Mówię, że muszą pamiętać, iż po ciężkich chwilach nadejdą na pewno lepsze

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Z ks. Bogdanem Rederem, kapelanem Górnika Zabrze, rozmawia Wojciech Jojko

W.J. - Szczęść Boże! Czy mógłby ksiądz odpowiedzieć na parę pytań dla serwisu internetowego Bosko.pl?

ks. Bogdan Reder - Oczywiście. W dzisiejszych czasach Internet jest bardzo popularny i dobrze, że są takie katolickie strony dla młodzieży.

Od kiedy pełni Ksiądz posługę kapelana Górnika?

Jestem honorowym kapelanem Górnika Zabrze od 1993 r., dlatego nie wiąże się to z gratyfikacjami finansowymi.

Jak do tego doszło?

W styczniu 1993 r. trenerem piłkarzy został pan Hubert Kostka. Pewnego dnia pojechałem do Zabrza, gdzie rozmawiałem z panem Bolesławem Niesyto, wspaniałym człowiekiem,rzecznikiem prasowym zabrzańskiego klubu. To on przedstawił mnie trenerowi, trener zawodnikom i tak się zaczęło. Niestety kilka dni temu pan Bolek zmarł. Proszę wszystkich o modlitwę za jego duszę. Był naprawdę dobrym, uczciwym, pracowitym i skromnym człowiekiem.

Na czym polega Księdza udział jako kapelana?

Staram się być zawsze blisko zawodników. Przed meczem wchodzę do szatni, rozmawiam z chłopakami, mobilizujemy się przed meczem. Przed każdym meczem modlimy się wspólnie lub, kiedy nie mogę być osobiście na spotkaniu, modlę się sam o dobry mecz, no i korzystny wynik.

Czy każdy klub ma swojego kapelana i od kiedy kapelani pojawili się w klubach sportowych?

Nie każdy klub ma kapelana, ale w większości jest przynajmniej ksiądz sympatyzujący z danym klubem. Kapelani pojawili się w klubach sportowych na początku lat 90-tych. W Legii Warszawa został nim ks. Mariusz Zapolski, a w Widzewie ks. Stanisław Danilewicz. Później zaczęto organizować pielgrzymki sportowców - od kilku lat w maju organizowana jest ogólnopolska pielgrzymka sportowców na Jasną Górę.

Dlaczego został Ksiądz kapelanem właśnie w Górniku?

Pochodzę z Łazisk Dolnych, a tam cała rodzina kibicowała Górnikowi Zabrze. Pamiętam jak w dzieciństwie kilkoma rodzinami gromadziliśmy się przed telewizorami na mecze Górnika z AS Roma, Manchesterem United czy Dynamem Kijów. Były to niezapomniane chwile, a postacie Szołtysika, Kostki, Oślizły czy Lubańskiego były na ustach wszystkich.

Utrzymuje Ksiądz kontakt z zawodnikami poza boiskiem, klubem?

Nie z wszystkimi, ale z paroma piłkarzami i ich rodzinami mam częstszy kontakt. Dwóch z nich mieszka w parafii, w której obecnie pracuję (par. św. Marii Magdaleny w Bielszowicach ), tak więc widuję ich w kościele. Zawodnikom udzielałem sakramentów św. Sakramentu małżeństwa udzielałem Piotrowi Rockiemu (obecnie Odra Wodzisław), Piotrowi Gierczakowi czy Stanisławowi Wróblowi. Chrzciłem ich potomstwo, paru pomagałem w przygotowaniu do bierzmowania. Zdarza się, że przychodzą do mnie chłopcy i proszą o pomoc w ich problemach czy choćby o kilka słów rozmowy.

Czy jest jakiś wpływ kapelana na tych zawodników, pochodzą przecież z różnych środowisk?

Tak, to prawda. Ich więzy z Kościołem były różne. Ale oni cieszą się, kiedy przyjdzie do nich ksiądz, że mogą z nim porozmawiać jak z kimś znajomym. W mojej obecności na pewno mniej przeklinają. Staram się im wyjaśniać, że nie należy załamywać się po przegranym meczu, że należy na nowo podjąć trud ciężkiej pracy i przyłożyć się do treningu, aby w następnym spotkaniu odnieść zwycięstwo. Mówię, że muszą pamiętać, że po ciężkich chwilach nadejdą na pewno lepsze. W ubiegłym roku byłem z piłkarzami na Jasnej Górze, gdzie odprawiłem dla nich Mszę Św.

Spotkał się Ksiądz z kpiną czy złośliwymi uwagami?

Przez cały czas pracy w Górniku spotkałem wielu piłkarzy, działaczy, trenerów, ale nigdy nie spotkałem się ze złośliwością. Wręcz przeciwnie, nawet piłkarze, którzy grają już za granicą, pamiętają o mnie, napiszą kartkę z życzeniami, a nawet odwiedzą, kiedy są w Polsce.

Sukces zmienia tych młodych ludzi?

Nie mogę jednoznacznie powiedzieć, czy ich zmienia. Część na pewno tak, ale wielu pozostaje sobą, pamiętają o kolegach i o swoim kapelanie.

Mecz piłkarski ludziom kojarzy się z chuligaństwem i awanturami. Czy można to jakoś zmienić?

Problemu chuligaństwa nie da się zmienić ustawą czy jedną decyzją. Choć kiedyś udało się to na Wyspach pani Thatcher. Na pewno my duszpasterze powinniśmy być bliżej tej trudnej młodzieży. Należy z nimi porozmawiać, wskazać właściwe wzorce, ale również zagrać z nimi choćby w piłkę i pokazać, że ksiądz jest normalnym człowiekiem, a nie tylko kaznodzieją.

Przed nami Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii. Uważa Ksiądz, że drużyna prowadzona przez Jerzego Engela ma szanse powtórzyć sukcesy Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka?

Powtórzenie tych wyników z Niemiec i Hiszpanii byłoby czymś niezwykłym. Wydaje mi się, że przy dobrym starcie i dobrej grze jesteśmy w stanie powalczyć z każdym. Mamy grupę z której możemy wyjść, a potem pozostaje już tylko modlitwa i maksimum zaangażowania zawodników. Myślę, że powalczymy.

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu łask Bożych w Księdza posłudze.

ks. Bogdan Reder - urodzony 15.03.1962 r. w Łaziskach Dolnych, wyświęcony 14.05.1988 r. w Katowicach, obecnie wikariusz w Rudzie Śląskiej - Bielszowicach; kapelan honorowy Górnika Zabrze.

Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA