małej głowie największej chrześcijańskiej tajemnicy.

Zanim zaczniemy, zróbmy więc jedną rzecz; uczyńmy akt pokory - poprośmy o pomoc Maryję. Ona pośród Dwunastu najgłębiej zrozumiała istotę Mszy św., jej serce pierwsze zabiło dla Mszy św., jako pierwsze ofiarowało się w najdoskonalszy sposób, poświęcając się w największej Mszy św. całej historii - Mszy na Kalwarii.

Matka Boża nam pomoże. Czyńmy często ten akt pokory; w trakcie tych długich rozważań potrzebujemy Jej pomocy. Ja bardzo jej potrzebuję, ale wy też jej potrzebujecie. Nie zagłębiajmy się w to zagadnienie bez Jej światła: okazalibyśmy się wielce nieostrożni.

Chciałbym, aby to opracowanie było praktyczne, proste i głębokie, na ile jest to możliwe i na ile ja jestem do tego zdolny.

Jak już mówiłem, studiowanie Mszy św. jest jak zbliżenie się do bardzo wysokiej góry, której szczytu nie widzimy. Istnieje wiele dróg prowadzących na szczyt. Ostrożność jednak każe nam wybierać nie najprostszą drogę, ale najlepszą.

I tak pomyślałem, że praktyczniej i owocniej będzie przybliżyć się do tajemnicy Mszy św. przede wszystkim krążąc wokół góry, potem wchodząc na nią, studiując Mszę Jezusa - "Wieczerzę Pańską", jak mówi św. Paweł, aby na koniec zgłębić ją w świetle dokumentów soborowych i posoborowych.

Z takiej perspektywy będziemy mogli już coś dostrzec a przynajmniej poczuć piękno i wielkość tajemnicy Mszy.

Nie miejmy jednak złudzeń: tajemnicy Mszy nigdy nie odkryjemy tu, na ziemi. Podobnie jest nawet z największymi teologami - jedynie święci mogą zrozumieć trochę więcej od zwykłych śmiertelników.

To powinno dodać nam odwagi, ponieważ im bardziej zbliżamy się do Boga, tym bardziej docieramy do istoty Mszy św.: poczciwa staruszka może zrozumieć tajemnicę Mszy głębiej niż niejeden teolog.

Dla zrozumienia istoty Mszy, nie wystarczy studiowanie, potrzebna jest modlitwa; ten, kto się modli, więcej zgłębi, ten, kto nie rozważa przez pryzmat modlitwy, będzie miał w głowie jedynie suche teologiczne pojęcia. Posługiwanie się samymi teologicznymi pojęciami można porównać do posiadania ogromnej ilości cegieł bez możliwości zbudowania z nich domu.

Kończąc pragnę przedstawić drogę naszych rozważań:


  1. pierwszy obraz, ilustrujący Mszę poprzez pojęcia-klucze;

  2. Komunia eucharystyczna, ważny i najbardziej zobowiązujący moment Mszy św.;

  3. Msza św. w świetle dokumentów Soboru oraz dekretów posoborowych.

Pierwsza część będzie dotknięciem wielkiej tajemnicy, będzie obejściem dookoła wielkiej góry; druga i trzecia zaś będą bezpośrednim zgłębieniem myśli Kościoła na temat Mszy św.

Trzeba jednak pamiętać, by uniknąć nieporozumień, że do prawdziwego szczytu poznania nie dotrzemy nigdy!