5. Pojęcie-klucz. Dwa stoły, jedna Ofiara

Pojęcie-klucz. Dwa stoły, jedna Ofiara Eucharystyczna
Andrea Gasparino

Msza składa się z dwóch biegunów: Liturgii Słowa i Liturgii Eucharystycznej. Nie są one dwiema osobnymi rzeczywistościami, ale są komplementarne, nawzajem się uzupełniają.

Przed Soborem Liturgia Słowa zdawała się być choreografią Mszy: istotnie w podręcznikach teologii moralnej mówiono, że Msza jest ważna od chwili ofertorium (ofiarowania).

Liturgia Słowa, cała w języku łacińskim, była dla wiernych skarbem zamkniętym, zarezerwowanym dla kapłana: przypominam sobie radość nas młodych, kiedy pozwolono nam czytać języku rodzimym zdawało się, że znaleźliśmy się w siódmym niebie. Istotnie kapłan długo jeszcze mamrotał swój łaciński tekst, a my, po cichu, czytaliśmy jego tłumaczenie w mszałach, a ludzie, którzy nie czytali nic, spali sobie smacznie.

To był absurd. Reforma liturgiczna położyła kres tej niedorzecznej sytuacji nie do zniesienia. Jednak najważniejszą rzeczą było coś zupełnie innego - stopniowe przywrócenie takiej samej godności obydwu biegunom, Liturgii Słowa i Liturgii Eucharystycznej.

Dwie rzeczywistości w dwóch czasach, dwie rzeczywistości w jednym akcie kultu. Liturgia Słowa, która przygotowuje Liturgię Eucharystyczną. Liturgia Eucharystyczna, która jest odpowiedzią na Słowo.

Reforma liturgiczna coraz bardziej to precyzowała: dwa oddzielne miejsca, ambona i ołtarz; dwie różne księgi, Lekcjonarz i Mszał; dwóch sprawujących, lektor i kapłan. Dwa oddzielne bogactwa, ale zjednoczone, ten sam skarb, zbawczy dramat eucharystycznej ofiary.

Msza jest już pełnią od Liturgii Słowa. Sobór przecież mówi: "Kiedy w Kościele zaczynają się czytania, to mówi sam Chrystus" (KL 7).