2. Gesty - słowa bez dźwięku

Tonino Lasconi

Fragment

Jak wszystkie podróże, również i nasza wymaga pewnych przygotowań, jakiegoś wstępu. Ten, kto wsiada do pierwszego przejeżdżającego autokaru i wyrusza bez żadnego planu, bez przewodnika, bez grosza w kieszeni, może narazić się na nieprzyjemną przygodę.

Aby lepiej zrozumieć i rozkoszować się zagadnieniem, które proponujemy zbadać, musimy trochę poznać język gestów. Co to jest?

Książka dostępna w księgarni internetowej Wydawnictwa Salezjańskiego
www.wydsal.pl

- - r e k l a m a - -

Gest noworodka

Tonino Lasconi

Jak doskonale wiemy, dziecko które właśnie przyszło na świat, nie umie ani mówić, ani pisać, porozumiewa się za pomocą gestów. Maleństwo byłoby skończone, gdyby nie potrafiło wykonać niezwykle skomplikowanej czynności: gdyby nie umiało ssać piersi. Kto go tego nauczył? Tajemnica! Dzięki echografii (technice pozwalającej obejrzeć płód w łonie matki i nie wyrządzić mu przy tym szkody) dokonano niezwykłego odkrycia: kiedy tylko u małego człowieczka ukształtują się rączki, brzdąc codziennie ssie swój kciuk. I tak, kiedy tylko wydobędzie się na światło dzienne, jest gotowy do ssania sutka: źródła jego pewności i życia.

Ten pierwszy gest, zapewniający nam istnienie na początku życia, jest tak ważny, że nie zanika wraz z odstawieniem od piersi. W ciekawych i zakamuflowanych formach pozostaje na zawsze w zakamarkach ludzkiego istnienia.

- - r e k l a m a - -

W pierwszych latach życia, w chwilach niepewności, dziecko chce, żeby matka dała mu smoczka. Jeżeli mama tego nie zrobi, dziecko poszuka sobie pewności, ssąc swój palec.

Potem, kiedy podświadomie chcemy possać swój palec, ale boimy się, że inni wezmą nas za małe dzieci, uciekamy się do "środków zastępczych": obgryzamy paznokcie, gryziemy pióro, żujemy gumę albo zapalamy papierosa.

Nie przypadkowo zwyczaj żucia gumy narodził się w Ameryce, w Stanach Zjednoczonych, pierwszym kraju, który zastosował karmienie butelką. Dziecko pozbawione niepowtarzalnego i uspokajającego doświadczenia ssania piersi lub też pozbawione go zbyt wcześnie, jest niezadowolone i staje się bardziej agresywne. Aktualnie w Ameryce, ale także i u nas, po tym, jak minęła fala entuzjazmu dla karmienia z butelki (wiążącego się z ogromnymi wpływami z handlu), pediatrzy dokładają wszelkich starań, aby przekonać matki do karmienia piersią przynajmniej przez pierwsze trzy miesiące życia noworodka. Nie potrzeba było wiele, aby to zrozumieć! Wystarczyło popatrzeć na rzeczywistość: dziecko, które ssie pierś, uśmiecha się. Dziecko, które ssie smoczek, nie.

A skupiony na "ssaniu" swojego papierosa młodzieniec? Niełatwo będzie go przekonać, że jest jak dziecko szukające pewności, ale właśnie tak jest. Z drugiej strony każdy palacz doskonale wie, że potrzebuje papierosa w chwilach napięcia, zanim stawi czemuś czoła lub dla rozładowania napięcia.

Każdy, kto coś ssie, niezależnie od tego, w jaki sposób chciałby zakamuflować gest dziecka przy piersi, wysyła sygnał: "Jestem niepewny, mam trudności: pomóżcie mi!".

Zasłanianie głowy

Tonino Lasconi

Kolejnym podstawowym i uniwersalnym gestem instynktownym jest zasłanianie sobie głowy rękoma w chwilach zagrożenia.

Kiedy nagle słyszymy nieoczekiwany krzyk: "Uwaga!" albo odgłos czegoś, co spada, instynktownie zakrywamy głowę rękoma.

Kto nas tego nauczył? Nikt, umiemy to od zawsze. Dlaczego nie zasłaniamy sobie brzucha czy kolan? Także starożytni Żydzi, którzy nie znali doniosłości mózgu i utrzymywali, że myśl kryje się w sercu, słysząc odgłosy niebezpieczeństwa, zakrywali głowę rękoma.

Wariant tego samego gestu to głowa w dłoniach. Kiedy widzimy kogoś, kto ściska sobie głowę rękami, rozumiemy bez słów, że ta osoba ma trudności, trawi ją wielki ból albo wręcz przeciwnie, że jej radość jest tak wielka, iż graniczy z bólem: punkty ekstremalne są zawsze zbieżne! Mówimy: "Pęka mi głowa!" z wielkiego bólu albo z wielkiej radości.

- - r e k l a m a - -

Komunikaty wysyłane oczami

Tonino Lasconi

Fragment

Oczy są tą częścią ciała, której sygnały warto nauczyć się odczytywać, ponieważ mówią one o wiele więcej niż słowa.

Wiemy, że nasze źrenice się kurczą przy ostrym i mocnym świetle, a powiększają przy oświetleniu delikatnym, łagodnym i przytłumionym. Ten ruch źrenic odbywa się poza naszą wolą: nikomu, mimo najlepszych chęci, nigdy się nie udało patrzeć na słońce wielkimi źrenicami.

Być może jednak nie wiemy, że nasze źrenice rozszerzają się także na widok tego, co dobre i piękne, a kurczą na widok czegoś, co się nam nie podoba i przeszkadza.

To wspaniały gest, który tkwi u początków kontynuacji gatunku. Źrenice dojrzałej seksualnie kobiety poszerzają się na widok przystojnego mężczyzny (i na odwrót choć oczy kobiety, podobnie jak całe jej ciało - co później omówimy dokładniej - wykazują silniejsze i bardziej widoczne reakcje). Z drugiej strony mężczyznę (i na odwrót) przyciąga twarz tej kobiety, która ma rozszerzone źrenice (por. D. Morris, Człowiek i jego gesty).

Książka dostępna w księgarni internetowej Wydawnictwa Salezjańskiego
www.wydsal.pl

- - r e k l a m a - -

Reklama, która "zna się na tym"

Tonino Lasconi

Zróbmy pierwszą przerwę (pierwszą, ponieważ w naszej podróży będzie ich wiele) na reklamę, która "zna się na tym". Dlaczego zna się na tym? Ponieważ reklama, aby osiągnąć swój cel (sprzedaż danego towaru) ogranicza do minimum posługiwanie się słowem. Chcąc być skuteczna, odwołuje się do mózgu, który jest organem zdolnym ją rozszyfrować, a co za tym idzie - krytycznie ocenić. Jeżeli reklama mówi mi, abym kupował dany gatunek grappy, ponieważ została zrobiona z takich, a nie innych winogron, leżakowała w dębowych beczkach, ma tyle a tyle procent alkoholu i kosztuje 40 zł, to ja analizuję rodzaj winogron, jakość beczek, stopień zawartości alkoholu, cenę i na koniec oświadczam: "Ta grappa to jakaś kosmiczna bzdura. Nie kupię jej".

Jeśli natomiast reklama pokazuje mi piękną blondynkę, która patrzy na mnie błyszczącym wzrokiem, przyciskając do miękkiej piersi butelkę przejrzystej grappy, mój mózg nie musi się wysilać, żeby coś zrozumieć: kobieta mi się podoba, jej uśmiech mnie urzeka, a ręce, które ściskają butelkę, tak naprawdę ściskają mnie. I nawet tego nie zauważam, że kupując butelkę grappy, zabieram ze sobą do domu tę kobietę.

- - r e k l a m a - -

A zatem przyjrzyjmy się reklamie, która "zna się na tym".

Siedzimy przy obiedzie, czekamy na "Wiadomości" i nagle pojawia się reklama pieluszek, proszków albo wody mineralnej, pokazująca gołe pupki rozkosznych bobasków.

Mąż narzeka: "Czy to możliwe, że zawsze kiedy ja jem, muszę oglądać te sikające i załatwiające się maluchy!".

Kobiety zaś, poczynając od czternastolatki, a kończąc na osiemdziesięcioletniej babci, są zachwycone: "Jakie kochane! Jakie śliczne! Schrupałabym go!".

Autor reklamy wie, że w przypadku tych produktów należy odwołać się do kobiecej wrażliwości, ponieważ to kobiety będą je kupować i dlatego posługuje się dziećmi w celu "rozszerzenia źrenic" potencjalnych klientek.

Zobaczymy dalej, jakich obrazów autor użyje (ale pewnie już się ich domyślacie: weźcie sobie tylko zestawienie samochodu i pięknych, najlepiej skąpo ubranych kobiet?), aby rozszerzyć źrenice męskiej części odbiorców.

"Złe" oczy

Tonino Lasconi

Zatrzymajmy się przez chwilę na mowie oczu, aby podkreślić informację przekazywaną przez zwężone źrenice: nienawiści, gniewu, chęci panowania.

Czy widzieliście kiedyś dwóch mężczyzn, przystępujących do walki na pięści? Patrzą sobie z bliska i nieruchomo w oczy. Ten, kto opuści wzrok, okazuje swoją słabość. W takich przypadkach bardzo często nie dochodzi do bójki.

To samo dzieje się w świecie zwierząt: to, które opuszcza wzrok, uznaje się za pokonanego i oddala się, pozostawiając pole zwycięzcy.

- - r e k l a m a - -

Kiedy będziecie oglądać w telewizji najbliższy mecz bokserski, zwróćcie uwagę, jak patrzą na siebie bokserzy przed spotkaniem: stoją na środku ringu i słuchają upomnień arbitra. Gdyby jeden z nich nie wytrzymał spojrzenia drugiego i opuścił wzrok, pokazałby wszystkim, że się boi, a spotkanie nie miałoby smaku.

To samo dzieje się, kiedy "przełożony" (ojciec, nauczyciel?) czyni wyrzuty podwładnemu. Aby podkreślić swoją wyższość, patrzy podwładnemu w oczy, zmuszając go do spuszczenia wzroku. Jeśli podwładny to wytrzyma, przełożony się wścieknie i rozłości jeszcze bardziej, ponieważ widzi, że nie udaje mu się zapanować nad nim.

Również w tym przypadku możecie przeprowadzić eksperyment. Kiedy wasz ojciec albo nauczyciel czyni wam wyrzuty, nie spuszczajcie wzroku, miejcie je otwarte szeroko i patrzcie mu w oczy. Uprzedzam was, że ten eksperyment jest niebezpieczny: możecie dostać po twarzy!

Kiedy wiecie, że nie macie racji, a ojciec czyni wam wymówki, staracie się bronić, spuszczając wzrok, aby ukryć wasz błąd. Jednak niełatwo będzie się wam z tego w ten sposób wymigać, ponieważ wasz ojciec krzyknie: "Patrz mi w oczy! Kiedy do ciebie mówię, masz patrzeć mi w oczy!".

Chce być pewny (z waszego spojrzenia), że uznajecie jego autorytet.

Nawet, jeżeli nie ma pojęcia o psychologii?

Drobna uwaga: spojrzenie "zwężonych źrenic" w celu dominacji czy wzbudzenia strachu przeważa u mężczyzn. Spojrzenie "rozszerzonych źrenic", aby przyciągać i uwodzić przeważa u kobiet.

Rzut oka na rzeczywistość!

Tonino Lasconi

Będąc na najbliższym proszonym obiedzie, zabawcie się w zgadywanie ulubionych potraw waszych współbiesiadników, obserwując ich oczy w miarę pojawiania się nowych specjałów. Kiedy pojawia się ulubiona potrawa, oczy same się błyszczą. Jeśli natomiast pojawia się coś, czego biesiadnicy nie lubią, oczy pozostają zgaszone, pomimo wypowiadanych z grzeczności uwag uznania dla gospodarza.

Kolejne interesujące ćwiczenie: obejrzyjcie jakąś modną kreskówkę, którą raczy was telewizja, najlepiej japońską albo amerykańską. Zwróćcie uwagę na związek pomiędzy kształtem źrenic a postaciami. "Źli" mają źrenice wąskie, ostre jak noże, a oczy małe i zaciśnięte. "Dobrzy", ci, którzy powinni budzić sympatię i miłość, mają wielkie źrenice w ogromnych jasnych oczach.

- - r e k l a m a - -

Piękno jest obowiązkiem

Tonino Lasconi

Jezus, który - nie studiując psychologii - był doskonałym psychologiem, mawiał: "Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle" (Mt 6,22).

I tak jest naprawdę: oko objawia nas innym, nawet jeżeli staramy się zamaskować. Aby nie dać się "odkryć", powinniśmy nosić ciemne okulary, tak jak chińscy kupcy czy obłudni krewni odprowadzający na cmentarz swojego bliskiego.

Powinniśmy się przyzwyczaić do tego, żeby nie mieć nic do ukrycia, bez lęku pozwalać innym na patrzenie sobie w oczy.

- - r e k l a m a - -

Nasze zaangażowanie nie kończy się na tym, ale idzie dalej: ważne, abyśmy się postarali przedstawiać innym "piękny widok", który poszerza źrenice i raduje serce. Mamy obowiązek być piękni i dobrzy.
- A dlaczego? - ktoś zapyta.

Ponieważ słuszne jest czynienie dla innych tego, co chcemy, aby i oni nam czynili.

A czego my chcemy od innych? Aby byli piękni i dobrzy, atrakcyjni, mili dla oczu. Bez tych widoków, które poszerzają nam źrenice, nasze życie byłoby ciężarem nie do zniesienia.

Dlatego podstawowym obowiązkiem każdego z nas jest być dobrym i pięknym, aby czynić życie radosnym i szczęśliwym.

Miła twarz, uprzejma osoba, piękny gest, gościnny dom? to ścieżki, którymi przychodzi do nas szczęście.

Ileż razy zdarzyło się wam, że ładna i uprzejma buzia rozświetliła cały dzień? Może się wam to przydarzyło w najmniej oczekiwanym miejscu: w urzędzie, w sklepie, w kasie metra, w szkolnym sekretariacie, na ulicy.

Cóż to za ulga znaleźć uśmiechniętą twarz! Niestety, zdarza się to rzadziej, niż tego potrzebujemy.

"Piękna" wiara

Tonino Lasconi

Czy zadaliście sobie kiedyś pytanie, dlaczego kościoły są takie piękne, bogate, pełne dzieł sztuki, światła i kwiatów?
- Aby oddawać cześć Bogu! - powiecie.

Słusznie! A także dlatego, że nie można wytworzyć właściwej atmosfery do modlitwy, jeśli nasze źrenice się nie rozszerzą. Gdyby otaczały nas rzeczy brzydkie, płaskie, zimne, nasze serce pozostałoby zimne, zamknięte, skurczone, niezdolne do rozmowy z Bogiem.

Teraz dogłębnie rozumiemy przykazanie Jezusa: "Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj" (Mt 5,23-24). Nie można się modlić z "oczami jak sztylety", zwężonymi z nienawiści, wrogości i obojętności, nie bylibyśmy w stanie przyjąć dobroci i piękna Boga.

Gdyby chrześcijańskie zgromadzenia i Msze zawsze były bogate w pieśni, muzykę i uśmiechnięte twarze? wielu młodych nie odeszłoby od wiary.

- - r e k l a m a - -

Niesprawiedliwość ubóstwa i nienawiści

Tonino Lasconi

Znaki mowy oczu pozwalają nam odkryć niesprawiedliwość, jaką cierpią mężczyźni i kobiety, kiedy są zmuszeni do życia w ubóstwie, nędzy, wśród brudu i złości, bez możliwości dbania o własne ciało i ubranie.

Są skazani na coraz głębsze pogrążanie się w agresji, wulgarności i przemocy; serce wytwarza to, co przekazuje mu "okno".

Co można powiedzieć o osobach, które nigdy nie odczuły czyjegoś zaskoczonego i pełnego uwielbienia wzroku? Co powiedzieć o kobietach, które nigdy nie usłyszały: "Jaka jesteś piękna!"?

- - r e k l a m a - -

Co powiedzieć o tych, którzy w swoim życiu zostali pozbawieni radości płynącej z przyjaźni i miłości? O osobach porzuconych jak niepotrzebne rzeczy?

Pomyślmy o dzieciach, które nie miały tatusia i mamusi, którzy "zjedliby ich oczami" i o staruszkach, którzy zawadzają swoim dzieciom pełnym pogardy dla nich.

Poznałem pewną staruszkę w domu starców. Syn i synowa zostawili ją tam, i choć minęło już osiem miesięcy, ani razu jej nie odwiedzili. Biedaczka podskakiwała za każdym razem na dźwięk dzwonka u drzwi w nadziei, że to jej syn. Czekała, aby na niego popatrzeć i aby on zrobił to samo. Aby usłyszeć od niego: "Mamo, świetnie wyglądasz. Wiesz, że ciągle jesteś piękna!".

Ale syn nigdy się nie pojawił. Starowinka umarła tak, jak umiera wielu pensjonariuszy domu starców, nie cierpiąc na żadną chorobę, straciła chęć do życia.

Troska o własne ciało i własne uczucia, aby być "miłym" dla innych, to nasz obowiązek względem bliźniego, ludzkości i życia. Piękno i dobro otwierają oczy i rozweselają serce.

Mówi Pismo święte: "Serce radosne twarz rozwesela" (Prz 15,13).

Wiemy, że radosna twarz rozwesela serca, które ją napotykają. Radość i piękno są darem i musimy życzyć sobie, abyśmy je w naszym życiu spotykali. Jednak ze swej strony powinniśmy uczynić wszystko, aby stać się darem dobra, piękna i radości dla innych.

"Sztuczka", która dodaje oczom piękna

Tonino Lasconi

Czy piękny makijaż wystarczy, aby dać trochę radości innym? Czy wystarczy przed wyjściem z domu pomalować rzęsy maskarą i podkreślić linię brwi?

"Kosmetyczna sztuczka", jeśli jest dobrze wykonana, może pomóc, ale nie wystarczy. Pomalowane oczy mogą sprawiać wrażenie pięknych, kiedy się na nie patrzy z daleka, oglądane z bliska powinny promieniować blaskiem i pięknem wydobywającym się z wnętrza. Spojrzenie "dobre i piękne", które rozświetla i daje radość temu, kto patrzy, rodzi się wyłącznie z "serca", ponieważ prawdziwe piękno pochodzi z "wewnątrz".

Czy chcemy być darem dla innych? Czy chcemy wnieść trochę światła w nasze życie? Czy chcemy uczynić piękniejszym nasze życie i innych? Czy naprawdę zależy nam na jakości życia? Dajmy naszemu "wnętrzu" to, co może rozświetlić nasz wzrok - uczucia.

Uprzejmość, grzeczność, zdolność słuchania innych, solidarność, uwaga? to "sztuczki" upiększające nasze spojrzenie i nakazujące mówić wychodzącemu z domu: "Mam nadzieję spotkać dziś ludzi, którzy otworzą moje źrenice i serce".

- - r e k l a m a - -