nr 14/2006
Marcelina Zborowska

Miasto jak plansza

Dodano: 25 maj 2006 r.

W co się będą bawić młodzi Polacy wiosną? Flash mob wychodzi z mody. Wypierają go Urban Playground, czyli rodzaj miejskiego biegu na orientację, i parkour - miejski bieg z przeszkodami.

...ciąg dalszy

Bieg na orientację

Trzeba wykazać się kondycją (30 minut na wykonanie zadań), sprytem, spostrzegawczością i pomysłowością. Podpowiedzi na kartkach to raczej zagadki, które trzeba szybko rozwikłać. Np. gdy planszą stał się Dworzec Centralny, gracze podążali do punktów kontrolnych według rad, takich jak: "Pamiętaj, że nie każdy może nosić ekskluzywne ID z pierwszym słowem. Może sobie na to pozwolić jedynie człowiek przy kasie i do tego na wysokim poziomie". Co ciekawe, gracze nie mieli problemu z namierzeniem go - stał przy kasach biletowych w hali głównej Dworca. Żyłka detektywistyczna przydała się przy rozwiązywaniu łamigłówki: o której godzinie Błękitna Fala znika z Centralnego? Oczywiście chodziło o pociąg, a problem polegał na tym, że zimą nie kursuje, więc trudno go było odnaleźć w rozkładzie. Kolejna zagadka: w następującym ciągu liczb brakuje jednej. Jakiej? 602, 607,???, 613. Odpowiedź była... na przystanku tuż przy Dworcu, z którego odjeżdżały autobusy o tych numerach. Brakowało 609. - Wskazówki na pierwszy rzut oka wydawały się zagmatwane, ale doskonale sprawdzały znajomość terenu. Nie tę książkową, tylko empiryczną - zachwyca się Makrela. Z założenia zabawa nie może być masowa, a atmosfera ma być przesiąknięta tajemniczością i niepewnością, co będzie dalej. - Urban Playground to nie są zwykłe podchody w przestrzeni miejskiej. To coś więcej niż poszukiwanie ukrytych tropów. Wszystko zamknie się w całość, której na razie nie mogę zdradzić - mówi Semp.

Na planszę Urban Playground wchodzą najczęściej studenci i licealiści, ale nie brak też dorosłych z dziećmi oraz dorosłych, w których wciąż tkwi dziecko. Gra przypominająca harcerskie biegi na orientację przyciąga także przedstawicieli subkultur. - To prawdziwa mieszanka społeczna. I to jest fajne, bo wszyscy jednoczą się we wspólnej grze. Nie ma konfliktów. Nikt nie dąży do zwycięstwa za wszelką cenę, bo chociaż wszyscy ze sobą konkurują, to nie ma nagród - dodaje Semp.

Co przyciąga uczestników? - Podobne akcje wynikają z potrzeby afiliacji, przynależności do grupy. Każdy chce działać w jakiejś wspólnocie, na przykład w takiej, jaką oferują organizatorzy gier ulicznych - wyjaśnia psycholog Michał Parzuchowski.

Już pojawiły się pierwsze sygnały, że gra Urban Playground trafi do Katowic i Pruszkowa. Podobna impreza odbyła się w Nowym Jorku. Sam pomysłodawca zastanawia się nad nawiązaniem kontaktu z grupami happeningowymi w innych miastach na całym świecie.

Tagi: kraj
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA