ks. Mariusz Berko

Brazylijski karnawał

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

A u nas w Brazylii mamy karnawał. No nie tylko w Brazylii, ale tylko tu ten czas przemienia się w tak wielkie szaleństwo. W Polsce czas odmierzają nam wielkie święta (np. Boże Narodzenie lub Wielkanoc). A tutaj mówimy, co uda się zrobić przed karnawałem, a co dopiero po. Na pięć dni przed Środą Popielcową zamiera normalne życie - szkoły, sklepy, apteki, a nawet nasze kościoły są pozamykane. Wszyscy są na Barra lub Campo Grande.

...ciąg dalszy

Dzisiaj ledwo wydostałem się z moich favel, bo tłumy biegnących, pijących i tańczących Mulatów zatarasowały wszystkie przejścia. W mieście podobnie, ulice prawie nieprzejezdne, niesamowity jazgot klaksonów, krzyczących ludzi itd. Z gorącej i głośnej ulicy trzeba wejść w ciasny i ponury budynek i dalej przez śmieci wydające niesamowity zapach do "pokoju".

Na ziemi leży około 40 osób,

starych podrzutków… To dom starców prowadzony przez dwie wolontariuszki. W Brazylii oficjalne domy starców są tylko dla bogatych. Biedni, starzy szybko umierają na ulicy. Podchodzę do pierwszej kobiety o białym kolorze skóry. Podaję jej rękę, ale ona, kołysząc się jak w chorobie sierocej, patrzy nieruchomymi oczyma gdzieś w bok. Pytam opiekunki, czy ma problemy z mentalnością, i w tym momencie odwraca się i sama odpowiada: "Tak Padre, ale czy można żyć, kiedy jest się już w grobowcu?" Pod niedaleki kościół przywiozła ją córka i posadziła na schodach, i przypięła karteczkę - "za dużo jadła w domu". Kobieta siedziała na schodach 2 dni… Uratowały ją siostry zakonne i przyprowadziły tutaj, do Niebieskiego Domu. Nazwa pochodzi od koloru zewnętrznej elewacji, która kiedyś była pomalowana na niebiesko. Dzisiaj z "niebieskości" nie pozostało wiele.

Przeszedłem dalej. Następnym był starszy Murzyn o młodej jeszcze twarzy. Na mój widok wstał i wyprostowany podał mi rękę. To były żołnierz. Na moje pytanie, jak tutaj mu się żyje, odpowiada krótko: "dobrze". Syn, który go tu przywiózł ładnym samochodem, powiedział tylko: "Zróbcie coś z nim, on sika w majtki…" Nie zostawił adresu, a nawet nie pożegnał się z ojcem. Minął już rok i nikt nie przyjechał zapytać… Żołnierz, nie zmieniając postawy, spuścił oczy…

Następna kobieta nie może wstać ze swojego barłogu, ale wita mnie ładnym uśmiechem i całuje mi rękę: "A ja myślałam, że spotkam Pana Jezusa dopiero w niebie…" Zaskoczony i zdziwiony, odpowiedziałem: "Nie jestem Panem Jezusem, a tylko księdzem". A ona odpowiedziała: "Wiem, Padre, ale czy nie widzisz Pana Jezusa, którego zawsze w swoich rękach nosisz?" Zawstydziłem się swoją słabą wiarą. Następna kobieta leżała bez ruchu. Sąsiadka powiedziała, że ona się nie rusza, ale słyszy. Usiadłem obok, złapałem dłoń. Zacisnęła się na mojej. Zacząłem mówić o Panu Bogu i o sobie. Chciałem iść dalej, ale uścisk jej dłoni nie ustępował. Posiedziałem wiec jeszcze chwilę, nic nie mówiąc. Po kilku minutach dwa uściski dały mi znak, że mogę już iść…

Ile życia w środku tego bezwładnego ciała… Obszedłem wszystkich i na koniec odmówiliśmy różaniec. Wielu się ożywiło i ruszało ustami, próbowało wymawiać słowa modlitwy. Dwie kobiety tylko patrzyły w okno i… łzy spływały im po policzkach. Czyżby przypomniały sobie dom, kościół, życie… A na zewnątrz ich dzieci i wnuki mają karnawał i nie chcą widzieć tych starych ciał.

Większość z tych starych ludzi żyjących w tym walącym się, zatęchniętym domu to "znajdy" porzucone przez rodzinę gdzieś na mieście. Rodziny biorą emerytury, które przychodzą na adres domowy, ale żadne nie daje na utrzymanie "Casa Azul". Dwie starsze panie, wolontariuszki walczą o przeżycie tych 40 wyrzuconych ze śmieciami starszych ludzi. Zostawiłem im obrazki Pana Jezusa Miłosiernego oraz po 10 kilo ryżu i fasoli. Opiekunka, dziękując mi, dodała: "Oni nie jedzą dużo, wystarczy tego na dłuższy czas". Jedna z kobiet przy pożegnaniu powiedziała do mnie: "Niech ksiądz nic nie przynosi, tylko niech ksiądz jeszcze przyjdzie. Tu nikt nie przychodzi. Omijają ten dom jak cmentarz, a my przecież jeszcze żyjemy…".

Wyszedłem z mroku

i stęchlizny na ulicę. Ludzie biegnący, pijący piwo, krzyczący, tańczący… karnawał. Nie wiem, czy nazwać to piekłem w raju czy rajem w piekle, bo na pewno jedno i drugie jest obecne. Tylko, że "raj" to nie ten z nieba, ale ziemski. Obejrzałem się na Niebieski Dom. Przez niewielkie okienko "widać tylko ciemność i ciszę jak w grobowcu", a przecież oni jeszcze żyją… Chciało mi się krzyczeć do wszelkiej władzy: jeśli nie zajmiecie się przede wszystkim starymi, słabymi, chorymi i samotnymi, na nic wasze rządzenie, na nic wasze tytuły, stanowiska i wielkie projekty ekonomiczne.

Tagi: świat
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA