2. Pojęcie klucz: Msza św. ucztą ofiarną

Andrea Gasparino

Jezus uczynił Mszę jako ucztę, świętą ucztę, a dokładniej ucztę ofiarną.

Uczta ofiarna jest zwyczajem tak starym jak ludzkość. Dzisiaj można ją zauważyć wszędzie, wśród wielu narodów. Możemy powiedzieć, że jest to wrodzona idea człowieka, tak stara jak idea ofiary.

Tam, gdzie ofiara jeszcze istnieje, istnieje zawsze zwyczaj uczty ofiarnej, jego podstawową ideą jest piękna koncepcja: zasiadanie do stołu z Bogiem.

Nasza cywilizacja utraciła ten zwyczaj, jednak chrześcijaństwo może poszczycić się wzbogaceniem tej świętej tradycji, ponieważ wprowadziło świętą ofiarę Eucharystii.

W naszej kulturze zachowały się jedynie szczątki tego tysiącletniego zwyczaju, ale tak nikłe, że nie poruszają już naszej religijnej wyobraźni.

Istnieje na przykład zwyczaj rodzinnego gromadzenia się na Boże Narodzenie, nawet ci, którzy są daleko, przyjeżdżają, aby przy posiłku świętować. Wydaje się, że odczuwamy potrzebę takich zgromadzeń, wydaje się, że nie byłoby Bożego Narodzenia, gdybyśmy nie spotykali się wokół stołu, w pokoju, w radości, w miłości, aby trochę się poweselić.

Wydaje się, że wokół stołu wiele rzeczy powraca na właściwe miejsce: podzielone serca zawierają pokój, gasną spory, czujemy się bardziej braćmi, czujemy się bardziej zjednoczeni.

I Jezus ofiarował nam Mszę św. właśnie w kulturowym kontekście ofiarnej uczty: pojawia się stół, obrus, pokarm oraz zaproszeni goście.

Msza pozostaje dziś dokładnie taką, jaką dał nam Jezus:
- jest stół: ołtarz;
- biały obrus;
- pokarm: chleb i wino;
- goście: lud Boży;
- przewodniczący stołu: kapłan;
- kwiaty;
- śpiew;
- radość;
- słucha się Słowa Bożego;
- rozmawia się z Bogiem w modlitwie;
- obdarza się miłością.

Chcąc lepiej zrozumieć powód, dla którego Jezus umieścił Mszę św. w kontekście uczty ofiarnej, dobrze jest poznać tradycję ofiarnej uczty żydowskiej.

Bouyer mówi, że dla Żyda każdy posiłek był rzeczą świętą, ponieważ każdy miał religijną treść, a zwłaszcza ten związany z uroczystościami religijnymi, szczególnie z Paschą.

Nawet więcej, w niektórych wspólnotach żydowskich - mówi Bouyer - jak np. we wspólnocie z Qumran, "uczta nabrała znaczenia pradawnych ofiar"; zdaniem wielu współczesnych egzegetów na początku Izraela uczta paschalna "była prawdopodobnie jedyną ofiarą"1.

W świętej uczcie ważne miejsce zajmowały towarzyszące modlitwy; nazywano je "błogosławieństwami", ale dla nas słowo to jest niewłaściwe; należałoby je nazwać raczej "konsekracjami" lub "dziękczynieniami".

Żydzi uważali te modlitwy, zwłaszcza końcowe dziękczynienie, za "godne szczególnego uwielbienia".

Rabini przypisują tym modlitwom wspaniałą przeszłość. Pisze Bouyer: "Nawet jeżeli mamy do czynienia z przesadą, modlitwy te są z pewnością najstarszymi modlitwami wśród rytuałów żydowskich, które przetrwały do dzisiaj".

Być może z powodu tej tradycji Msza św. została nazwana Eucharystią, dziękczynieniem. Skoro zrodziła się w kontekście hebrajskiej uczty ofiarnej, została nasycona treścią dziękczynną. Główny ryt Mszy do dziś dnia brzmi następująco: "Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie, Panie...".

Święta uczta Żyda zaczynała się od obmycia rąk, potem każdy pił kielich wina, powtarzając to błogosławieństwo: "Błogosławiony jesteś Panie, Boże nasz, królu wieków, który dałeś nam ten owoc winnego krzewu...".

Uczta ofiarna rozpoczynała się oficjalnie po tym, jak ojciec rodziny połamał chleb, który później rozdał ucztującym z następującym błogosławieństwem: "Błogosławiony jesteś Panie, nasz Boże, królu wieków, który dałeś nam chleb na tej ziemi...".

Ten, kto przyszedł po tym błogosławieństwie, nie mógł już uczestniczyć w świętej uczcie.

"Potem przynoszono potrawy i napoje i każdy wypowiadał szereg właściwych błogosławieństw. Wieczerza paschalna wyróżniała się jedynie specjalnymi potrawami, gorzkimi ziołami i barankiem, specjalnymi modlitwami oraz odmawianą tradycyjną dialogowaną homilią na temat powstania i zawsze aktualnego znaczenia święta" (Bouyer).

Najważniejszą częścią uczty było jej zakończenie (przypomnijcie sobie opis Pawła: "Po wieczerzy wziął kielich...").

W tym momencie przynoszono lampę, robiła to matka, która ją wcześniej przygotowała i zapaliła. Błogosławiono ją, a potem palono kadzidło.

Miało miejsce drugie umycie rąk; przewodniczący jako pierwszy brał wodę z rąk sługi, a w przypadku jego braku, z rąk najmłodszego w rodzinie.

To tłumaczy scenę opisaną w IV Ewangelii. Jest bardzo prawdopodobne, iż w tej scenie Jan przynosi Jezusowi wodę, a Jezus, biorąc misę z jego rąk, zaczyna od Piotra - pierwszego po sobie we wspólnocie - i umywa ucztującym nie ręce, ale nogi.

Potem przewodniczący brał w ręce przyniesiony na stół puchar pełen wina i uroczyście zapraszał zgromadzonych do zjednoczenia się w dziękczynieniu.

Wraz z tą modlitwą tak uświęcone wino pili wszyscy z głęboką religijnością na znak komunii z Jahwe.

Kiedy jesteście w kościele i podczas sprawowania Mszy słyszycie IV Modlitwę Eucharystyczną, śledźcie ją bardzo uważnie; zbudowana jest na wzór tych słynnych modlitw żydowskich - "błogosławieństw".

Bardzo prawdopodobne, że jest ona zbliżona do modlitwy wypowiedzianej przez Jezusa w czasie ostatniej wieczerzy.

Żydowska uczta ofiarna wyrażała tę wzniosłą koncepcję: usiąść do stołu z Jahwe, w przyjaźni i wierności, z duszą przepełnioną wdzięcznością.

Jezus przejął to pojęcie i wzbogacił je; chrześcijańska uczta ofiarna, Msza, musiała być czymś więcej.

Musiała wyrażać "stopienie się z Chrystusem (oto głębokie znaczenie komunii z Jego Ciałem i Krwią), aby zanieść Ojcu godne dziękczynienie za radość odkupienia".

Msza jest znakiem

Andrea Gasparino

Człowiek, aby się komunikować, potrzebuje znaków; słowo jest znakiem, gest jest znakiem.

Uściskiem człowiek może wyrazić uczucie, podniesioną ręką może wyrazić odrzucenie. Ręką człowiek może błogosławić, potrząsając pięścią może przeklinać i grozić.

Czasami używa on też przedmiotów: kwiat może być znakiem uczucia, niebieska wstążka przy drzwiach oznacza pojawienie się nowego życia, flaga - narodowe święto, medal na piersi bohatera jest znakiem uznania dla jego czynu.

Msza również jest znakiem. Jest środkiem wyrazu, poprzez który chrześcijanin zamierza powiedzieć Bogu, samemu sobie i braciom coś ważnego.

Treść

Andrea Gasparino

Pierwszym warunkiem istnienia znaku jest posiadanie treści. Jeżeli znak zostaje pozbawiony swojej treści, nie jest już znakiem.

Jeżeli posyłam przyjacielowi bukiet kwiatów, to wyrażam uczucie. Jeżeli natomiast, posyłając mu kwiaty, myślę sobie: "Jesteś nudziarzem!", pozbawiłem znak jego pierwotnego sensu. Nie ma on już racji bytu.

Pierwszym warunkiem zaistnienia znaku jest więc to, aby odnosił się do rzeczywistej treści, i aby był jednoznaczny, szczery.

Jakiego rodzaju znakiem jest Msza?

Msza jest znakiem komunii, komunii z Chrystusem, a poprzez Chrystusa z Ojcem. Jest komunią na trzech poziomach:
- z Jego Słowem (Liturgia Słowa);
- z Jego Osobą (Liturgia Eucharystyczna);
- z braćmi.

Msza dzieli się na dwie wielkie części, wokół dwóch stołów: Słowa i Eucharystii.

Liturgia Słowa jest już komunią z Chrystusem; słucham i kontaktując się z Nim, przyjmuję Jego słowo.

W Liturgii Eucharystii dokonuje się druga komunia - komunia z Jego Osobą poprzez Jego Ciało i Krew; poprzez znak (chleba i wina) wyrażam chęć przystąpienia do Niego i wiążę się z Jego życiem i ono wkracza w moje życie.

To mocny znak, najmocniejszy z całej liturgii: piję Jego Krew, spożywam Jego Ciało!

Potem jest trzecia komunia z Chrystusem, najtrudniejsza, najmniej wygodna, wzbudzająca lęk i najbardziej zobowiązująca: komunia z braćmi.

Komunia eucharystyczna trwa kilka minut, ale komunia z braćmi musi nastąpić po moim wyjściu z kościoła, musi mi towarzyszyć na każdym kroku i w każdym działaniu.

Miłość nie może gasnąć po Mszy, ponieważ jest ona konkretnym zobowiązaniem, które powziąłem przed Bogiem, podczas komunii z Chrystusem.

Prawdziwy znak

Andrea Gasparino

Warunkiem istnienia znaku jest jego jednoznaczny charakter, szczerość i niesiona przez niego rzeczywista treść.

Jeżeli Msza jest komunią ze Słowem Chrystusa, to nie wystarczy słuchać. Ten, kto słucha i nie przyjmuje, pozbawia znak jego treści. Kto słucha i nie wprowadza w życie, sprzeniewierza znak.

Jeżeli Msza jest komunią z Osobą Chrystusa, muszę wejść w Jego uczucia, Jego myśli, Jego upodobania. Muszę wejść w mentalność Chrystusa. "Nie żyję już ja - powinienem powiedzieć po Mszy - ale żyje we mnie Chrystus". To Chrystus mówi, porusza się, działa.

Jeżeli Msza jest komunią z braćmi, muszę rozbić skorupę mojego egoizmu, zbliżyć się do brata, zauważyć go, zaakceptować jego prawa, potrzeby, zmartwienia i jego radości.

Jeżeli wyraziłem wolę komunii z braćmi, to po moim powrocie do domu ten, kto żyje obok mnie, powinien zauważyć, że coś się we mnie zmieniło. Powinien zauważyć, że walczę z moim egoizmem, że staram się zrozumieć, pomóc, że potrafię słuchać, mam więcej cierpliwości, umiem dać coś innym, nauczyłem się, że trzeba kochać.

"Ofiara spełniona", ale teraz się zaczęła.