nr 26/2005
Lesław Peters

Ujrzeć potwora

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Dla milionów ludzi na całym świecie ideałem letniego wypoczynku są wczasy na plaży pod palmami i kąpiele w krystalicznie czystych wodach ciepłego morza. Z tego punktu widzenia jezioro, o którym będzie tu mowa, jest całkowitym zaprzeczeniem atrakcyjnych ofert biur podróży.

...ciąg dalszy
Słynne zdjęcie Nessie z 1934 r., które okazało się fałszerstwem

Magnes dla oszustów

Loch Ness stało się celem wypraw zarówno zwykłych ciekawskich, miłośników przygód, jak i naukowców pragnących rzetelnie wyjaśnić istotę zagadkowego fenomenu. Tym ostatnim nie ułatwiała pracy wrzawa medialna, jaka powstała wokół sprawy. Przyciągnęła ona bowiem licznych oszustów, którzy pragnąc przeżyć swoje pięć minut sławy fabrykowali zdjęcia mające przedstawiać wyłaniającą się z wody sylwetkę jakiegoś dużego stworzenia.

Fałszerstwem okazało się też jedno z najbardziej znanych zdjęć, które w 1934 r. opublikował dziennik "Daily Mail", a za nim tysiące, a może i miliony razy inne gazety i książki na całym świecie. Cała ta historia zaczęła się od wysłania przez redakcję gazety wyprawy badawczej pod kierunkiem filmowca Marmaduke'a Wetherella. Znalazł on jedynie zagadkowe ślady na brzegu, których autentyczność podważyli eksperci. Redakcja "Daily Mail" cofnęła wtedy finansowanie ekspedycji.

Wtedy Wetherell z kilkoma współpracownikami wykonał makietę głowy i szyi potwora osadzoną na pływającej zabawce, po czym sfotografował ten rekwizyt. Rolkę z filmem poprzez trzecią osobę podsunął dziennikowi, by w ten sposób "dowieść", że wycofanie wsparcia dla jego wyprawy było błędem. Minęło 60 lat, zanim owo fałszerstwo, ujawnione przez jednego z jego uczestników, wyszło na jaw.

Trudne zadanie

Mnożące się przypadki ewidentnych fałszerstw oraz budzących wątpliwości zeznań naocznych świadków sprawiły, że zaczęto powątpiewać we wszelkie dowody rzeczowe i relacje ustne. Mimo to nie brakuje nadal ludzi przekonanych, że w wodach jeziora naprawdę kryje się tajemnica. Są to zarówno pojedynczy zapaleńcy, którzy każdą wolną chwilę poświęcają na wpatrywanie się w taflę akwenu, jak i profesjonalni poszukiwacze penetrujący głębiny za pomocą kamer i sonarów. Nie jest to jednak łatwe zadanie. Loch Ness rozciąga się na długości 38 km, ma 1,5 km szerokości i ok. 230 m głębokości. Trudno się więc dziwić, że nawet flota 25 statków badawczych, która wyruszyła na "łowy" w latach osiemdziesiątych zeszłego wieku, niczego nie wykryła.

Gad, ryba, a może gałąź

Jaką więc tajemnicę kryją wody Loch Ness? Możemy snuć tylko domysły. Według najczęściej powtarzanego, przebywają tam potomkowie dawno wymarłych gadów - np. plezjozaurów obdarzonych długą szyją i ogonem - które zamieszkiwały głębiny morskie w epoce dinozaurów. Być może jakimś cudem gromada tych zwierząt przetrwała wiele milionów lat i zadomowiła się w szkockim jeziorze. Paleontolodzy mają jednak wątpliwości, czy gady morskie potrafiłyby utrzymać się w zimnych wodach Loch Ness. Być może więc Nessie to przedstawiciel jednego z gatunków żyjących współcześnie, który osiągnął ogromne rozmiary. W grę może wchodzić ważący ok. ćwierć tony jesiotr, którego wydłużony pysk wygląda jak szyja potwora, a płetwy grzbietowe łatwo pomylić z garbami pływającego gada. Swego czasu brytyjski magazyn "New Scientist" wysunął przypuszczenie, że nie chodzi jednak o żadne zwierzę, tylko o... konary jodły porastającej brzegi Loch Ness. Faktem jest, że wpadają one do jeziora i toną, a po dłuższym czasie unoszą się dzięki nagromadzeniu gazów z procesów gnilnych. Gwałtowne uwolnienie gazów sprawia, że wypłynięciu na powierzchnię towarzyszy syk i piana, jak gdyby wodę mąciło pojawienie się żywego stworzenia.

Ale tysiące turystów odwiedzających co roku Loch Ness nie przyjeżdżają tu dla oglądania gałęzi. Oni liczą, że właśnie tu przeżyją największą przygodę swego życia.

Tagi: świat
Reklama

Dodaj nową odpowiedź

Image CAPTCHA