4. Pojęcie-klucz: Msza jest nie tylko znakiem

4. Pojęcie-klucz: Msza jest nie tylko znakiem, jest całym językiem znaków
Andrea Gasparino

Kiedy Chrystus powierzył Kościołowi Mszę - Kościół natychmiast pojął treść tego "znaku" komunii z Chrystusem i braćmi.

Istotnie św. Paweł szybko uwrażliwia pierwszych chrześcijan na konieczność autentyczności znaku:
- "Kto spożywa ten chleb i pije kielich Pański niegodnie, wyrok sobie spożywa i pije", ponieważ Wieczerza jest Komunią z Chrystusem;
- "Kiedy się gromadzicie, jeżeli każdy z was myśli o sobie, to nie spożywacie Wieczerzy Pana", ponieważ Wieczerza jest komunią z braćmi.

Kiedy Kościół otrzymał ten skarb, Mszę św., od razu zatroszczył się o jego przyozdobienie. Powstała w ten sposób Liturgia Eucharystyczna.

Kościół przez dwa tysiąclecia upiększał Mszę. Każdy znak pozostawił w tej pracy swój ślad; czasami była to ręka szczęśliwego artysty, czasami była to ciężka ręka rzemieślnika.

Historia Liturgii Eucharystycznej jest pełna blasków i cieni, udanych i mniej udanych prób.

Wszystko było uwarunkowane religijnym zapałem oraz głęboką myślą teologiczną czasów. Kiedy do architektury sakralnej wkroczył barok, zgubne barokowe tendencje dostały się i do liturgii.

Każda epoka pozostawiła swój ślad.

Również dzisiaj Kościół daleki jest od myśli, by zakończyć działania mające na celu pogłębianie i przyozdabianie liturgii Mszy, przeciwnie cała praca reformy liturgicznej Soboru to właśnie miała na celu.

Jedno należy podkreślić: ornamentem, który Kościół stosował do upiększania Mszy, był zawsze język znaków.

Msza bowiem powierzona przez Chrystusa Kościołowi jako znak komunii z Nim, stała się w ciągu wieków wspaniałym splotem znaków, niczym splot tysiąca nici artystycznego haftu.

Msza św. Od początku do końca jej trwania jest następowaniem po sobie znaków.

Miejsce celebracji już jest znakiem:
- nawa, która zbiega się z centrum, prezbiterium;
- prezbiterium, które zbiega się z centrum, ołtarzem.

Nawa jest dla wszystkich, bez różnicy wieku czy godności, co oznacza, że wszyscy jesteśmy równi przed Bogiem i wszyscy zjednoczeni tworzymy lud Boży.

Prezbiterium jest dla prezbitera, kapłana, człowieka wyznaczonego przez nas do reprezentowania nas przed Bogiem.

Jednak i on, i my, jesteśmy skierowani ku ołtarzowi, tzn. ku Chrystusowi: Chrystus jest centrum i zainteresowaniem Mszy.

Ołtarz jest znakiem:
- kamień oznacza, iż dokona się ofiara;
- na ołtarzu jest obrus z pokarmem: chlebem, winem, wodą, znakami uczty sakralnej;
- są kwiaty, światła, śpiew, muzyka: znaki świadczące o tym, że Msza jest weselem.

Znakiem jest każdy gest ludu i kapłana:
- lud wstaje w czasie czytania Ewangelii: jest to znak, że głoszone słowo nie jest jakimś tam słowem;
- kapłan naznacza sobie czoło, usta i serce przed czytaniem Ewangelii: chce przez to powiedzieć, że Słowo Boże wymaga czystego umysłu, czystych ust i czystego serca, aby je przyjąć i głosić;
- kapłan otwiera ramiona przed modlitwą, aby powiedzieć, że na swoich rękach zanosi nadzieje i błagania wszystkich;
- po konsekracji rozkłada ręce jak Chrystus na krzyżu: w tym momencie upamiętnia i przywołuje Ofiarę krzyża i razem z Kościołem składa Boską Ofiarę Ojcu;
- przed Komunią wszyscy zostają wezwani do przekazania sobie znaku pokoju, a zaraz potem kapłan łamie chleb, aby powiedzieć sobie i innym, że tu kryje się rzeczywistość Mszy: łamanie i ofiarowywanie się dla braci.

Msza jest splotem znaków. Uczestnictwo w niej wymaga spełnienia dwóch warunków:
1. umiejętności ich odczytania;
2. wewnętrznego dostosowania się do nich.

Jeżeli nie wiecie, dlaczego jesteście zjednoczeni, jeżeli nie rozumiecie powodu, dla którego wstajecie podczas czytania Słowa Bożego, jeżeli nie rozumiecie, że komunia z Ciałem i Krwią Chrystusa jest przysięgą wierności Ojcu w Krwi Chrystusa, że jest przymierzem, jeżeli nie rozumiecie, że znak pokoju jest zobowiązaniem do zauważenia innych, do dzielenia trosk, walki i radości braci, to co robicie na Mszy?

Jesteście jak analfabeci, którym podano najpiękniejszą książkę i powiedziano: "Czytaj!". Czy jednak analfabeta może przeczytać książkę - nie rozumie przecież liter! On nie może niczego zrozumieć; gdyby były tam zdjęcia, coś by pojął, ale zapisanych stron nie może rozszyfrować. Analfabeta nie może docenić książki, nawet jeżeli jest ona arcydziełem, bo nie operuje podobnym kodem komunikacyjnym.

Pierwszym warunkiem dobrego przeżycia Mszy św. jest umiejętność odczytywania znaków.

Drugim warunkiem jest - dostosowanie się do nich: kiedy wiem, co oznacza znak liturgiczny, chcąc go przestrzegać, muszę uczciwie się do niego dostosować. I tu powracam do problemu wewnętrznej szczerości, jednoznaczności, która powinna doprowadzić do tego, że raczej opuszczę Mszę niż wykonam pusty znak przed Bogiem.

1. We Mszy tkwi znak-sworzeń

We Mszy tkwi znak-sworzeń, znak jednoczący wszystkie pozostałe: to konsekracja
Andrea Gasparino

Sworzeń koła zębatego jest elementem podstawowym, ale często niewidocznym. Jeżeli usuniecie sworzeń, koło nie będzie się kręcić, kółko zębate nie będzie działać. Sworzeń decyduje o wszystkim. Jeżeli jest doskonały, maszyna pracuje w sposób doskonały; jeżeli ma defekt, nawet najdoskonalsza maszyna nie będzie działać; jeżeli go zabraknie, całość się zepsuje.

Jeżeli odbierzecie Mszy konsekrację, odbierzecie jej wszystko. Jeżeli zlekceważycie ten znak, wszystko się zawali, zubożeje, straci wartość, nic nie będzie miało już sensu.

Musimy zatem dobrze ten znak zrozumieć i przeżyć.

Konsekracja jest głównym znakiem Mszy, ponieważ jest znakiem podstawowym, pierwszym znakiem Eucharystii, znakiem, który wyszedł z rąk Chrystusa.

On nam ją dał, gest po geście, słowo po słowie. Kościół zawsze miał tak głęboki szacunek do tego znaku, że wszystko, co powstało później, zrodziło się, aby go przygotować i aby mu towarzyszyć, aby skupić na nim uwagę i pobożność ludu.

Wszystkie znaki Mszy mają tu swój początek.

Liturgia Słowa przygotowuje nas do konsekracji, jest przygotowaniem do niej naszego umysłu. Ofiarowanie (ofertorium) poprzez ofiarowanie chleba i wina na ołtarzu jest przygotowaniem serca do konsekracji. Komunia, która nastąpi po akcie konsekracji, może być nazwana konkretnym zakończeniem konsekracji, aktem końcowym.

Kościół w historii liturgii zawsze poświęcał wiele uwagi temu jednoczącemu sworzniowi eucharystycznego rytu.

Osadził go pośrodku liturgicznego aktu, aby lepiej wyrazić jego centralny charakter, gdyż stanowi on serce Mszy, jest sworzniem wszystkiego.

Otoczył go najwyższym uwielbieniem.

W momencie konsekracji Mszy, Kościół pragnął zawsze milczenia. Przed reformą liturgiczną narzucał milczenie nawet celebransowi; aż do wezwania "Sanctus" mógł on się odzywać, potem musiał wypełniać rytuał szeptem. Przed reformą liturgiczną Kościół nakazywał, aby w tej właśnie chwili odzywały się dzwonki; a służący do Mszy okadzał hostię i kielich.

Tak daleko zaszliśmy w kulcie tego centralnego aktu Mszy, że w historii liturgii dotarliśmy nawet do przesądu. Podczas konsekracji kapłan musiał podnosić hostię tak wysoko, aby wszyscy mogli ją zobaczyć. W epoce Średniowiecza prości ludzie mówili, że kto spojrzy na konsekrowaną hostię, będzie miał lekką śmierć. Pewien średniowieczny pisarz opowiada o dość rozpowszechnionym wierzeniu, według którego, kto wypiłby truciznę, nie umrze, jeżeli spojrzy na hostię w chwili podniesienia.

Był czas, kiedy brak możliwości kontemplacji hostii w czasie Mszy uważano za wielkie nieszczęście, a nawet według niektórych historiografów; stąd zrodziły się eucharystyczne procesje i eucharystyczne błogosławieństwa, aby wszyscy mogli zobaczyć hostię.

Dzisiaj Kościół usunął te elementy narosłe wokół konsekracji, chcąc przywrócić jej kształt, jaki nadał jej Jezus w czasie wieczerzy: kapłan głośno wypowiada to, co Jezus głośno wypowiedział; żaden dzwonek ani żaden trybularz nie przeszkadza w akcie konsekracji.

Jednak - w wyniku refleksji - Kościół zachował podniesienie, które pierwotnie było gestem, noszącym znamię przesądu.

Dlaczego to uczynił?

Chciał mocno zaakcentować znak, aby powiedzieć nam, że ten znak jest ważny, i że niesie poważne wymagania, na które trzeba hojnie w bogaty sposób i rozumnie odpowiedzieć.

2. Drugi najbardziej zobowiązujący znak Mszy

Drugim najbardziej zobowiązującym znakiem Mszy jest Komunia
Andrea Gasparino

W czasie Mszy trzy znaki prowadzą prosto do Chrystusa; On sam nam je dał: konsekracja, łamanie chleba, Komunia.

Kościół nigdy nie będzie mógł dotknąć tych znaków, nigdy ich nie zmieni, ponieważ to Jego znaki, znaki Chrystusa. Ten fakt stawia jednak wobec chrześcijanina obowiązek głębokiej formacji! Wymaga pogłębienia wielkiej miłości!

Istotnie, znaki Mszy nie są choreografią, są życiowymi zobowiązaniami.

Chrześcijanin ma obowiązek nieustannej refleksji nad ich realizacją i co za tym idzie, świadomego ich wypełniania, gdy w pełni przyjął je za swoje.

Komunia zobowiązuje i wymaga konsekwencji. Już św. Paweł uprzedzał, że pierwsi chrześcijanie powinni być czujni na ten znak; może nie pojęli całej jego wartości.

W kulcie żydowskim ten, kto wypełniał ofiarę, otrzymywał część ofiary, powracał do domu i spożywał to mięso z całą rodziną jako pokarm święty. To była prawdziwa i właściwa komunia z Jahwe.

Paweł tak to tłumaczy: "Przypatrzcie się Izraelowi według ciała! Czyż nie są w jedności z ołtarzem ci, którzy spożywają z ofiar na ołtarzu złożonych?" (1 Kor 10,18).

I dodaje: "Mówię jak do ludzi rozsądnych. Zresztą osądźcie sami to, co mówię: Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?" (1 Kor 10,15).

Potem przestrzega: "Dlatego też kto spożywa ten chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije" (1 Kor 11,27).

W tym fragmencie św. Pawła zaczynamy rozumieć coś więcej z Komunii.

Czym jest Komunia, którą przyjmujemy w czasie Mszy? Jest uroczystym zanurzeniem się w Chrystusa, aby wszedł On w moje życie.

Istotnie Jan, wyjaśniając Komunię, odważy się powiedzieć: "Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim", a potem "...ma życie wieczne".

Jak mógł powiedzieć "ma życie wieczne", jeżeli nie dlatego, że poprzez Komunię-nawrócenie chrześcijanin dokonuje w sobie radykalnej zmiany?

Być w komunii z Chrystusem to znaczy:
- zrezygnować
- przeżyć kryzys
- wskazać błędy
- rozpocząć na nowo własne życie.

Stanowić komunię z Chrystusem oznacza zrozumieć, że nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 4,4).

W konsekwencji oznacza to:
- teraz będę myślał jak Chrystus
- teraz będę mówił jak Chrystus
- teraz będę postępował jak Chrystus
- teraz będę miał Jego upodobania
- teraz będę wybierał jak Chrystus, bo życie Chrystusa wdarło się w moje życie poprzez Komunię

Komunia zaczyna się przede wszystkim po Mszy.

Wymaga zgody przystąpienia.

Jest znakiem stopu, zatrzymania i refleksji wobec wszystkich kompromisów. Z tego właśnie powodu komunia zaczyna się na długo przed Mszą; nie można zaimprowizować nawrócenia; zmiana biegu oznacza myślenie, wolę i postanowienie.

Wymaga refleksji.

Komunia zaczyna się, kiedy postanawiam obalić za sobą wszystkie stare struktury, struktury chrześcijaństwa bez życia i postanawiam postawić zdrowy i prosty fundament.

Wymaga inteligencji i obiektywizmu.

Komunia zaczyna się, kiedy dokonuję nowego wyboru, wyboru radosnego, konstruktywnego i pełnego życia dla Chrystusa i braci.

Wymaga decyzji.

Komunia zaczyna się, ale się nie kończy, nie jest jednorazowym aktem; jeżeli bowiem tak się dzieje, już na samym początku jest komunią błędną. Komunia to wrzucenie biegu, a kto wrzuca bieg, myśląc, że zatrzyma się przy pierwszym krawężniku, źle zaczyna.

Jeżeli komunia jest tylko pojedynczym aktem, jest błędem, ona musi zapoczątkować mój program życia, zmusić mnie do dotrzymania moich postanowień, muszę nieustannie potwierdzać to, co wcześniej ofiarowałem słowami.

Komunię powinniśmy przyjmować codziennie, od początku wymaga od nas wytrwałości, bo jest też początkiem nowego życia.