nr 46/2010

Chcę do nieba!

rozmowa z Tomaszem Adamkiem

Dodano: 14 grudzień 2010 r.

O filozofii boksu, prostej wierze i tęsknocie za niebem z Tomaszem Adamkiem rozmawiają o. Marek Łącki i br. Bernard Kluczkowski (paulini pracujący w Stanach Zjednoczonych).

...ciąg dalszy
Skąd się ta wiara w Tobie rodzi?

– Z modlitwy. Modlę się codziennie na różańcu. Od lat modlimy się wspólnie z żoną na różańcu. Niekiedy dwa, trzy razy dziennie, podczas jazdy samochodem. Kiedy nie pomodlę się Różańcem, to po prostu dziwnie się czuję, jakby czegoś brakowało... Przed każdą walką całą sobotę poświęcam na to, by być sam. Jestem wtedy tylko z Dorotą, z rodziną. Wtedy modlimy się wspólnie. To jest zawsze specjalny dzień takiego „odejścia” od ludzi. Wtedy już nie ma dziennikarzy, jest po prostu specjalny dzień na łączność z Panem Jezusem.

O co modlisz się przed walką? Mówisz: Panie Boże, niech ten Grant się wywróci, Arreola poślizgnie, a Adamek znokautuje?

– Nie, nigdy tak nie myślę! Proszę Boga o zwycięstwo, o dobrą i szczęśliwą walkę. Żebyśmy obaj zeszli z ringu zdrowi.

Nie boisz się, że ludzie będą oskarżać Cię o hipokryzję? Tu gada o Bogu, a tam wali gościa w łeb?

– Ależ o tym mówią cały czas i piszą na forach internetowych! Jednak to piszą ludzie z tej „drugiej strony”. Myślę, że może niewielu, ale przynajmniej kogoś, to moje mówienie głośno o Panu Bogu „ruszyło”. Że dotknęło czyjegoś serca. To, że zawsze po walce wskazuję na niebo, które jest prawdziwym źródłem zwycięstw, i to Jezus daje mi siłę. Wiem, że to już niejednego „trąciło” i dziś przynajmniej inaczej patrzą na wiarę. To wiem na pewno. Ilu? Tego nigdy się nie dowiem…

Wstajesz rano, otwierasz komputer i patrzysz, ile nowych artykułów jest o Tobie w necie?

– Najpierw zawsze robię znak krzyża... A internet jest właściwie moim jedynym łącznikiem ze światem, zwłaszcza z Polską, bo nie mamy nawet polskiej telewizji.

Kiedy będziesz spełnionym sportowcem?

– Myślę, że w pewnym sensie już jestem spełniony, bo w kategoriach, w których występowałem, zdobyłem mistrzostwo świata. A jeśli jeszcze uda mi się zdobyć tytuł wśród „ciężkich”, to będę miał satysfakcję, że zostanę zapamiętany jako ten „mały ciężki”, który był rzeczywiście dobry i dzięki wierze, której mu nigdy nie brakowało, został mistrzem.

Kiedy będziesz spełnionym człowiekiem?

– Jak osiągnę niebo.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA