dorota

Dodano: 25 kwiecień 2014 r.

Za dużo łez, bezradności. Mimo kolejnego powrotu do Jezusa, dzięki sakramentowi pokuty i pojednania przychodzi wiele wątpliwości, trudności z realizacją obowiązków, z chęcią modlitwy, rozważania Słowa Bożego. Wiem, nie jestem idealnym człowiekiem i nie będę. Jednakże myśli, że są ludzie, którzy mimo przeciwności radzą sobie lepiej i różne inne, których w głowie nie powinno być (bo odbierają radość, nadzieję itp.). Długo tak nie zawalczę już. Spotkania z ludźmi, uczestnictwo we wspólnocie, rozmowy, wyjścia itp. musiałam ograniczyć ze względu na te obowiązki. Niestety efektów nie ma za bardzo. Ciężko jest, bo różnych problemów nie brakuję. Nie umiem ogarnąć bezradności na to, iż nie mogę komuś, ani sobie mądrze pomóc. Znowu wydaje się, że nie potrzebnie wracałam na studia po pewnej przerwie. Za niedługo powinnam je skończyć. Jeśli jakimś cudem napiszę pracę dyplomową. Idzie bardzo opornie. Zajmuję się w tej bezradności wszystkim innym. Myśli, bezradność, łzy, brak silnej motywacji męczą mnie już. Każdego dnia. Nie jestem człowiekiem odpornym na stres. Problemy zdrowotne i inne w tym wszystkim jeszcze bardziej się nasilają.

Nie chcę się użalać nad sobą, choć może tak to wygląda.
Nie mam komu o tym powiedzieć, to piszę tutaj.
Wstyd jakoś prosić znów przyjaciół czy kierownika duchowego o rozmowę (od pewnego czasu problemy się nie zmieniają. Wiedzą więc o tym. Może i nawet w szerszym kontekście. Na forum też nie chcę o wszystkim. Poza tym każdy ma też swoje życie, problemy także. Po co więc dokładać kolejnych.

Jednak za dużo negatywów w mojej rzeczywistości. Czułam, że nie chcę tego dużej "dusić w sobie". Trudniej to powiedzieć, dlatego napisałam.

Kryzys? Niestety chyba poważny, nie pierwszy i nie ostatni. Na poważnie: nie pamiętam już jak z takim stanem skutecznie i szybko walczyć.
Nie mam czasu na długofalowe działanie, znaczy się odległe w czasie. Potrzebuję: już działać. Wiem, że to trudne... i dość mam tej niepewności i tych wszystkich innych spraw z tym związanych (fizycznie-np. częste bóle, na które nie umiem wpłynąć, im zaradzić; oraz duchowo-brak motywacji do jakiegokolwiek działania-w tym do systematycznej modlitwy itp.).

Kolejny raz nie umiem sobie z tym stanem poradzić.

Może ktoś przeżywał coś podobnego i mógłby doradzić?

dane kontaktowe
Portret użytkownika viaspei
viaspei (anonimowy), 14 lipiec 2014 r.

Mam nadzieję, że jest lepiej :)

Portret użytkownika gapa
gapa, 26 kwiecień 2014 r.

Rownież napisałam na Twojego maila ;)
Pozdrawiam ;)

Portret użytkownika Anonymous
Anonymous (anonimowy), 26 kwiecień 2014 r.

Doroto,już napisałam do Ciebie. Sprawdź pocztę:)

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA